Katolik nie może być tolerancyjny!

Dyskusje o polityce, politykach, wyborach itp.

Ankieta: Czy wierzysz w jakiegoś Boga?

TAK
3
60%
NIE
1
20%
Nie jestem pewny
1
20%
Liczba głosów: 5

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Katolik nie może być tolerancyjny!

Post#1 » 09 lut 2006, czw, 04:54

Tolerancja wynika z tego, iż przyznajemy się do faktu niewiedzy lub braku pełnej informacji. Skoro nie mamy pełnej wiedzy, to nie możemy powiedzieć, że nasz styl życia, nasza moda, przyzwyczajenia, kultura, moralność, normy społeczne itp. są najlepsze.
Dlatego zwykły człowiek powienien być tolerancyjny. Powinien tolerować inne religie, upodobania seksualne, kulturę itd.

Jeżeli ktoś jest katolikiem (lub wyznawcą innej religii) - i chodzi mi tu o wyznawców prawdziwych (wierzących w Boga) - to taki człowiek nie może być tolerancyjny, gdyż on zna PRAWDĘ!
Tę prawdę wyjawia mu Bóg poprzez jego kościół. Skoro kościół twierdzi, że homoseksualizm jest zły, to znaczy, że taki jest, bo tak mówi Bóg.
Katolik, który jest tolerancyjny jest automatycznie nie-katolikiem (czyli protestantem negującym papieża jako namiestnika Boga na Ziemi).

Naukowcy mogą tylko przypuszczać co jest prawdą, mogą mieć teorie i hipotezy. Natomiast człowiek wierzący WIE co jest prawdą, bo on WIERZY!
Wiara zastępuje każdy inny czynnik i dowód.

Ponieważ jestem człowiekiem niewierzącym więc stać mnie jedynie na tolerancję. Natomiast ludzie, którzy naprawdę wierzą, nie muszą żyć w niepewności co jest dobre a co nie, oni to wiedzą.

Stąd nie powinnismy uważać przeciwników aborcji, homoseksualizmu itp. zjawisk, za osoby zacofane, o ile wynika to z ich silnej wiary, a nie tylko strachu przed czymś innym. Oni walczą w imię tego w co wierzą...
I choć osobiście nie popieram walki z homoseksualizmem, to w pewnym sensie szanuję tych ludzi, którzy mają silną wiarę.
Jedyne co naukowcy mogą powiedzieć to to, że wiara tych ludzi jest być może fałszywa, bo Boga nie ma a jeśli istnieje to pewnie ma mało wspólnego z tym co twierdzi kościół katolicki.
I tu jest sedno problemu: WIARA, a nie tolerancja lub jej brak.
A wiary nie da się podważyć i nie można z nią dyskutować naukowo.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#2 » 09 lut 2006, czw, 06:02

Katlicyzm sie rozmyl, ale czlowiek wierzacy moze byc tolerancyjny, jako ze nie moze bcy pewny czy wybral sluszna religie. Naqwte bedac katolikiem ale nie 100% wybralo sie pewna opcje ktorej sie nie jest do konca pewnym, no zalezy jak spojrzec na dogmaty kosciola, z fundamelista nie pogadasz o toleracji stad ta zadyma w islamie.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#3 » 09 lut 2006, czw, 12:26

Mariusz pisze:Katlicyzm sie rozmyl, ale czlowiek wierzacy moze byc tolerancyjny, jako ze nie moze bcy pewny czy wybral sluszna religie.

Jeśli nie jest pewny, znaczy, że nie wierzy, a skoro tak, to nie jst katolikiem...
Dopiero aspiruje lub stara się z całych sił być owym.

Ale jeśli ktoś już jest takim tolerancyjnym "katolikiem" to jego główną zasadą tolerancji powinna być tolerancja dla tych którzy wierzą bezgranicznie, a przez to pozbawieni są wygody tolerancji.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#4 » 15 lut 2006, śr, 05:27

Nie rpzesadzaj, moze i nie jest katolikiem ale wierzacym moze byc dalej.

Wierzacy ktory sie opowie za jakas konkretna wiara ma juz trudniejsze zadanie w kwestii tolerancji.
Ale religie tez sie reformuja, nawet kloca sie we wlasnym obrebie o dogmaty, wiec wszystko mozliwe, przeciez to czlowiek sam wymysla religie, wiec moze ja zmienia tez w kwestii tolerancji.
Religie z natury rzeczy sa nietolerancyjne ale nie zapomninajmy, ze wiekszosc ich powstala setki, tysiace lat temu, stare dogmaty sie przezywaja, mozna je zmienic.
Kiedys patriotyzm tez byl postrzegany tylko jako dzialonosc na zgube innych krajow.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Wiara a nauka

Post#5 » 15 lut 2006, śr, 17:06

Nie rozumiesz mnie Mariuszu, chodzi mi o to, że nie trzeba być konkretnie katolikiem. Katolicyzm i jego reguły znam, więc wybrałem to jako przykład.
Nie można być trochę w ciąży i trochę wierzyć. Taka słaba wiara, to zabobon.
Prawdziwie WIERZĄCY człowiek nie potrzebuje naukowych dowodów. On wie, bo uwierzył w to co mu mówi Bóg lub przedstawiciele Boga.
Skoro np. wierzy, że naukowcy to słudzy szatana, to znaczy, że tak jest i jak zabije jakiegoś naukowca to dokona dobrej rzeczy.
Taki człowiek nie może powiedzieć: "naukowcy są źli, ale jestem tolerancyjny". Tak powie ten, kto nie wierzy do końca, kto ma wątpliwości...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#6 » 17 lut 2006, pt, 08:06

Trzeba by zdefiniowac slowo wiara.
Czy jak mowie, ze wierze, ze dzis spadnie snieg, to jesli nie spadnie bede i tak odsniezal podworko?
Tak samo, wierze, ze naukowcy sa zli ale mzoe sie okazac , ze jaksi uratuje mmizycie, czy dalej mam potrzymywac swoje dawne slowo?
Zaraz powies, ze wtedy rpzestaje wierzyc.
No ale jesli wierze, ze dzis spadnie snieg a jeszcze dzien sie nie skonczyl, to nawet jesli jeszcze nie spadl to mzoe spasc ale w sumie jednak nei ejstem pewny czy spadnie stad slowo "wierze" i to slowo nei rowna sie slowu "wiem".
On wie bo uwierzyl nie ejst wiec zdaniem prawdziwym.
Oczywiscie dal fundamentalistow - wierze i wiem- to slowa rownoznaczne. Ale czy normalny clzowiek utozsamia je? NIE.
Wierza, znaczy mysle, ze tak ejst ale nie mam dowodow, moge sie mylic ale jednak przyjmuje te teze dopoki nie znajde faktow ja obalajacych, wiara wiec jest czyms w rodzaju przupszczenia, zalozenia. Na czyms trzeba sie opierac. Zakladam, wierze, ze tym samochodem dodajede do domu ale zdaje sobie sprawe ze moze sie popusc, to jest wiara, zakladam, ze katolicyzm ma racje ale w sumie dowodow nie wiem, jednak mysle, ze dojade na nim jakos do smierci. Taka jest moja opinia. Choc nie wierze :twisted:

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Wiara

Post#7 » 18 lut 2006, sob, 14:34

Mylisz Mariuszu pojęcia.
W to, że spadnie śnieg można:
a) się domyślać
b) wierzyć, że jest to prawdopodobne
c) przypuszczać (np. na podstawie obliczeń, prognoz itp.)
d) wierzyć w to

Nie możesz powiedzieć (Ty), że wierzysz, że śnieg spadnie. Możesz powiedzieć, że wierzysz, że śnieg istnieje.
Co do opadów śniegu to możesz z pewnym prawdopodobieństwem przypuszczać.
Natomiast ludzie, którzy WIERZĄ, że śnieg spadnie, oni o tym wiedzą. Gdy nie widzą nawet tego śniegu, to sobie pomyślą, że w ich wzrokiem jest źle, albo, że śnieg jest niewidzialny - to jest prawdziwa Wiara...

Większość tzw. katolików nie jest wierząca. Oni tylko przypuszczają, że może ten Bóg istnieje, a więc dla świętego spokoju pojawią się raz w tygodniu na mszy...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Koran i Stary Testament szerzy nienawisc

Post#8 » 20 lut 2006, pn, 11:36

No dobra poddaje sie.
Swoja droga zauwazam tu tez inna ciekawostke.
Dziela Hitlera sa raczej zabronione, a jzu na pewno nie mozna ich reklamowac.
Natomiast Stary Testament czy Koran, ociekajacy jadem, jawnie nietolerancyjny i faszystowski nie jest wcale zakazany!!!
Wiecej mozna go reklamowac i nawet dzieci moga go czytac!!!

Amon-Ra
Posty: 18

Post#9 » 20 lut 2006, pn, 16:44

Stary Testament ocieka jadem? :| Czy my myślimy o tej samej księdze?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

to byly czasy

Post#10 » 21 lut 2006, wt, 08:33

Czytalem. Przeczytalem ST.
Jest tam na przyklad scena, ze Bog dal nowa ziemie Izraelitom ale przeciez zamieszkana jzu przez innych i kazal im te miasta innych zdobyc, to oczywiscie jeszcze nic. Najwazniejsze polecenie bylo, zeby po zdobyciu miast wyrzneli cala ludnosc, a nawet zwierzeta.
Na poczatku sie go sluchali ale pozniej im zaczelo byc szkoda zwierzat, a na koniec zaczeli nawet oszczedzac ludnosc cywilna, w tym momencie Bog sie na nich obrazil i odwrocil, ze nie posluchali jego slow. I jak to nazwac? Duzo sie rozni od ideologii dzihadu?
Oko za oko zab za zab to kazdy zna ale takich kwiatkow i okrucienstwa w Starym testamencie jest wiecej. Nowy to juz zupelnie inna bajka.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Tolerancja jest zła

Post#11 » 04 mar 2006, sob, 09:56

A dlaczego przyjmujemy apriorycznie, że dzisiejsza moda i poprawność polityczna są dobre moralnie?

A może takie zjawiska jak:
- bicie żony
- pedofilia
- terroryzm
- rytualne mordy
- celibat kapłanów
- walka z homoseksualizmem
- ekstremlany satanizm
- zażywanie narkotyków
- itp.
są dobre?
Nikt nie potrafi nawet dyskutować o tych zjawiskach przyjmując naukową postawę bezstronności.
Zawsze, gdy się dyskutuje o czymś, to przyjmuje sie, że w/w zjawiska są złe i trzeba z nimi walczyć.

Co do Starego Testamentu, to wiele przypowieści jest raczej symboliczna. (Tak przynajmniej twierdzi kościół katolicki i jego egzegeci pisma świętego).
Przyjmując jednak nawet bezpośrednie przesłanie ST i Koranu, to co złego widzisz w Dżihadzie? Wypowiedz się jako naukowiec, a nie jako człowiek, który boi się, że ktoś mu dom wysadzi lub samolot strąci.
Przemawia przez nas strach, a nie obiektywne myślenie.

Osobiście nie popieram terroryzmu, ale przynajmniej potrafię zrozumieć argumenty ludzi, którzy coś takiego robią.

Co do tolerancji, to ktoś mądry, kiedyś powiedział, że jeśli ludzie walczą o tolerancję, to powinni zacząć od tolerowania nietolerancji :D
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#12 » 08 mar 2006, śr, 08:56

Nie mozna tolerowac nietolerancji podobnie jak nie ma ciemnego swiatla albo suchej wody. A dokladniej mozna tolerowac nietolerancje dopoki nie przeszkadza Ci ona w Twojej tolerancji.

Oczywiscie z tych rzecyz co powyzej wymieniles niektore mozna by tolerowac, bo ogolna zasada brzmi, zyc tak zeby sie nam zylo jak najlepiej i pozwolic zeby innym tez bylo im dobrze, to oni pozwola zeby nam bylo dobrze, piekne i proste.
Cala filozofia i religia w pigulce.

Mowienie , ze Stary Testament jest symboliczny a pozniej nakaz wypelnainia dzisieciu przykazan, sam siebie wyklucza, bo moze one sa tez symboliczne, a Chrystus tez zyl tymbolicznie, nie mowiac ze Bog jest tylko symboliczny, jesli tak daleko zajdziemy to ja nawet sie do takiej religiii zapisze.

Nie ma wartosci nadrzednych, wiec trzeba podchodizc logicznie do zagadnienia. Chyba jest nawet taki kosciol: Scientyfizm czy jakos tak.
Wiec jelsi dla ksiedza jest dobre miec zone niech ja ma, no chyba ze jak bedzie mial zone bedzie to bardzo zle dla wiernych, bo bedzie sciagal duze haracze na jej futra ale to nei problem w zonie tylko w tych haraczach.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#13 » 08 mar 2006, śr, 16:40

Mariusz pisze:(...)nie ma (...) suchej wody.

Gwoli ścisłości to każda woda jest sucha, gdyż termin "mokry" oznacza, że na powierzchni jakiegoś ciała znajduje się woda. Tymczasem na powierzchni wody nie ma już dodatkowej wody, więc sama woda jest sucha :)

A dokladniej mozna tolerowac nietolerancje dopoki nie przeszkadza Ci ona w Twojej tolerancji.

Ciekawe jak nietolerancja może przeszkadzać tolerancji? :)
Czy tolerancja dla homoseksualizmu kończy się tam, gdzie homoseksualizm zaczyna przeszkadzać tej tolerancji?


Oczywiscie z tych rzecyz co powyzej wymieniles niektore mozna by tolerowac, bo ogolna zasada brzmi, zyc tak zeby sie nam zylo jak najlepiej i pozwolic zeby innym tez bylo im dobrze, to oni pozwola zeby nam bylo dobrze, piekne i proste.
Cala filozofia i religia w pigulce.

Wszystko pod warunkiem, że nie posiadamy od Boga rozkładu jazdy dla siebie i innych. Wtedy, jeśli wierzymy w ten rozkład, to niestety chcemy, by inni też zrozumieli, że jest on jedyny i najlepszy...

Mowienie , ze Stary Testament jest symboliczny a pozniej nakaz wypelnainia dzisieciu przykazan, sam siebie wyklucza, bo moze one sa tez symboliczne, a Chrystus tez zyl tymbolicznie, nie mowiac ze Bog jest tylko symboliczny, jesli tak daleko zajdziemy to ja nawet sie do takiej religiii zapisze.

Masz po części rację z tym symbolizmem, ale kościół katolicki patrzy na Stary Testament przez pryzmat Nowego; w przeciwieństwie do niektórych wyznań (np. bodajże Świadkowie Jehowy), które czytają Biblię dosłownie, kościół katolicki otrzymał od Boga instrukcje i czyta Biblię według tych wskazówek. Ponieważ Kościół w osobie papieża jest nieomylny, więc to co mówi papież jest głosem Boga. Koniec kropka.
To samo dotyczy każdej innej religii.

Nie ma wartosci nadrzednych, wiec trzeba podchodizc logicznie do zagadnienia.

Jako naukowiec tak możesz powiedzieć, jako wierny nie...
Jako naukowiec powienieneś zrozumieć motywy działania nie-naukowców; wtedy mimo, że będziesz przeciwny temu działaniu to jednak możesz mieć do tego działania szacunek.
Ludzie, którzy stają się żywymi bombami nie cieszą się naszą miłością, ale możemy mieć do nich szacunek, że umieja tyle poświęcić dla swej ideologii.

Wiec jelsi dla ksiedza jest dobre miec zone niech ja ma, no chyba ze jak bedzie mial zone bedzie to bardzo zle dla wiernych, bo bedzie sciagal duze haracze na jej futra ale to nei problem w zonie tylko w tych haraczach.

Nie rozumiesz problemu - spłycasz go do sztywnego prawa, a sprawa jest prosta: jeśli jesteś księdzem to tak kochasz Boga, że nie potrzebujesz miłości kobiety.
Ty widzisz księdza jak urzędnika, któremu się coś należy lub nie.
Ale ksiądz ma już żonę: jest nią kościół i Bóg.
A jeśli ktoś potrzebuje sex, dzieci, gosposię, kogoś bliskiego to nie zostaje księdzem :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#14 » 09 mar 2006, czw, 11:00

alchemik pisze:
Mariusz pisze:(...)nie ma (...) suchej wody.

Gwoli ścisłości to każda woda jest sucha, gdyż termin "mokry" oznacza,


Nie rozumiesz problemu - spłycasz go do sztywnego prawa, a sprawa jest prosta: jeśli jesteś księdzem to tak kochasz Boga, że nie potrzebujesz miłości kobiety.
Ty widzisz księdza jak urzędnika, któremu się coś należy lub nie.
Ale ksiądz ma już żonę: jest nią kościół i Bóg.
A jeśli ktoś potrzebuje sex, dzieci, gosposię, kogoś bliskiego to nie zostaje księdzem :)


No nei to nei ja nie rozumiem, to ksiadz, w bibli jest napsiane zeby sie rozmnazac, jest. Sami to ksiaza mowia, a potem sie nei rozmnazaja, milosc do Boga nie ma nci do rzeczy, bo sam BOg powiedzial w osobie chrystusa ze trzeba kochac bliznich, wiec taki ksiadz ktory ma w sercu tylko tyle miejsca zeby kochac BOga i na wiecej czasu ani milosci nie ma, to jest straszny szatan

:twisted:

PS. Kto powiedzial, ze ma sie zone po to zeby kochala meza?
Zony zwykle sie ma zeby je kochac, a nie zeby one kochaly.
Wiec z tego piunktu widzenia, ksiadz nie majac zony grzeszy.
Oczywiscie zaslania sie ze jakby mial zone to nei mialby czasu dla BOGA! to bzdura ile zcasu ksiadz poswieca na BOga, ile minut dziennie? Wieksozsc czasu rpzeciez poswieca na wiernych, tak wiernych ludzi, a nei Boga, bo on ma wiernym pomagac, to dlaczego nei mialby pomgac zonie? Przeciez to jakis absurd.

Zreszta to typowe nauki gloszone nei dotycza osoby gloszacej

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Kot ogonem odwrócony

Post#15 » 10 mar 2006, pt, 02:31

Mariuszu, odwracasz kota ogonem :D
Ale widzę te uśmieszki, więc chyba sobie tak już żartujesz :D

To co ma robić ksiądz jest wynikiem doktryny, którą ogłasza Kościół w osobie papieża. Tak więc ksiądz nie grzeszy gdy słucha papieża, nawet jeśli na życzenie papieża morduje ludzi.

A sprawa celibatu jest też bardziej prozaiczna i przyczyniła się do przetrwania Kościoła przez 2000 lat.
Gdyby księża/biskupi mieli oficjalnie dzieci, to mogły by one obejmować sukcesję po ojcu, a to doprowadziłoby kościół do upadku.
Gdy natomiast następcą księdza jest nowy ksiądz, który swą karierę musiał zaczynać od zera, to wtedy to ma sens.
Monarchie upadały, bo następcami mądrych królów byli głupi ich potomkowie...

Dlatego w logitycznej monarchii następcą władcy musiałby być ktoś równie mądry, a niekoniecznie syn władcy.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#16 » 10 mar 2006, pt, 06:20

Nie chodzilo wcale o to ze nastepny ksiadz bedzie madrzejszy niz bylby syn, poza tym w prawoslawiu ktory przetrwalo tez 2000 lat masz zone i dzieci ksiedza. Celibat wprowadzono bodajze w piatym wieku czy jakos tak, chodzilo o to ze olbrzymie majatki biskupow uciekaly z kosciola bo dzieci mialy pretensje spadkowe. Celibat sprawe zalatwial, bo szmal po smeirci ksiedza zostawal w skarbonce Watykanskiej.

Doktryne o nieomylnosci papieza wprowadzono natomiast zupelnie niedawno, tez nie pamietam daty ale chyba z 200 lat temu, wiec pytanie skoro to czlowiek sam wprowadza takie wielkie zmiany w religii setki lat po smierci Chrystusa, czy nei moze tez tych zmian skasowac, krytykowac i itd, bo to nie sa rzeczy opisane w biblii, tylko doktryny narzucone przez dana frakcje polityczna w kosciele.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Dogmat o nieomylności

Post#17 » 11 mar 2006, sob, 04:38

Co do prawosławia, to księża mogą mieć rodziny, ale nie biskupi i wyżsi hierarchowie. W ten sposób wybierasz: albo kariera kościelna albo rodzina.

Co do dogmatu o nieomylności to został on ustanowiony bodajże na początku XX wieku, więc nawet krócej niż 100 lat temu, ale sądzę, że to prawo działało wcześniej na zasadzie tego, że papież jest namiestnikiem Jezusa na Ziemi.
To właśnie zmiany w kościele są złe i gdy ktoś nawołuje do liberalizacji kościoła to jest idiotą, bo oznacza to, że nie rozumie na jakiej podstawie działa kościół.
Jeżeli ktoś jest wierzący, to wie, że zasady rządzące kościołem pochodzą wprost od Boga, więc tylko Bóg może je zmienić i ludzkie manifestacje nic nie pomogą. Można się jedynie modlić, by Bóg oświecił papieża, by ten zmienił doktrynę...
Religia to nie demokracja, gdzie wierni mogą sobie zagłosować, czy Jezus był gejem czy hetero...
Papież przekazuje nam wiedzę o Jezusie i wierni muszą ją przyjąć bez zastrzeżeń... Inaczej są heretykami (lub protestantami).

Ugodowość kościoła protestanckiego wobec potrzeb wiernych jest typowym chwytem marketingowym demokracji. Ale czy to jest jeszcze wiara, czy też zabobon?
Bo najtrudniej wytrwać w wierze, która jest niepopularna...
Głupcy mówią, że zasady kościoła są zacofane, ale oni nie widzą właśnie pewnego sensu tych reguł.
Śmieszy mnie również to, jak niektórzy mówią, że ludzie (głównie młodzi) uciekają z kościoła, więc trzeba uatrakcyjnić mszę, by przyszły tłumy. BŁĄD!
Kościoł i msza to nie show-bussines, to jest coś co ma być trudne, nawet może nieprzyjemne; nie możesz tam słuchać, że jesteś cool; tam musisz słuchać, że jesteś śmieciem, który grzeszy...
Im w kościele będą mówić bardziej niepopularne rzeczy, tym więcej prawdziwych wierzących się tam ostanie.
A kościół ma się martwić o zbawienie i nawrócenie, a nie o show. Dopóki show nie jest tylko środkiem do pokazania mierności tego świata, tak długo msza nie może być show.
Kościół nie może zabiegać o dużą liczbę wiernych, którzy przychodzą tylko dla mody lub dla show. Dla kościoła jest ważne, by ludzie zaczęli działać zgodnie z nauką Jezusa, którą przekazuje wiernym Kościół.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#18 » 21 mar 2006, wt, 06:02

Przeczytałem pozcatek...i sie zatrzymałem, Tomasz, Tomasz...

Jak zna prawdę? przeciez, wiara polega własnie na tym, ze sie wierzy, a nie sie zna ...

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#19 » 21 mar 2006, wt, 06:06

>wierzący WIE

nie, skad

Wierzacy wierzy, wiedzacy wie.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Wiara i nauka

Post#20 » 21 mar 2006, wt, 15:04

Jeanie, to proste. Dla nas obserwatorów z zewnątrz (naukowców) oczywiście, wierzący "tylko" wierzy...
Ale on osobiście (skoro wierzy) to twierdzi, że ZNA PRAWDĘ!
Ja troszeczkę poszedłem na skróty mówiąc (w swoim imieniu), że wierzący WIE; zrobiłem to mówiąc raczej o odczuciach tejże osoby.

Nie ulega jednak wątpliwości, że jeśli się w coś wierzy, to nie można być naukowcem. Bo naukowiec wątpi, gdyż niejest pewny żadnej rzeczy i zjawiska.
Człowiek wierzący w Boga (czy cokolwiek innego), dzięki swej wierze osiąga stan, w którym twierdzi, że wie coś na 100%.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#21 » 21 mar 2006, wt, 17:13

wierzę, ze wyjade w tym roku do Chin
wierzę, ze spotkam jutro Odzajera w Multikinie.
wierzę, że skoczymy po kinie do Mcdonalda
Wierzę, ze odwiezie on mnie pozniej do domu.
wierzę, ze istnieje siła wyzsza
Wierzę, ze.....

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Nadużycie

Post#22 » 21 mar 2006, wt, 17:27

Rozumiem, że to żart :D
Często słowo "wierzę" jest używane zamiast sformułowania "mam nadzieję".
Prawdziwa wiara to co innego.
Można mieć nadzieję, że dostanie się kieszonkowe od rodziców, że w niedzielę odbędzie się jak zwykle msza itd.
Ale nawet katolik nie jest pewny, czy msza się odbędzie, bo kościół się może zawalić, ksiądz może dostać zawału, może wybuchnąć pożar.
Katolik ma pewność jedynie co do tego, że jest Bóg, i że Bóg przemawia ustami papieża. To co ogłosi papież jest dla katolika realną wiedzą i pewnikiem (o ile sam papież nie mówi o jakimś prawdopodobieństwie).
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#23 » 21 mar 2006, wt, 18:15

>Prawdziwa wiara to co innego

to powiedz mi, co to jest prawdziwa wiara
najlepiej jeszcze, kto to prawdziwy Polak itp itd

Dla mnie wiara to calkowiecie co innego niz ty tutaj rysujesz, i co ?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Czym jest wiara?

Post#24 » 22 mar 2006, śr, 14:22

Przecież definicja wiary jest prosta.
Wiara polega na tym, że nie masz dowodów, ale jesteś czegoś pewien.

"Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli!"
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#25 » 24 mar 2006, pt, 22:35

you are right, but so what? :lol:

Ja katolikiem nie jestem, nie naleze tez do kosciola.

uwazam sie mimo to za osobe głeboko wierzacą, i tolerancyjną.

czy to jest oksymoron wg ciebie "wierzacy-tolerancyjny"?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#26 » 25 mar 2006, sob, 12:14

Bo wierzysz ale nie w kosciol a w Boga i wtedy mozesz byc tolerancyjny. Twoj Bog mzoe byc tolerancyjny Ty mozesz byc tolerancyjny. Niestety wszytskie wielkie religie na swiecie sa malo tolerancyjne lub wcale. Muzulmanie nawet zabijaja w imieniu prawa kogos kto porzuca muzulmanstwo, ciekawe czy w Polsce tez tak bedzie. Na razie sa kazy pieniezne dla mediow ktore powiedzialy cos nie tak na Radio M.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Wiara a kościół

Post#27 » 25 mar 2006, sob, 18:04

Jeżeli wierzysz w Boga a nie w kościół, to nie jesteś katolikiem tylko chrześcijaninem (swego rodzaju protestantem).
Jeżeli chcesz być katolikiem to muszisz WIERZYĆ, że Bóg mówi ustami swoich namiestników na Ziemi. Koniec kropka.

Tylko co znacza sama "wiara w Boga"?
Bo skąd wiesz w takim razie co chce od Ciebie Bóg?
Ja mogę wierzyć w Posejdona, ale jego istnienie nie narzuca mi jakiegoś konkretnego trybu życia...
Jeżeli wierzę w katolickiego Boga, to oznacza, że musze przyjąć, iż homoseksualizm to choroba, którą można wyleczyć.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#28 » 25 mar 2006, sob, 18:37

Ty masz taka maniere dziwna, ze mowisz do "onych" "onego" ... i wlasciwie nie wiadomo do kogo, napisalem wyraznie, ze katolikie ie jestem. No i nie odpowiadasz na postawione pytania, tylko mowisz o rzeczach o ktore nikt nie pytal :]

to jest choroba :]

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Pytania

Post#29 » 25 mar 2006, sob, 23:15

Przepraszam. Po prostu odpowiedziałem Mariuszowi, bo jego post zauważyłem.
Co do Ciebie Jeanie, to spokojnie jesteś wyznawcą swojej prywatnej religii, albo nawet jest to rodzaj zabobonu (a nie głebokiej wiary).

Z tolerancją to jest pewien problem, bo sugeruje od razu, że skoro coś lub kogoś tolerujesz, to to coś lub ktoś nie do końca mógłby na to zasługiwać.
Jeżeli więc jesteś tolerancyjny, to albo wynika to z faktu, że mimo wszystko wybaczasz ludziom ich grzechy, albo wręcz twierdzisz, że coś tolerujesz nie jest złe.
Ale wtedy nie powinno się używać może słowa tolerancja. Wtedy powinieneś powiedzieć, że np. homoseksualizm mieści się w normie zachowań.
Jeżeli natomiast uważasz, że homoseksualizm nie jest dobry, ale nie czyni wiele złego, to rzeczywiście możesz go tolerować.
Słowo "tolerancja" kryje w sobie sporo różnych znaczeń i dobrze jest dokładnie określić co się rozumie mówiąc "toleruję".

Tak czy inaczej, jeśli tolerujesz, to musisz też tolerować wiarę katolików, którzy MUSZĄ być nietolerancyjni, gdyż wierzą, że homoseksualizm to grzech i choroba, którą trzeba zwalczyć. Najpierw musiałbyś więc wydać walkę katolicyzmowi, a potem jego wyznawcom.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#30 » 26 mar 2006, ndz, 02:37

...nie to nie jest zabobon

to głebsza istota wiary, o ktorej ty niestety nie masz pojecia

tyle.

Awatar użytkownika
Jean Valjean
Posty: 29

Post#31 » 26 mar 2006, ndz, 02:59

>Jeżeli natomiast uważasz, że homoseksualizm nie jest dobry

a hetero jest dobre czy zle?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Zabobon?

Post#32 » 26 mar 2006, ndz, 05:05

Jean Valjean pisze:...nie to nie jest zabobon to głebsza istota wiary, o ktorej ty niestety nie masz pojecia

Ależ Jeanie, skąd takie słowa? Dlaczego twierdzisz, że nie mam pojęcia o wierze.
Napisałem, że być może twoja wiara to rodzaj zabobonu. "Być może" jest przypuszczeniem, bo ja nie wiem co masz w głowie. Napisałem więc, że jest to prywatna wiara (pewnie rodzaj protestantyzmu) albo rodzaj zabobonu.
Napisz więcej o swojej wierze, to zrozumiem czym jest.

Co do "dobroci" homo- lub heteroseksualizmu, to sprawa dotyczy jedynej funkcji seksu jaką widzi kościół katolicki (oraz islam) a mianowicie prokreacja. W tym względzie hetero jest dobre, a homo nie.
Ja katolikiem nie jestem i jest mi wszystko jedno w jaki sposób ludzie się rozmnażają i w jaki sposób zapewniają sobie rozkosz cielesną.
Dlatego nie mogę mówić, że "toleruję" (w rozumieniu: nie popieram, ale niech im będzie) homoseksualizm. On po prostu jest i tyle. Akceptuję ten fakt i nie zamierzam walczyć z ludźmi o takim zboczeniu seksualnym.
Natomiast warto to powiedzieć, że dla zachowania gatunku można i warto walczyć z modą na homoseksualizm.
Ale gdy komuś już się tak stanie, że lubi seks z osobami tej samej płci, to mnie to nie obchodzi, bo nie czyni to nikomu obcemu aktywnej krzywdy. Jeśli ta osoba tego nie chce to może się leczyć, a jeśli jej to nie przeszkadza, to wolna wola. Takie jest moje stanowisko.

A Ty odpowiedz mi czy tolerujesz stanowisko kościoła katolickiego i katolików? Czy też może twoja wiara mówi wprost, że homoseksualizm jest OK, a więc czepianie się homoseksualistów jest ZŁE?

Ludzie uproszczają sobie często wiarę i naginają przykazania dla swoich potrzeb. Myślą sobie, że kościół katolicki to grupa zasuszonych klechów, i że ten kościół nie zna realiów życia codziennego, i że to ciemnota oraz średniowiecze...
Media propagują tolerancję, otwartość, pojednanie itd. Wydaje się to takie kolorowe, bezkonfliktowe, dające spokój...
Ale czy życie to tylko przyjemności i spokój? Czy tego oczekuejsz od swojej wiary i Boga? Że będą schlebiać twym potrzebom?
Bo dopasowywanie wiary do swojej osoby jest trochę dziwne (choć akceptowalne przeze mnie).
W przypadku dopasowywania wiary, zwykle jest tak, że człowiek robi przegląd tego co uważa za dobre i złe, to będzie stanowić kanon jego wiary, nawet jeśli niektóre postulaty niezgodne są z doktryną wczesniej wyznawanej wiary.
Natomiast wiara (w rozumieniu doktryna np. katolicka) zwykle dąży do tego, by zmieniać czlowieka, by nie grzeszył. Człowiekowi łatwiej czasem zmienić wiarę niż siebie...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Wróć do „Polityka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron