Spontaniczne łamanie symetri.

Problemy nauk ścisłych - dyskusje, teorie, kontakty
agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Spontaniczne łamanie symetri.

Post#1 » 15 lis 2007, czw, 14:12

Witam!
Czy znalazłby się ktoś, kto mógłby mi w miarę przystępny sposób wyjaśnić zasadę spontanicznego łamania symetrii?
Od pewnego czasu interesuję się bozonem Higgsa, stworzyłam kilkanaście hipotez związanych z nadaniem masy innym cząstką i budowie tego bozonu. Profesor z Uś podczas rozmowy ze mną, wspomniał, iż jedna z hipotez mówi o tym, że duże znaczenie w tym nadawaniu masy cząstką, odegrała właśnie zasada spontanicznego łamania symetrii, a szczerze powiedziawszy nie bardzo ją rozumiem. Z góry dzięki za odp.
:)
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Re: Spontaniczne łamanie symetri.

Post#2 » 15 lis 2007, czw, 23:40

agnieszkab. pisze:Witam!
Czy znalazłby się ktoś, kto mógłby mi w miarę przystępny sposób wyjaśnić zasadę spontanicznego łamania symetrii?
Od pewnego czasu interesuję się bozonem Higgsa, stworzyłam kilkanaście hipotez związanych z nadaniem masy innym cząstką i budowie tego bozonu. Profesor z Uś podczas rozmowy ze mną, wspomniał, iż jedna z hipotez mówi o tym, że duże znaczenie w tym nadawaniu masy cząstką, odegrała właśnie zasada spontanicznego łamania symetrii, a szczerze powiedziawszy nie bardzo ją rozumiem. Z góry dzięki za odp.:)


1. Myślę, że nikt Tobie tego nie wyjaśni. Dowodem na to niech będzie tekst, którymożesz przeczytać w rozdziale "Analogia" pod adresem:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Symetria_z%C5%82amana

2. Jeśli stworzyłaś kilkanaście hipotez związanych z nadaniem masy, to znaczy, że one wszystkie są złe. W dniu, w którym przestaniesz zajmować się głupotami (budową bozonu Higgsa) masz szansę zreklasować swoje szare komórki i stworzyć jedną, swoją hipotezę.Ona będzie najbliżej prawdy.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#3 » 16 lis 2007, pt, 18:35

Pocieszę Cię Agnieszko, że Waldemar.M to człowiek, który wierzy w pewien konkretny model świata, a to rzutuje na jego wypowiedzi.

Nie zniechęcaj się. Być może Waldemar.M ma rację i rzeczywiście bozony nie istnieją. Ale taka wiedza nie może brać się z wiary, lecz z badań, z teorii, z myślenia.
Być może to Ty Agnieszko pod wpływem krytyki Pana Waldemara, zdołasz udowodnić, że cząstka Higgsa nie istnieje.
Jednak nie będzie to pożyteczne dla samego Pana Waldemara, gdyż utwierdzi Go w przekonaniu, że nalezy kierować się wiarą.
Natomiast zyska z pewnością światowa nauka.

Jeszcze ciekawiej będzie, gdy będziesz potrafiła dowieść, że bozony istnieją. Choć myślę, że ludzie kierujący się wiarą, nie przyjmą dowodów lub będą te dowody interpretować inaczej.
Ale warto w swej pracy naukowej kierować się również głosami ludzi wierzących. Być może się oni mylą, ale jakieś ziarno prawdy może w tym być.
Najgorsze dla naukowca jest skreślenie czyichś racji tylko na podstawie tego, że ktoś jest wierzący czy błądzący.
Ktoś kiedyś powiedział, że profesorowie są od tego by pomóc zrozumieć to co już odkryto, a wariaci są od tego, by odkryć coś nowego :)
Oczywiście słowo wariaci w tym wypadku dotyczy pozytywnego "wariactwa" a więc podważania tego czego uczą profesorowie...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#4 » 17 lis 2007, sob, 02:43

alchemik pisze:Pocieszę Cię Agnieszko, że Waldemar.M to człowiek, który wierzy w pewien konkretny model świata, a to rzutuje na jego wypowiedzi.


Agnieszko! Ty jesteć tak młoda, że zanim skomentuję myśl wyrażoną w powyższym cytacie, muszę wrócić do dni, które przeżyłem 11 lat przed Twoim narodzeniem.
Jest 1980 rok. W Gdańsku podpisano Porozumienie Sierpniowe. Kraj wpadł w euforię i trwało to, aż do tego momentu, w którym Gen.Jaruzelski położył temu kres.
Co było podstawową cechą charakteryzującą ten okres? To, że odwaga staniała.
Przypomniałem sobie o tym, gdy zobaczyłem, że człowiek, który mnie absolutnie nie zna ośmiela się w imperatywnym stylu przypisywać mi wiarę w jakieś modele, czyli coś innego niż mój rozum.

Nie zniechęcaj się. Być może Waldemar.M ma rację i rzeczywiście bozony nie istnieją. Ale taka wiedza nie może brać się z wiary, lecz z badań, z teorii, z myślenia.

Nie ma absolutnie znaczenia co na temat bozonów myśli akurat Waldemar.M. Ważniejsze, co na ten temat myśli ta reszta, której wydaje się, że zjadła wszystkie rozumy świata. Ta reszta wymyśliła sobie jakieś bozony i "odwracając kota ogonem" stara się nas zmusić do udowadniania sobie, że one istnieją lub, że nie istnieją.

Być może to Ty Agnieszko pod wpływem krytyki Pana Waldemara, zdołasz udowodnić, że cząstka Higgsa nie istnieje.

To zdanie jest najlepszym przykładem dla mojej tezy "o odwracaniu kota ogonem". Moje wypowiedzi kwalifikuje się jak jakąś krytykę (tak jakbym nie miał innego ciekawszego zajęcia!), a Tobie proponuje się udowadniać, że niedokazane nieistnieje!!! Pełny absurd.


Jednak nie będzie to pożyteczne dla samego Pana Waldemara, gdyż utwierdzi Go w przekonaniu, że nalezy kierować się wiarą.
Natomiast zyska z pewnością światowa nauka.

Mnie ani grzeje, ani ziębi jakiś tam bozon i jego istnienie. Proszę to przyjąć do wiadomości raz i na zawsze.
Nikt i nic nie jest w stanie w czymś mnie utwierdzać lub osłabiać. Jestem wolnym człowiekiem i mam prawo na własny sąd.

Jeszcze ciekawiej będzie, gdy będziesz potrafiła dowieść, że bozony istnieją.

Ciekawiej będzie dla Ciebie i bezpieczniej dla cywilizacji, gdy pójdziesz na dyskotekę!


Choć myślę, że ludzie kierujący się wiarą, nie przyjmą dowodów lub będą te dowody interpretować inaczej.

Nudny Pan jesteś z tą tezą o wierze.

Ale warto w swej pracy naukowej kierować się również głosami ludzi wierzących. Być może się oni mylą, ale jakieś ziarno prawdy może w tym być.

Jaka różnica między hipotezą Higgsa a głosami ludzi wierzących? Nie ma! Albo on, albo oni mają rację. Albo on, albo oni się mylą.
Jest jeszcze trzeci wariant, ale chyba się sama domyślasz jaki.

Ktoś kiedyś powiedział, że profesorowie są od tego by pomóc zrozumieć to co już odkryto, a wariaci są od tego, by odkryć coś nowego :)

Jeśli uda się odsunąć profesorów od interpretowania odkryć wariatów, to cywilizacja dostanie jeszcze jedną szansę!
[/quote]

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#5 » 17 lis 2007, sob, 02:59

waldemar.m pisze:Przypomniałem sobie o tym, gdy zobaczyłem, że człowiek, który mnie absolutnie nie zna ośmiela się w imperatywnym stylu przypisywać mi wiarę w jakieś modele, czyli coś innego niż mój rozum.
Z tą absolutną nieznajomością, to przesada. Dzięki wymianie zdań można choć trochę poznać człowieka.

A wiarę Pan wykazał sam w niektórych częściach swego wywodu. A jakbym już miał się tak czepiać, to przecież wszystkich nas napędza wiara, że to co widzimy jest realne i prawdziwe.
Robi Pan eksperyment i widzi wyniki. Przyjmuje Pan to co Pan widzi za prawdę...

Nikt i nic nie jest w stanie w czymś mnie utwierdzać lub osłabiać. Jestem wolnym człowiekiem i mam prawo na własny sąd.
A mój sąd również mam prawo zachować, a brzmi on właśnie tak, jak można wyżej przeczytać.
Mam wrażenie, że przyznaje Pan sobie większe prawo do nieomylności, a innym osobom zabrania Pan de facto myślenia innego niż Pan.
Pan doszedł do wniosku, że bozony nie istnieją. Inni może doszli do wnisoku przeciwnego.
Kto mówi prawdę?
Nie twierdzę, że w starciu 10 tys. fizyków kontra Waldemar.M, prawda nie stoi po stronie własnie Pana.
W końcu wielu geniuszów było osamotnionych pośród tysięcy idiotów, którzy uprawiali pseudonaukę.
Tak jest i dziś w pewnym stopniu.
Jednak nie można odbijac się od skrajności.
Lepiej podać swe tezy Agnieszce i liczyć na jej rozum.
Ona będzie mieć własny osąd i może odnajdzie "prawdę" jeszcze bardziej prawdziwą.


Ciekawiej będzie dla Ciebie i bezpieczniej dla cywilizacji, gdy pójdziesz na dyskotekę!
A dlaczego? Jeśli ktoś woli laboratoium fizyki, to po co go przekonywac do dyskoteki. Równie dobrze może Pan proponowac działkę heroiny...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#6 » 17 lis 2007, sob, 11:57

alchemik pisze:Mam wrażenie, że przyznaje Pan sobie większe prawo do nieomylności, a innym osobom zabrania Pan de facto myślenia innego niż Pan.
Pan doszedł do wniosku, że bozony nie istnieją. Inni może doszli do wnisoku przeciwnego.
Kto mówi prawdę?
Nie twierdzę, że w starciu 10 tys. fizyków kontra Waldemar.M, prawda nie stoi po stronie własnie Pana.

Ile razy mam Panu powtarzać, że ja nie doszedłem do żadnego wniosku dotyczącego bozonów. Mnie te hipotetyczne bozony nie interesują i nie będą interesował tak długo, jak długo ten, kto twierdzi, że coś takiego istnieje nie dokaże tego.
Samo dokazanie, że one istnieją też nie ma dla mnie wielkiego znaczenia. Ja zwrócę na te hipotetyczne cząstki uwagę wtedy i tylko wtedy, gdy dojdę do wniosku, że one są ważnym elementem procesu tworzenia materia, a nie rezultatem jej destrukcji.
Dlaczego w takim razie zabieram głos na ten temat? Tylko po to, żeby zwrócić tej bandzie, która nazywa siebie "naukowcy" uwagę, na ich niekonsekwencję w myśleniu i sądach.
Dzisiaj jest modna hipoteza Higgsa, więc "wszyscy" aż się ślinią od ciągłego powtarzania słowa "bozon". Jak widzę nawet 16-latkom to się udziela.
Gdy Agnieszce wejdzie taki styl w krew, to nauka zyska jeszcze jednego znamienitego inkwizytora.
I na koniec: nie ma starcia fizyków z Waldemarem M. Mnie jest absolutnie obojętne co oni myślą i co oni robią. Już niedługo będzie Pan miał okazję się przekonać, że dla fizyków nie będzie obojętne to co my robimy i jak myślimy!!!

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#7 » 17 lis 2007, sob, 15:57

Dobrze jest słyszeć, że nie neguje Pan istnienia bozonów, a po prostu się Pan nimi nie zajmuje, gdyż to Panu nie jest potrzebne.

Jednak narzuca Pan swą wolę innej osobie. Jeśli ktoś chciałby badać istnienie krasnoludków i bardzo go to pasjonuje, to ja nie starałbym się w to ingerować, bo mimo wszystko te istoty istnieć mogą.
Natomiast Pan troszeczkę za mocno chce skupić uwagę czytelnika na własnych badaniach i osiągnięciach, a osiąga Pan to przez negację wartości osiągnięć innych.
Przyznaję Panu jednak rację, że jeśli to co Pan pisze jest prawdą, to rzeczywiście wartość Pana prac dla praktycznego zastosowania jest ogromna.
Jednak pewne praktyczne wynalazki, do których brak spójnej i wiarygodnej teorii (np. leki homeopatyczne), nie zmieniają jak na razie samej teorii o budowie materii, którą podają fizycy.

Jeśli Pana nie interesują bozony, to proszę nie wypowiadać się w ich temacie i dać wolne pole ludziom, którzy może mają coś jednak do powiedzenia na ten temat.
Nie wszystkich muszą interesować praktyczne wynalazki. Niektórych interesuje teoria a nawet abstrakcja.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

..

Post#8 » 17 lis 2007, sob, 16:13

Eh, taka wymiana zdań nie jest zła, niemniej jednak czytając niektóre wypowiedzi odniosłam wrażenie jakbym narzucała komuś przymusową "wiarę" w istnienie bozonów!! Są ludzie, którzy zdecydowanie uważają, że one nie istnieją, ale są też tacy którzy mają całkowicie inne zdanie na ten temat. Zawsze tak jest! Nie można krytykować drugiego człowieka, tylko z powodu jego poglądów. A teraz całkiem inna sprawa, prosiłam tylko o przystępne wytłumaczenie zasady spontanicznego łamania symetrii, a nie wypowiedzi na całkiem inny temat i komentowania tego czym się interesuję! Nikt nie może zabronić człowiekowi rozwijania swoich pasji. Nawet gdyby ktoś mnie zbeształ publicznie i zaczął w okropny sposób krytykować, nie przestałabym robić tego co robię. Ważne, że to lubię.... i tyle.

waldemar.m pisze:Ciekawiej będzie dla Ciebie i bezpieczniej dla cywilizacji, gdy pójdziesz na dyskotekę!


Przepraszam bardzo Szanownego Pana, ale czy to, iż interesuję się właśnie tą hipotetyczną cząstką Higgsa czy też innymi w Pańskich oczach "pierdołami" , wcale nie wyklucza tego, że nie widzę innego świata poza tym i nie chodzę np. na dyskoteki. Jednak może Pan mieć nadzieję że wcale nie zostanę fizykiem, nie będę główkować nad tymi całymi bozonami i nie będę "wygłaszać" swych poglądów na większą skale. Ale nie jest Pan w stanie mnie zniechęcić i pewnie nikt nie jest. I co z tego, że nikt nie udowodnił istnienia bozonów?Jest tyle niewiadomych. Cieszę się z tego , bo to otwiera większe pole do tworzenia swoich własnych hipotez, których z góry nie można przekreślić.
Liczę się oczywiście ze zdaniem innych i je szanuje.

Jak ktoś powiedział: " Jest tylko poglądów na świat, ile oczu otwiera się co ranka "
Pozdrawiam :)
aGnieszka

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

...

Post#9 » 17 lis 2007, sob, 16:19

A i jeszcze jedno, bo zapomniałam dopisać. Może wole zajmować się tym czy się zajmuję, niż bawić się z bandą rozwydrzonych ludzi?? A na pewno to oni stanowią większe zagrożenie dla cywilizacji niż ja.
aGnieszka

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Re: ...

Post#10 » 17 lis 2007, sob, 17:55

agnieszkab. pisze:A i jeszcze jedno, bo zapomniałam dopisać. Może wole zajmować się tym czy się zajmuję, niż bawić się z bandą rozwydrzonych ludzi?? A na pewno to oni stanowią większe zagrożenie dla cywilizacji niż ja.
Popieram! Tak trzymać.
Cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty Agnieszko.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Re: ...

Post#11 » 17 lis 2007, sob, 18:27

No i sama sobie znalazłam przystępne wytłumaczenie spontanicznego łamania symetrii, a porównania do czegoś co znamy, jest nam łatwiej zrozumieć :D "Szukajcie a znajdziecie"
Wklejam gdyby ktoś kiedyś potrzebował.

" Rozważmy magnes. Jest on magnesem dlatego, że w niskich temperaturach jego atomowe magnesiki są uporządkowane, dzięki czemu można w nim wyróżnić pewien szczególny kierunek: oś północ-południe. W ten sposób magnes stracił symetrię charakterystyczną dla kawałka niemagnetycznego żelaza, w którym wszystkie kierunki przestrzenne są równoważne. Możemy jednak „naprawić” magnes. Podnosząc temperaturę kawałka magnetycznego żelaza, otrzymujemy żelazo niemagnetyczne. Ciepło powoduje drgania molekularne, które w końcu niszczą stan uporządkowania, i otrzymujemy czystszą symetrię. Jeszcze inaczej można tę myśl przedstawić poprzez porównanie do meksykańskiego kapelusza – sombrera. Jest to symetryczna kopułka otoczona symetrycznym, wywiniętym do góry rondem. Na szczycie kopułki umieszczamy szklaną kulkę. Układ taki stanowi przykład doskonałej symetrii obrotowej, ale jest bardzo niestabilny. Gdy kulka stoczy się do bardziej stabilnego położenia (o niższej energii) gdzieś na rondzie, symetria ulega zniszczeniu, choć podstawowa struktura pozostaje symetryczna.
W jeszcze innej metaforze wyobrażamy sobie doskonałą kulę wypełnioną parą wodną o bardzo wysokiej temperaturze. Mamy układ o doskonałej symetrii. Jeśli go ochłodzimy, w końcu otrzymamy bajorko wody z pływającymi w nim kawałkami lodu i unoszącymi się nad powierzchnią resztkami pary. Symetria uległa całkowitemu zniszczeniu za sprawą zwykłego ochłodzenia, które pozwala polu grawitacyjnemu wywrzeć swój wpływ. Jednak można powrócić do stanu rajskiej symetrii – wystarczy podgrzać układ."


Korzystając z tego, iż jestem chora mam dużo czasu na to co lubię. Polecam ciekawą książkę, którą skończyłam dzisiaj czytać: "Największa pomyłka Einsteina?" Donalda Goldsmith'a.
Długo ją czytałam, bo szczerze powiedziawszy, wielu zagadnień nie rozumiałam. No ale człowiek uczy się powoli.



alchemik pisze:Popieram! Tak trzymać.
Cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty Agnieszko.


Dziękuje za poparcie ;)



Tak na koniec chciałam spytać, czy mógłby mi ktoś powiedzieć, jak wstawia się avatara do profilu?? Wklejam odnośnik od obrazka i nie działa :D
aGnieszka

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#12 » 17 lis 2007, sob, 19:05

Ijee, dodałam... dziękuje alchemik:) 8)
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Post#13 » 17 lis 2007, sob, 19:10

alchemik pisze:1. Dobrze jest słyszeć, że nie neguje Pan istnienia bozonów, a po prostu się Pan nimi nie zajmuje, gdyż to Panu nie jest potrzebne.

2. Jednak narzuca Pan swą wolę innej osobie. Jeśli ktoś chciałby badać istnienie krasnoludków i bardzo go to pasjonuje, to ja nie starałbym się w to ingerować, bo mimo wszystko te istoty istnieć mogą.

3. Natomiast Pan troszeczkę za mocno chce skupić uwagę czytelnika na własnych badaniach i osiągnięciach, a osiąga Pan to przez negację wartości osiągnięć innych.

4. Nie wszystkich muszą interesować praktyczne wynalazki. Niektórych interesuje teoria a nawet abstrakcja.


Ad1. Jak każdy normalny człowiek przeanalizowałem argumenty strony twierdządzej, że istnieją jakieś bozony i doszedłem do wniosku, że to są ... farmazony. Dokładnie takie same, jakie legły u podstaw teorii jednego znanego Zyda (prosze mi nie zarzucać obrazy. Dla mnie Zyd to nie nacjonalność - to światopogląd, a dla analogii -Polak to nie nacjonalność - to profesja). Różnica między mną, a tymi, którzy forsują bozony jak "zbawienie ludzkości" polega na tym, że ja wiem jaką treść miała oryginalny wersja Teorii Względności, a żaden z tych, którzy wymądrza się na temat bozonów tego nie wie.
Jest jeszcza jedna rożnica między mną, a tą resztą. Ja znam teorię opublikowaną w 1973 r., która daje odpowiedź na wiele pytań postawionych przez Higgsa w jego hipotezie. Stąd, zrelaksowany pozwalam sobie coś tam bąknąć w tej sprawie.

Ad.2. Nie narzucam nikomu swojej woli. Gdy na forum pojawiła się Agnieszka i zadała takie pytania (co jest dla mnie większą sensacją niż Nagrody Nobla dla Gora i tego Niemca od badania powierzchnii ciał stałych) to ja wyraziłem swoje zdanie na ten temat. Chce się zajmować krasnoludkami - niech się zajmuje, byleby tylko nie ograniczała praw badaczy Guliwerów na równy dostęp do zasobów na badania.

Ad.3. W którym miejscu napisałem coś do Agnieszki na temat tego czym się zajmuję???

Ad.4. Pan się chyba jednak za mocno rozsłabił. Umówmy się, że myśli o zainteresowaniu praktycznymi wynalazkami nie było.

Panie Tomaszu H.

Ja odpowiadam na pytanie jednego z uczestników forum. Jeśli Pan ma coś do powiedzenia na temat symetrii łamanej to proszę skupić się nie na mnie, a na odpowiedzi.

waldemar.m
Posty: 270

Re: ...

Post#14 » 17 lis 2007, sob, 19:44

agnieszkab. pisze:No i sama sobie znalazłam przystępne wytłumaczenie spontanicznego łamania symetrii, ...


Mam tylko jedno pytanie: Jak rozumiesz w kontekście "łamania symetrii" termin "spontaniczność"?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#15 » 17 lis 2007, sob, 19:48

waldemar.m pisze:Jak każdy normalny człowiek przeanalizowałem argumenty strony twierdządzej, że istnieją jakieś bozony i doszedłem do wniosku, że to są ... farmazony.
Jest Pan niekonsekwentny. Pisze Pan najpierw, że nie zajmuje się Pan bozonami. Ale potem okazuje się jednak, że jakieś zainteresowanie tym tematem u Pana było i podjął się Pan zrozumienia i analizy tego problemu.

Tylko, że podaje Pan Agnieszce wnioski, a nie dowody. I to jest własnie problem.
To tak jakbym ja powiedział: "krasnoludki przecież istnieją i szkoda nawet rozważać kwestię ich nieistnienia".

prosze mi nie zarzucać obrazy.
To jest jednak obraza, jesli nie zdaje Pan sobie z tego sprawy, to jest to przykre.

Dla mnie Zyd to nie nacjonalność - to światopogląd
Bardzo dobrze, że definiuje Pan nam pojęcia. Jednak przekracza Pan granice dobrego smaku i kultury. Chce Pan zdefioniować mentalność części Zydów, proszę tę mentalnośc opisać innym słowem niż Żyd. Jest Pan inteligentny, z pewnością Pan znajdzie dobre słowo.
Bo stosując słowo "żyd" w innym znaczeniu krzywdzi Pan niewinnych ludzi, którzy pod Pana definicję nie podlegają a są narodowości żydowskiej.

Polak to nie nacjonalność - to profesja
Tego nie rozumiem.



Ja odpowiadam na pytanie jednego z uczestników forum.
Nie jest to prawdą. Nie odpwiada Pan na pytanie. Mówi Pan o rzeczach i sprawach, o które Agnieszka nie pytała.

Jeśli Pan ma coś do powiedzenia na temat symetrii łamanej to proszę skupić się nie na mnie, a na odpowiedzi.
Oczywiscie przepraszam za off-topikowanie. Wynika ono głównie z faktu, że mój przedmówca wyraźnie od tematu odbiegł.
Ja (niestety) nie jestem specjalistą od fizyki kwantowej, więc o bozonach nic nie powiem, choć z chęcią sam się dowiaduję ciekawych rzeczy.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Re: ...

Post#16 » 17 lis 2007, sob, 19:58

waldemar.m pisze:
Mam tylko jedno pytanie: Jak rozumiesz w kontekście "łamania symetrii" termin "spontaniczność"?


Symetria zostaje "złamana" w wyniku odpowiedzi na np. wysoką temperaturę, a więc jest to bardzo szybka reakcja.
Kiedy mówimy np. o człowieku (taka abstrakcja teraz)kiedy zrobił coś spontanicznie , mamy na myśli to, iż jego działanie było gwałtowne, bez głębszego zastanowienia, nie zwracając uwagi na wszystko
Tak więc rozumiesz związek?
aGnieszka

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#17 » 17 lis 2007, sob, 20:00

Eh ja mam jeszcze tyle pytań :roll: :roll: , no ale pewnie są śmieszne i obniżają poziom intelektualny tego forum :roll: :roll:
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Post#18 » 17 lis 2007, sob, 20:24

1. Człowiek narodowości polskiej jest Polakiem, czy nie? Jeśli nie, to przepraszam tych Zydów, którzy są narodowści żydowskiej, ale nie chcą się uważać za Zydów.

2. Już w pierwszym swoim poście odpowiedziałem Agnieszce na zadane przez nią pytanie i do dzisiejszego dnia, do momentu pisania tego postu mogę z satysfakcją konstatować, że miałem rację.

3. To, że "odbiegłem od tematu" jest rezultatem sposobu w jaki Pan się włączył do dyskusji. Zamiast odpowiedzieć Agnieszce i przekonać ją do swojego stanowiska siłą swoich argumentów, Pan zajął się podważaniem moich argumentów i kwestionowaniem mojej pozycji.

4. Pewnego razu podszedł do mnie Ukrainiec i powiedział: "Jak obserwuję i słucham pana, to jednoznacznie utwierdzam się w przekonaniu, że Polak to nie nacjonalność, Polak to profesja".
Gdy skojarzyłem te słowa, z wypowiedzią prof. Groszkowskiego (jedynego Polaka, posła na sejm, który oddał swój mandat Gierkowi występując w intencji obrony praw swego kraju - jeśli to coś Panu mówi), dotyczącą opisania sposobu działalności organizacji podziemnej w warunkach obozu koncentracyjnego, tozrozumiałem te słowa. Profesor powiedział tak: SS-owcy między sobą żartowali, że jeżeli zamknąć gołego Polaka pod szklaną kopułą na Placu Apelowym obozu koncentracyjnego, to następnego dnia ona będzie siedział pod tą kopułą za biurkiem, palił cygaro, rozmawiał przez telefon, a pocztę będzie mu przynosił komendant obozu :)

waldemar.m
Posty: 270

Post#19 » 17 lis 2007, sob, 20:26

agnieszkab. pisze:Eh ja mam jeszcze tyle pytań :roll: :roll: , no ale pewnie są śmieszne i obniżają poziom intelektualny tego forum :roll: :roll:


Agniszka!
Temu forum już nic nie zaszkodzi. Ono już chyba wszystko widziało.

Zadawaj pytania ile chcesz i jakie chcesz. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

waldemar.m
Posty: 270

Re: ...

Post#20 » 17 lis 2007, sob, 20:28

agnieszkab. pisze:
waldemar.m pisze:
Mam tylko jedno pytanie: Jak rozumiesz w kontekście "łamania symetrii" termin "spontaniczność"?


Symetria zostaje "złamana" w wyniku odpowiedzi na np. wysoką temperaturę, a więc jest to bardzo szybka reakcja.


Nie masz absolutnie racji i jeżeli nikt Tobie tego nie wytłumaczy, to za jakiś czas ja to zrobię.

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

hm

Post#21 » 17 lis 2007, sob, 20:59

Nie wiem.. spytałam o to samo pani profesor uczącej fizyki w naszej szkole (o to co oznacza ta spontaniczność) no i tak mi odpowiedziała, jak napisałam wcześniej. A skoro usłyszałam to z ust osoby według mnie znającej się na rzeczy, to tak to sobie przyjęłam.
Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego w błędzie trwać. Dlatego czekam na wytłumaczenie. :roll:
aGnieszka

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#22 » 17 lis 2007, sob, 21:17

Mam takie pytanie :roll: Tylko proszę nie wybuchnąć śmiechem.
Czy energia może zamienić się w masę?:x
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Post#23 » 17 lis 2007, sob, 22:38

agnieszkab. pisze:Mam takie pytanie :roll: Tylko proszę nie wybuchnąć śmiechem.
Czy energia może zamienić się w masę?:x


Energia może zamienić się w materię. Masa jest właściwością materii. Nie ma materii - nie ma masy.

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#24 » 17 lis 2007, sob, 22:55

Ale np. kiedy?? Konkretny przykład
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Re: hm

Post#25 » 18 lis 2007, ndz, 00:24

agnieszkab. pisze:1. Nie wiem.. spytałam o to samo pani profesor uczącej fizyki w naszej szkole (o to co oznacza ta spontaniczność) no i tak mi odpowiedziała, jak napisałam wcześniej. A skoro usłyszałam to z ust osoby według mnie znającej się na rzeczy, to tak to sobie przyjęłam.

2. Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego w błędzie trwać. Dlatego czekam na wytłumaczenie. :roll:


Ad.1. Masz prawo konsultować swoją wiedzę, ale uczciwość dyskusji wymaga informowania drugą stronę o takich sytuacjach. Teraz widzę, że biorę udział w dyskusji z Twoją nauczycielką, chociaż ona może nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

Ad.2. Właściwością człowieka jest poszukiwać, a nie błądzić. Błądzenie jest rezultatem poszukiwania.

waldemar.m
Posty: 270

Re: ...

Post#26 » 18 lis 2007, ndz, 00:32

agnieszkab. pisze:
waldemar.m pisze:
Mam tylko jedno pytanie: Jak rozumiesz w kontekście "łamania symetrii" termin "spontaniczność"?


Symetria zostaje "złamana" w wyniku odpowiedzi na np. wysoką temperaturę, a więc jest to bardzo szybka reakcja.


Cytuję fragment Twojego innego postu (tego w którym informujesz nas, leni, że sama sobie znalazłaś odpowiedź na swoje pytanie):

W jeszcze innej metaforze wyobrażamy sobie doskonałą kulę wypełnioną parą wodną o bardzo wysokiej temperaturze. Mamy układ o doskonałej symetrii. Jeśli go ochłodzimy, w końcu otrzymamy bajorko wody z pływającymi w nim kawałkami lodu i unoszącymi się nad powierzchnią resztkami pary. Symetria uległa całkowitemu zniszczeniu za sprawą zwykłego ochłodzenia, które pozwala polu grawitacyjnemu wywrzeć swój wpływ.


Porównaj odpowiedź swojej nauczycielki z tym fragmentem, który ja wytłuściłem w zacytowanym Tobą fragmencie. Widzisz absurd?

Prędkość nie ma nic do symetrii! Spontaniczność nie jest uwarunkowana prędkością!

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Re: hm

Post#27 » 18 lis 2007, ndz, 00:39

waldemar.m pisze:
agnieszkab. pisze:1. Nie wiem.. spytałam o to samo pani profesor uczącej fizyki w naszej szkole (o to co oznacza ta spontaniczność) no i tak mi odpowiedziała, jak napisałam wcześniej. A skoro usłyszałam to z ust osoby według mnie znającej się na rzeczy, to tak to sobie przyjęłam.

2. Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego w błędzie trwać. Dlatego czekam na wytłumaczenie. :roll:


Ad.1. Masz prawo konsultować swoją wiedzę, ale uczciwość dyskusji wymaga informowania drugą stronę o takich sytuacjach. Teraz widzę, że biorę udział w dyskusji z Twoją nauczycielką, chociaż ona może nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

Ad.2. Właściwością człowieka jest poszukiwać, a nie błądzić. Błądzenie jest rezultatem poszukiwania.





1. Z pewnością Pani profesor fizyki nie miałaby nic przeciwko, ale wyśle jej maila z pytaniem czy mogę wykorzystać jej odpowiedzi na forum, którego adres mi podała:)
2. Ma Pan racje, błądzenie jest rezultatem poszukiwania, jednak trzeba się starać nie trwać błędzie, z którego zdajemy sobie sprawę.

No ale i tak nie odpowiedział mi Pan na moje pytanie :roll:
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Re: hm

Post#28 » 18 lis 2007, ndz, 00:45

agnieszkab. pisze:Dlatego czekam na wytłumaczenie. :roll:


Zeby rozumieć zjawisko spontanicznego łamania symetrii należy sobie zdefiniować termin "spontaniczny" w kontekście przebiegu zjawiska fizycznego.
Jeżeli proces zachodzi w sposób niezaplanowany, niekontrolowany i bez regulowania sposobu jego zachodzenia, to on jest napewno spontaniczny.

Jeśli w polu zachodzenia procesu znalazł się obiekt posiadający dowolną symetrię i w obiekcie tym zaszła jakakolwiek zmiana, to możemy taką zmianę nazwać "spontanicznym łamaniem symetrii".

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#29 » 18 lis 2007, ndz, 00:48

Dziękuję... :lol:
I tak z każdym dniem, wydaję mi się, że wiem i rozumiem coraz to mniej...
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Re: hm

Post#30 » 18 lis 2007, ndz, 01:10

agnieszkab. pisze:1. Z pewnością Pani profesor fizyki nie miałaby nic przeciwko, ale wyśle jej maila z pytaniem czy mogę wykorzystać jej odpowiedzi na forum, którego adres mi podała:)
2. Ma Pan racje, błądzenie jest rezultatem poszukiwania, jednak trzeba się starać nie trwać błędzie, z którego zdajemy sobie sprawę.

3. No ale i tak nie odpowiedział mi Pan na moje pytanie :roll:


Agnieszko,

Ja nie mam do Ciebie pretensji o konsultacje z nauczycielką. Masz do tego pełne prawo. Ja chciałbym tylko rozumieć Twoje wypowiedzi, a żeby do tego doszło Ty powinnaś wiedzieć, że ja wiedzę dzielę na trzy jakościowo różne części:
- ta, którą posiadamy, ale się z nią nie zgadzamy (nie wymaga podawania źródła);
- ta, którą już posiadamy, ale jeszcze nie wyrobiliśmy sobie do niej stosunku (wymaga podania źródła);
- ta, która stanowi bazę naszych znań i o której możemy powiedzieć "ja tak myślę" (nie wymaga podania źródła)

Ad.2. Wiesz kiedy człowiek może zdać sobie sprawę z tego, że trwał w błędzie? Tylko wtedy, gdy już przestał w nim trwać. Człowiek który szuka nigdy nie trwa w błędzie.

Ad.3. Odrobinę cierpliwości! Już chyba rozumiesz, że w tym samym czasie gdy Ty pisałaś to zdanie ja pisałem odpowiedź na Twoje pytanie.

waldemar.m
Posty: 270

Post#31 » 18 lis 2007, ndz, 01:16

agnieszkab. pisze:Dziękuję... :lol:
I tak z każdym dniem, wydaję mi się, że wiem i rozumiem coraz to mniej...


Cudownie. To znaczy, że się rozwijasz. Sokrates przeszedł do historii dzięki swojemu "Wiem, że nic nie wiem".
Gdy już zrozumiesz słowa Sokratesa, to ja będę mógł powiedzieć: miałem szczęście poświęcić jej swój czas.

waldemar.m
Posty: 270

Post#32 » 18 lis 2007, ndz, 01:32

agnieszkab. pisze:Ale np. kiedy?? Konkretny przykład


Wysłałem do Ciebie prywatną wiadomość, a w niej pewien adres. Jeśli poinformujesz mnie, że przeczytałaś informacje ukryte pod tym adresem i nie znalazłaś odpowiedzi na to pytanie, to postaram się dać odpowiedź innymi słowami.

P.S.: Prześlij ten adres swojej nauczycielce. Ciekawe co ona na ten temat powie.

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#33 » 18 lis 2007, ndz, 01:50

Nic nie doszło... :cry:
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Post#34 » 18 lis 2007, ndz, 02:03

agnieszkab. pisze:Nic nie doszło... :cry:


Wysłałem na Twój e-mail.

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#35 » 18 lis 2007, ndz, 13:22

No więc, przeczytałam wszystko kilka razy- owszem przyznam baaardzo ciekawe, jednak i tak nie znalazłam odpowiedzi na swoje pytanie.
Hm, ale naprawdę podziwiam Pana za napisanie tylu tak dłuuugich, interesujących wypowiedzi no pewnie za ogrom Pańskiej wiedzy.
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Post#36 » 18 lis 2007, ndz, 13:59

agnieszkab. pisze:... jednak i tak nie znalazłam odpowiedzi na swoje pytanie.


Zanim podejmę próbę odpowiedzi mam do Ciebie jedno pytanie. W którymś z postów napisałaś, że przeczytałaś książkę pt.: "Największa pomyłka A.E". Jeśli dobrze pamiętam to w tytule była liczba pojedyncza.
Moje pytanie: Jaka to pomyłka?

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#37 » 18 lis 2007, ndz, 14:25

No więc A. Einstein najpierw wprowadził stałą kosmologiczną po czym sam ją wycofał. A obecnie naukowcy uważają, że jego największym błędem było właśnie wycofanie tej stałej. No i w książce Donald Goldsmith'a podaje różne wyniki doświadczeń i obserwacji. Bardzo ciekawa książka, porusza jeszcze wiele innych tematów.
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Czy energia może zamienić się w materię? Kiedy? Cz. 1

Post#38 » 18 lis 2007, ndz, 17:47

agnieszkab. pisze:No więc A. Einstein najpierw wprowadził stałą kosmologiczną po czym sam ją wycofał. A obecnie naukowcy uważają, że jego największym błędem było właśnie wycofanie tej stałej. No i w książce Donald Goldsmith'a podaje różne wyniki doświadczeń i obserwacji. Bardzo ciekawa książka, porusza jeszcze wiele innych tematów.


Malucha, (tak Cię będę od dzisiaj nazywać dla potrzeb tej odpowiedzi - dzięki temu będziesz mi bliższa, a przez to znajdziesz się pod "ochronnym parasolem" bliskości kontaktu - jak w rodzinie)

To będzie najdłuższa odpowiedź jaką kiedykolwiek usłyszysz. Całkiem możliwe, że nigdy nie usłyszysz jej końca, ale istnieje prawdopodobieństwo, że usłyszysz koniec bardzo szybko, ale nie będziesz pewna, że to on.

Będzie to odpowiedź pełna dygresji, alegorii, humoru i sytuacyjności, dlatego musisz ją śledzić uważnie i ...myśleć. Gdy dojdziesz do wniosku, że nie zgadzasz się z generalną linią odpowiedzi - napisz. Natychmiast przerwę monolog.

Ja będę numerował poszczególne części. Ty je kopiuj w jedno miejsce, gdyż tak będzie Ci łatwiej śledzić za moim tokiem myśli i ... konsultować to, co uznasz za warte Twojej szczególnej uwagi.

Zaczniemy od "pomyłki" Eistneina, ale to już wcz. 2 (później)

waldemar.m
Posty: 270

Re: Czy energia może zamienić się w materię? Kiedy? Cz. 2

Post#39 » 18 lis 2007, ndz, 23:17

waldemar.m pisze:Zaczniemy od "pomyłki" Eistneina


Malucha,

Zacznę od pewnej uwagi ogólnego charakteru. Jeśli chcesz się zajmować naukami ścisłymi to musisz doskonalić swój język. Z opisowo-abstrakcyjnego musisz przejść na definicyjny.

Dwa razy już dałaś mi do zrozumienia, że masz z tym kłopoty. Pierwszy raz, gdy zacytowałaś kilka porównań, które podałaś jak fakt zrozumienia spontanicznego łamania symetrii. Drugi raz, gdy dawałaś odpowiedź na pytanie o pomyłkę A.E.

Ja, Waldemar Mordkowicz, stwierdzam z całą odpowiedzialnością przed Bogiem, Historią i swoim Honorem, że A.E. popełnił tylko jeden błąd - braku wiary w siebie. To, co przypisują mu "naukowcy" i Goldsmith świadczy o jego dojrzałości i pokorze przed nieznanym.

A historia miała się tak (teraz usiądź wygodnie, gdyż przeczytasz coś, o czym nie wie żaden Polak {oprócz mnie}, a już tym bardziej, jakikolwiek polski naukowiec!):

Na końcu 1899 r. do Petersburskiej Akademii Nauk przyjechał 20-letni młody uczony A.E. Jego przyjazd nie był przypadkowy. A.E chciał koniecznie spotkać się z Mendelejewem D.I. i uzyskać jego przychylność dla swojej,akceptowanej w Rosjii teorii.
Przyjął propozycję zrobienia kilku wykładów i na jednym z nich był obecny Dmitrij Iwanowicz. Po wykładzie otrzymał oklaski i zgodził się odpowiedzieć na pytania.
A.E. Udzielał satysfakcjonujących tych, którzy pytali, odpowiedzi, aż do momentu, gdy padło następujące pytanie: "A.E, proszę wyjaśnić na czym polega różnica między waszą teorią względności, a teorią Mendela" (Mendel - austriacki uczony {chociaż czeski zakonnik}, realista w dziedzinie fizyki, chemii, biologii i medycyny - w 1855 roku w Paryżu, na spotkaniu naukowej elity świata prezentował swoją teorię klonowania).

Zapadła cisza. Było widać, że A.E. stracił kontrolę nad sytuacją. Uratował go Mendelejew przejmując na siebie rolę odpowiadającego. Tylko on mógł sobie na to pozwolić, gdyż tylko on jeden uczestniczył jako 21-letni, młody uczony z Rosji w tym historycznym spotkaniu elity naukowej, która odrzuciła teorię Mendela. Gdy 5 lat później (w1860 r.) Mendel wycofał się ze swojej teorii, to za kolejne 5 lat (w 1865 r.) światowa elita przyjęła jego teorię dziedziczności.

Wystąpienie Mendelejewa uratowało A.E. przed klapą! Następne 6 lat A.E. poświęcił pracy nad doskonaleniem swojej teorii i spotkaniom z najwybitniejszymi przedstawicielami nauki, o których wiedział, że będą zaproszeni do Paryża na spotkanie elity naukowej w 1905 r.

Gdy do Paryża dotarł telegram od Mendelejewa D.I., że on nie weźmie udziału w tym spotkaniu, gdyż jest chory, A.E. pojechał do Rosji i zawiózł mu leki. Mendelejew pojechał do Paryża. A.E. wystąpił przed szanownym gremium i odczytał pierwszą część swojej trzyczęściowej teorii, usuwając z tekstu wykładu następujący fragment: >>... i w metalach i w niemetalach<<.
Głosowanie nie dało rezultatu. Po przerwie wystąpił Menedelejew D.I. Po jego wystąpieniu powtórzono głosowanie. Za teorią było na jeden głos więcej.

Wniosek: Teorię względności świat zawdzięcza Mendelowi i Mendelejewowi oraz brakowi wiary w siebie A.E.

Do teorii Mendela jeszcze wrócimy.

W następnej części: wiara a stała kosmologiczna

agnieszkab.
Posty: 22
Kontaktowanie:

Post#40 » 18 lis 2007, ndz, 23:31

Naprawdę dziękuję za cenne rady i czekam na część 3.
I pytanie z innej beczki: Dlaczego akurat "Malucha"? :)
aGnieszka

waldemar.m
Posty: 270

Post#41 » 19 lis 2007, pn, 00:24

agnieszkab. pisze:Dlaczego akurat "Malucha"? :)


Tak, przez szacunek, zwracam się do wszystkich najbliższych mi, ale młodszach niż ja, kobiet: córki, przybranych córek i wnuczek.

waldemar.m
Posty: 270

Post#42 » 19 lis 2007, pn, 14:26

agnieszkab. pisze:Naprawdę dziękuję za cenne rady i czekam na część 3.


Cieszę się, że czakasz na część 3., ale ponieważ rad nigdy za wiele, więc najpierw coś z tej serii.

Pisząc, że czekasz na część 3. dałaś mi do zrozumienia, że przeczytałaś cz.2. jakie było moje ździwienie, gdy zobaczyłem tylko jedno pytanie i do tego nie związane z treścią tej części.

Musisz się nauczyć uważnie czytać. Ja specjalnie napisałem dwa momenty tak, że one powinny były wzbudzić Twoją ciekawość i być przyczyną pytań, ale tak się nie stało.

Zwracam Tobie na te momenty uwagę:

1. Kto w 1899r. zadał pytanie A.E. w Petersburgu, jeśli słuchaczem jego wykładu była tylko jedna osoba, uczestnicząca w 1855 r. w Paryżu, w spotkaniu elity naukowej świata, tj. Mendelejew D.I?

2. A.E. wygłosił w 1905 roku tylko jedną, pierwszą cześć swojej trzyczęściowej teorii. Co byłoby, gdyby wygłosił trzy części?

Ad.1. Pytanie zadał człowiek, którego ojciec w 1855 roku był w Paryżu i opowiedział jemu, przekazywaną z ust do ust historię, jaka zdarzyła się podczas wykładu Mendela.
Szanowne grono nie dało mu dokończyć wykładu i milcząc opuściło audytorium. Pozostali tylko Mendelejew i Lenuar (twórca silnika wewnętrznego spalania).

Zwróć uwagę: mimo upływu 44-ch lat, dwoje ludzi (ojciec i syn) wpłynęli na losy światowej nauki dzięki swojej umiejętności uważnego śledzenia za zdarzeniami i informacjami, przy czym syn wykazał się fantastyczną pamięcią skojarzeniową.

Ad.2. Gdyby wygłosił drugą, lub drugą i trzecią, Specjalna Teoria Względności byłaby odrzucona.

On wiedział o tym i dlatego nstępne lata poświęcił jej doskonaleniu. Rezultat - oczywiście negatywny i dlatego w 1915 r. szanowny A.E. obronił przed światową elitą nauki Ogólną Teorię Względności.

Cóż takiego łączyło teorię Mendela ze Specjalną TW Einsteina? Prędkość światła w metalach i konsekwencja tego faktu.

waldemar.m
Posty: 270

Czy energia ...? Wiara i stała kosmologiczna. Cz.3.

Post#43 » 21 lis 2007, śr, 21:08

agnieszkab. pisze:czekam na część 3.


Malucha,

Oczywiście, "wiara" i "stała kosmologiczna" nie mają nic wspólnego z przejściem fazowym energia-materia, ale ponieważ te dwa terminy pojawiły się w postach tego tematu, to wykorzystam je, żeby zwrócić Twoją uwagę na pewne zjawiska.

Termin "wiara" został użyty nie dla wyjaśnienia problemu lub uściślenia poglądów, ale dla dyskredytacji innego uczestnika dyskusji. Gdyby ten, kto wypowiedział ten termin rozumiał co mówi, to długo by się zastanawiał nad celowością tego kroku, ale ...

I tak "chlapiemy" na prawo i lewo słowami, jakbyśmy rozumieli, że słowo nie wróbel, wyleci i nie narobi (n...a).
To jest "alchemia", tamto "perpetum mobile", jeszcze inne "propaganda" lub "nienaukowe". Deszcz etykietek, które jedni starają się przykleić drugim.

Przecież wiara to przekonanie, a ja mówię tylko to, do czego jestem przekonany (i Tobie też tego w życiu życzę). Mało tego! Mówię w swoim imieniu i nie wstydzę się pod tym podpisać.
Z powyższego można byłoby zrobić wywód, że mam swój światopogląd, a więc najprawdopodobniej jestem Zydem! Mam (tak chyba przy okazji) obywatelstwo polskie, a więc jestem dobrym kandydatem na prezydenta V RP.

Bełkot. Jeden bełkot. Ktoś coś wymyśli i napisze na ten temat w języku agielskim. Wydrukowali. Ktoś drugi napisał na ten temat krytykę i zacytował pracę autora. Trzeci napisał referat na konferencję i jego referat z dwoma już cytatami opublikowali w materiałach konferencji.
Czwarty napisał rezenzję, którą poparł czteroma publikacjami. Piąty postanowił iść z "duchem czasu" i wydał swoją publikację w języku ojczystym (np. polskim). Jaka piękna i bogata bibliografia, ale czy od niej coś się zmieniło?

To tak jak z tym grzybiarzem, który zabłądził w lesie.
Chodzi i krzyczy "Na pomoc!". Po jakimś czasie naprzeciw niego staje niedźwiedź i pyta - czemu tak wrzeszczysz.
Jak to czemu. Chcę, żeby mnie ktoś usłyszał!
No dobrze, ja ciebie usłyszałem i czy od tego jest ci lżej?

Tak nam rośnie ilość "cząstek", w tym i takich kuriozalnych jak "bez masy", "bez wymiaru", "śmierdzących, a może pachnących", "istniejących, a może nie istniejących", itd.

Jeśliby "Twórca" miał w swojej dyspozycji taki materiał budowlany (bozony, neutrino, fermiony, i inne), a instrukcją budowy byłaby współczesna matematyka, to świata nie byłoby do tej pory.

Od czasów Demokryta nic się nie zmieniło!!! Ty sama mogłaś dojść do tego wniosku, ale jeszcze nie nauczyłaś się operować aparatem poznawczym i pojęciowym. Dokazać? Do Twoich usług.

Spotkałaś sięz terminem "stała kosmologiczna". Goldsmith o mały włos nie przekonał Cię, że ta stała, to największa pomyłka w życiu Einsteina (mam nadzieję, że już nie jesteś tak jednoznaczna w swoich sądach).

W tym miejscu, przy okazji, mała dygresja:
Znasz anegdot o Rzepisze?
Nie?
Ze pisze, to nic, ale że mu to drukują!

Cóż to za taka "stała", która dla naszych "wybitnych" i do tego "naukowców", może być albo dodatnia, albo ujemna, albo równa zero? (już samo to powinno dać Tobie wiele do myślenia i uczyć ostrożności w akceptowaniu kolejnych bozonów, mionów, itp., nawet gdyby ich odkrywcami byli Twoi najbliżsi).
Jakieś drobne odkrycie tego, że Wszechświat się rozszerza spowodował, że Einstein zaprzeczył sobie. Zajmijmy się trochę tym odkryciem i zróbmy to w formie zajęć laboratoryjnych z fizyki (które, jak raczyłaś podkreślić - lubisz).

Cały ten eksperyment da się przeprowadzić wirtualnie, ale jeśli będziesz miała z tym kłopoty, to możesz kupić balonik i wykonać go realnie.

Wyobraź sobie, że masz balonik formy kulistej o średnicy 30 cm. Narysuj na nim trzy punkty rozłożone jak wierzchołki nierównoramiennego trójkąta. Oznacz je literami A, B i C. Połącz je strzałkami A-B; B-C i C-A. Z punktu A narysuj oś obrotu balonika i punkt przecięcia tej osi z balonikiem oznacz jako A1.
Zmierz długości strzałek i zapisz dane w tabeli (długość osi i długości strzałek).

Nadmuchaj balonik tak, żeby jego długość osi zwiększyła się na 1 cm. Zmierz długość strzałek. I tak krokowo, po jednym centymetrze, aż do 40 cm.
Sprawdź jak zmieniała się odległość punktów A i A1, oraz porównaj to ze zmianami odległości między punktami A, B i C.
Ten balonik to nasz Wszechświat. Nikt nie może zaprzeczyć jego rozszerzaniu się, czy tak?
A jednak zmiana jednego wymiaru była stała.

Im większy balonik, tym szybkość oddalania się punktów od siebie większa, chociaż balonik rozszerzał sięw takim samym tempie!

Szczerze powiem, że nie wiem, jak udało się przekonać Eisteina do wyznania pomyłki na podstawie tego, że wszechświat się rozszerza!

A co z obiecanym dowodem?

Jeślibyś dokładnie przeczytała o stałej kosmologicznej i jej "otoczeniu", to natknęłabyś się na taki termin jak kwintesencja. Spradź źródłosłów tego terminu i zobaczysz, że cofnęliśmy się do Demokryta.

Noqa
Posty: 100

Post#44 » 21 lis 2007, śr, 22:40

Szczerze powiem, że nie wiem, jak udało się przekonać Eisteina do wyznania pomyłki na podstawie tego, że wszechświat się rozszerza!


Być może dlatego, że stała kosmologiczna została wprowadzona, aby wszechświat się nie rozszerzał, nie uważasz?

waldemar.m
Posty: 270

Post#45 » 21 lis 2007, śr, 23:08

Noqa pisze:
Szczerze powiem, że nie wiem, jak udało się przekonać Eisteina do wyznania pomyłki na podstawie tego, że wszechświat się rozszerza!


Być może dlatego, że stała kosmologiczna została wprowadzona, aby wszechświat się nie rozszerzał, nie uważasz?


Nie, nie uważam. Stała została zaproponowana, gdyż wszechświat się nie rozszerza, a nie dla zatrzymania jego rozszerzania.

Wróć do „Nauki ścisłe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron