Ustrój monarchistyczny (POLITOLOGIA)

Problemy nauk humanistycznych - dyskusje, teorie, kontakty
maradona10
Posty: 1

Ustrój monarchistyczny (POLITOLOGIA)

Post#1 » 15 lut 2009, ndz, 18:13

Witam serdecznie. Mam do Państwa pytanie. Interesuje mnie kwestia monarchii jako systemu politycznego na przestrzeni wieków. Pragnę zapytać o konkretne argumenty, które mogłyby pośrednio przemawiać za tym, by uznać monarchię jako najsprawiedliwszy ustrój polityczny z wszystkich możliwych. Oczywiście mamy tutaj na myśli kwestię polemiczną, jednakże wartą rozważenia. Precyzując, chodzi mi o to czy możnaby wyszukać kilka takich argumentów, które mogłyby nam dać jakąś podstawę do pochwały ustroju monarchistycznego, odwołując się ogólnie do praktyk tego ustroju w kilku krajach o tym systemie na przestrzeni wieków? Za wszelkie sugestie byłbym Państwu niezmiernie wdzięczny, gdyż posłużyłyby one jako owoc moich dalszych dociekań naukowych. Ewentualnie byłbym serdecznie rad, jeśli moglibyście mi polecić kilka pozycji z literatury przedmiotu, które traktują w miarę precyzyjnie o powyższej kwestii. Liczę, że moja prośba zostanie pozytywnie rozpatrzona.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#2 » 17 mar 2009, wt, 04:05

Jest wiele zalet monarchii, ale jeszcze więcej zalet ma logitarchia.
O tym można się dowiedzieć pokrótce na www.logityka.pl :)

Zaletą rządów autorytarnych i absolutystycznych jest m.in.:
1) szybkie podejmowanie decyzji
2) nadzór właścicielski nad całym krajem
3) nie kierowanie się gustem motłochu
4) niezależność osądu i możliwość wyboru prawdziwych ekspertów
Oczywiście to wszystko pod warunkiem, iż władca jest człowiekiem mądrym, a nie tylko chciwym zaborczym tyranem, który trzyma wszystkich w szachu siłą.

Jedyna monarchia absolutystyczna (a przy najmniej jej cechy) można było zaobserwować podczas despotycznych rządów Stalina, którego władza była władzą prawie doskonale absolutną. Mógł z ludźmi robić co mu się żywnie podobało i nie istniała żadna zdolna do buntu siła.
Ceną takiej monarchii jest zawsze ograniczenie wolności ludziom. A wręcz traktowanie mas ludzkich czysto statystycznie jak zwierząt. Wybijanie co bardziej podejrzanie zachowujących się egzemplarzy gwarantuje zdrową "hodowlę".

Przyjmując jednak za naczelną zasadę władcy podtrzymywanie ducha w społeczeństwie i opiekę nad tym społeczeństwem (model Piłsudskiego), taka władza daje społeczeństwu duże plusy.

Od razu śpieszę donieść tym, których bulwersuje wkładanie do jednej beczki monarchii dyktatur, ale dla mnie jest to dokładnie to samo.
Każda monarchia zaczyna się od dyktatury. Ważna jest jedna wspólna cecha: władza autorytarna. Czasem spływa ona na potomka (następcę) a czasem się kończy (co zdarzało się najczęściej w XX w.).
Dziś monarchie utrzymują się na dwóch zasadach:
a) jako zabytek kulturalny (Wlk. Brytania, państwa skandynawskie, Belgia, Holandia, Hiszpania)
b) tam gdzie władca jest gwarantem prosperity kraju (Liechtenstein, Monaco itp.)

Liechtenstein to bodajże jedyny przykład kraju, który dobrowolnie przeszedł od demokracji do bardziej autorytarnych rządów księcia.
Oczywiście mowa tu o istniejących nadal państwach, bo Niemcy czasów Hitlera też dobrowolnie (powiedzmy) zastąpiły demokrację dyktaturą, ale była ona zbyt agresywna i nie przetrwała.

Jedynym quasipaństwem, gdzie monarchia (a właściwie logitarchia) została skutecznie utrzymana przez wiele stuleci jest Państwo Kościelne (Watykan), gdzie władcę wybiera rada mędrców (kardynałów), choć zwykle wybierają spośród siebie, to jednak mogą wybrać na papieża również zwykłego biskupa jeśli ich zdaniem jest godny tego urzędu.
Jednak ta władza może być utrzymywana zgodnie z punktem a, gdyż tradycja kościoła ma ugruntowanie w religii, którą dla potrzeb badawczych można nazwać "zabytkiem kulturalnym". Wierni z całego świata utrzymują Watykan, więc może się oprzeć pokusom demokratyzacji.
Przy czym demokratyzacja jest z definicji procesem negatywnym, gdyż proces ten bazuje na słabości monarchii, a w dodatku państwa demokratyczne, podobnie jak monarchie z głupim władcą, są niewydolne i uciążliwe dla obywateli.


Z listy zalet monarchii/logitarchii warto zwrócić uwagę na kwestie osobistego zarządu gospodarowania krajem. O ile politycy demokratyczni dbają stytystycznie bardziej o swoją popularność niż o dobro kraju, to władca (mądry) będzie dbał o SWOJĄ własność, bo przyniesie mu to korzyści. Politykom nie opłaca się długofalowe prosperity, bo przecież za 4 lata może rządzić opozycja, więc lepiej, by wtedy był kryzys...
Władca nie prowadzi tego typu gierek i jego zadaniem jest organizacja gospodarki tak, by była najbardziej optymalna.
Ważne jest też to, że opinie władcy mogą być inne od opinii tłumu. Głupi motłoch łatwo da się przekonać do głupich idei, władca powinien być człowiekiem trzeźwo myślącym i nie dającym się zmanipulować.
Idealnym byłby rząd uczonego - filozofa (jak chciał tego Platon).
Mądry władca odróżni fachowca od dobrego aktora tylko udaje specjalistę.
Władca nie nabierze się na sensacyjne newsy o dziurze ozonowej.
Władca-uczony skonsultuje każdy problem z wieloma specjalistami, a nie tylko z jedną popularną opcją.
Przykład idący od góry zachęci ludzi do dobrego gospodarowania i starania się o wspólne dobro. Ogłupiający pseudoliberalizm demokracji powoduje, że ludziom dziś nie zależy na wspólnym dobru; jedyne co warto robić to karierę oraz dobrze się zabawić w życiu. Praca nie jest dla wspólnego dobra i pożytku (w tym i wynagrodzenia), ale tylko i wyłącznie dla kasy. A jak szef nie patrzy to można się obijać i to jest dziś OK.
Demokracja zbudowała anonimowe korporacje anonimowych indywidualnych hedonistów. Korporacje takie nie mają konkretnego szefa, tam też rządzi demokracja. Dlatego produkty są byle jakie, bo nikt nie stoi już za logo. Ważne jest tylko cięcie kosztów i zyski, a kogo obchodzi jakość, zadowolenie klienta? To puste slogany.

W monarchii inny przykład płynie z góry. Naczelny szef (władca) jest konkretną i nieanonimową osobą, która bierze odpowiedzialność za kraj. Tego samego żąda od swych urzędników. W takim państwie to obciach udawać pracę lub robić karierę tylko dla kasy. Takie zachowania spotykają się z pogardą władcy, a ludzie szanują tych co rządzą, więc skoro władca gardzi czymś to i ludzie na poziomie chcą dorównać władcy.
W ten sposób budowany jest kraj pewnych wartości.
Choć w logitarchii budowanie wartości nie odbywa się poprzez zakazy i nakazy, ale właśnie poprzez edukację. Logitarchia daje więcej wolności ludziom, ale przez to obarcza każdego odpowiedzialnością - którą dziś spycha się na bezduszne i często głupie przepisy prawne.
Logitarchia opiera się na prawie totalnej wolności oraz kapitalistycznie wolnym rynku, przy czym jednym z graczy na tym rynku jest duży monopolista jakim jest właśnie władca. Monopol nie jest jednak wynikiem zakazów czy utrudnień, a tylko pewnych zdrowych obyczajów i parametrów systemu (nie każdą usługę opłaca się dublować, by mieć konkurencję; vide: kanalizacja miejska).
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Wróć do „Nauki humanistyczne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron