NChRA

Technika, technologia, inżynieria, rzemiosło, medycyna itp.
waldemar.m
Posty: 270

Post#1 » 17 gru 2007, pn, 00:52

Noqa pisze:
Kajam się i przepraszam Panie Waldemarze, że w Pana zwątpiłem. Niech Pan wysyła tę próbkę i pokażmy światu, co potrafi polska nauka!!!

Mówię bez ironii!


Czy Pan mówi z ironią, czy nie, to i tak Pańskiego kajania się nie biorę poważnie, gdyż Pan już tyle razy dokazał, że pewne terminy i pojęcia są dla Pana pustym dźwiękiem, a więc tym razem nie mam powodu, żeby myśleć inaczej.

Nic nie dokażemy światu i dowód już na to posiadam.

Na początku roku wysłałem do CERN (na prośbę kolegi, który robi tam doktorat) próbkę naszego krzemu. Dla nich, jak dla nikogo w świecie powinno być interesujące co to za materiał, gdyż jak wiecie przerabiają swój akcelerator pod nowy eksperyment i potrzebują dużo krzemu o specyficznych właściwościach. Rezultat? Do dzisiaj tej próbki nie przebadali, gdyż nie wiedzą jak to zbadać.

Możemy również podejrzewać, że to problemy z komunikacją sprawiają, iż Pan Waldemar nie jest w stanie "zareklamować" nam swego odkrycia (o ile jest prawdziwe).


Ja nie mam problemów. Jeśli Pan pozwala sobie jeszcze wątpić, to wniosek może być tylko jeden: te problemy ma Pan, gdyż wysłałem do Pana odpowiednie dowody, a Pan ich hyba nawet nie przeczytał do tej pory!

A tak, to poza pewną buńczucznością Pana Waldemaa, nie wiemy nic o jego wynalazkach i odkryciach. Wiemy, że nie są zgodne z dziś znaną fizyką, co każe nam wątpić w prawdziwość tych rewelacji.


Nie wiem, co Pan rozumie pod słowem "buńczuczność", ale wiem, że chyba Pan nie rozumie tego słowa i dlatego użył je Pan w stosunku do mnie. Jak uczył PAN, będę wyrozumiały i daruję to Panu, gdyżnie wie Pan co mówi.
Czegoś Pan nie wie, a coś Pan wie. To czego Pan nie wie, ja Panu zaraz wytłumaczę, ale mam prośbę do Pana: proszę mi wskazać to miejsce, w którym ja napisałem, że nasze odkrycia są niegodne z fizyką, lub wskazać to miejsce, na podstawie którego doszedł Pan do tak absurdalnego wniosku.

Czy naprawdę Pan nie wie nic o naszych odkryciach i wynalazkach?
To jest kłamstwo, gdyż:

1. Posiada Pan u siebie kopię patentu na otrzymywanie krzemu z fosforku aluminium. Tam jest nie tylko napisane jakie są surowce, ale napisane jest również jak my to robimy.

2. Przekształcenia jednych pierwiastków w drugie, z otrzymywaniem pierwiastków o nowych własnościach fizyko-chemicznych (nazwanych nami Izostery)

Bierzemy pierwiastek, tworzymy środowisko reakcji (ma Pan o tym napisane w materiale o Krzemie diamentowym),przepuszczamy prąd elektryczny i ... to wszystko. Zadnej filozofii. Zadnej magii!!!

3. Otrzymywanie energii elektrycznej i cieplnej.

a) bierzemy tlenek cyrkonu i dodajemy go do wanny elektrolitycznej z aluminium. Dodajemy jeszcze kilka innych substancji. Przepuszczamy prąd (nieporównywalnie mniejszy niż przy elektrolizie aluminium). Wyzwala się ogromna ilość ciepła, które odbieramy przy pomocy cyrkulującego ołowiu. Parę kierujemy do rur lub na turbinę, ruch której napędza generator.

Wydajność uzyskana: 800%. Będzie większa, ale musimy mieć koszty na zbudowanie porządnego pieca atomowego.

b) bierzemy termoparę i przepuszczamy przez nią prąd. Wywołujemy NChRA co usila efekt termopary. Jeśli termopara jest w kształcie pierścienia i osadzona na rurze, to:

ciepło ogrzewa wodę przepuszczoną przez rurę, a dodatkowo z termopary zdejmujemy kilka razy więcej prądu niż podaliśmy na nią.
Wydajność po stronie cieplnej ok. 20 kW z każdych 160 W. Po stronie elektrycznej dodatkowo 10 kW.

c) przez grafit przepuszczamy prąd i dokonujemy odwracalnej reakcji transmutacji grafitu (węgiel w bor i z powrotem do węgla). Wyzwolone promieniowanie beta łapiemy na cewkę i ... podajemy do sieci. Wydajność - ponad 300%

d) bierzemy żelazo i wkładamy w cewki. Przepuszczamy prąd dokonując transmutacji. Efekt jak w c).

4. Wytwarzanie nowego, nieznanego ludzkości pola.

Robimy cewkę i przepuszczamy przez nią prąd. Wewnątrz cewki wytwarza się pole, które topi metale i kamienie w temperaturze pokojowej (można tak roztopione materiały wylewaćnp. w papierowe lub plastykowe formy!!!)

Itd. Itp. Mam nadzieję, że wystarczy na dzisiaj.

Powtarzam: żadnej filozofii i żadnej magii!

W następnym poście napiszę jeszcze kilka uwag o USKP i pożegnam się z tym wątkiem.

waldemar.m
Posty: 270

Post#2 » 17 gru 2007, pn, 01:49

[quote="waldemar.mW następnym poście napiszę jeszcze kilka uwag o USKP i pożegnam się z tym wątkiem.[/quote]

1. Transport próżniowy jest znany i dość dobrze przebadany, a jednak nikt nie bierze się za budowę chośby eksperymentalnego odcinka. O czymś to świadczy i należy od tego rozpoczynać wszystkie rozważania.

2. Ludziom absolutnie nie są potrzebne szybsze środki transportu, gdyż jeszcze nie nauczyli się korzystać z tego co mają.

3. Zamiast tracić czas na tego typu pomysły lepiej przyłożyć swoją cegiełkię do rozwoju e-biznesu, e-urzędu i e-miejsca pracy. Korki na drogach wynikają z tego, że miliony ludzi musi codziennie zmieniać swoje położenie dla wykonywania zbędnej lub wątpliwej jakościowo pracy.

4. Jak Pan już wie, Panie Tomaszu, jesteśmy zaproszeni do Krakowa na rozmowy w sprawie współpracy nad naszymi odkryciami dotyczącymi produkcji energii. Szanownemu panu Profesorowi nie może nijak przyjść do głowy, że całą tą współpracę można zacząć bez konieczności patrzenia sobie w oczy. I tak nie zostaniemy kochankami.

5. Problem transportu, to problem logistyki, logiki i kosztów przemieszczania się. Ja mieszkałem we Francji i znam doskonale ich system platformowy. Ja byłem w Londynie i miałem okazję oglądać ich system zaopatrzenia Centrum Londynu w towary. Genialne. Ja widzę jak to wygląda w Kijowie i mogę sobie wyobrazić jak to wygląda w Warszawie. Tu USKP nie pomoże.

6. Jakim trzeba być głupim narodem, żeby w 17 lat po odzyskaniu niezależności, do laski marszałkowskiej wpłynął projekt specjalnej procedury uwłaszczenia. Według tego projektu najpierw można zabrać właścicielowi grunt, a później zaproponować mu jakąś należność.

7. Całkiem możliwe, żekiedyś taki projekt będzie zrealizowany choćby w eksperymentalnej skali, ale na 100% to nie odbędzie się w Polsce.

waldemar.m
Posty: 270

Post#3 » 17 gru 2007, pn, 09:21

alchemik pisze:
waldemar.m pisze:Nic nie dokażemy światu i dowód już na to posiadam.
Problem w tym, że my nie posiadamy dowodu.


Dowodem jest właśnie zachowanie się CERN-u i Amerykanów. Dowodem dla nas jest także zachowanie się IBJ, który otrzymał próbkę krzemu i ... zbadał to, co i Pan sugeruje zbadać, tj. wykonał analizę strukturalną i przekonał się, że to jest krzem.

Przecież my piszemy, że to jest krzem!!! Mało tego. Mamy na ręku zdjęcia tych kryształów (zaraz je do Pana wyślę, jeśli do tej pory tego nie robiłem).
Nasz krzem nie rozpuszcza się w aluminium.
Nasz krzem ma temperaturę topnienia ok. 4000 st. C.
Ludzie już 17 lat biorą próbki tego krzemu i do dzisiajszego dnia nikt nie sprawdził temperatury topnienia.

TO JEST PROBLEM!!! Nazwijmy go problemem komunikacji.

a) my możemy prosto zbadać drut wolframowy (jest to proste doświadczenie)


Kiedyś dam Panu tą możliwość.

Choć zawsze można powiedzieć, że to słuchacze/czytelnicy mają problem ze zrozumieniem.
Tak czy siak, jest problem z przepływem informacji.


Ja jeszcze raz powtarzam - nie mam problemu z komunikacją i przepływem informacji. Problem faktycznie siedzi w Was. Nie czytacie i nie chcecie przyjmować do wiadomości niczego co nowe,lub napisane inaczej niż Was nauczyli.


Po pierwsze: publikacja naukowa nie jest jeszcze dowodem na to, że jej treść jest prawdziwa.


Genialne! Fenomenalne! Parę miesięcy przekonywał mnie Pan, żeby nasze odkrycia opublikować, a teraz pisze Pan o tym, że publikacja, nawet naukowa nie jest dowodem!!!
To jest najlepszy dowodów na to, że problem z komunikacją ma Pan. Przecież ja to starałem się do Pana donieść od samego początku.
Higgs napisał swoją hipotezę i wszyscy "s....ki" dostali. Niektórzy nawet piszą na temat jego hipotezy naukowe rozprawy i dysertacje. Znam takich we Wrocławiu, co za kuflem piwa są gotowi wyliczyć ile bozonów Higgsa mieści się w jednym metrze sześciennym powietrza pobranego na wrocławskim Rynku.

Prof. Soroka z PWr ma całą teczkę różnych dyskrepancji naukowych w literaturze, które bardzo chętnie udsotępnia podczas swoich wykładów o etyce w nauce.
Czołowe miejsce ma tam publikacja na temat zimnej fuzji jądrowej oraz rosyjska perełka w postaci "poliwody".


Teraz rozumiem, dlaczego polska nauka tak nisko upadła. Jest taka strona w polskim Internecie poświęcona lżenauce. Tam najwięcej materiałów jest oczywiście z rosyjskiej strefy językowej. Tego, że jakiś koreański profesor wodził pół świata za nos ze swoim klonowaniem oni nawet nie zauważyli.
Wpadki Fleszmana i Ponsa chyba na wszelkiwypadek nie zauważają, ale rosyjską koncepcję produkcji energii z piasku zaliczają do perełek lżenauki i nie przychodzi tym idiotom (nazywającym siebie młodymi fizykami) do głowy, że rosjanie mogą mieć rację.
Niemiecka firma Wacker (jeden ze światowych liderów w produkcji krzemu) opublikowała sensacyjną (jak dla nich) informację. Z nieznanych im przyczyn doszło do niekontrolowanej reakcji w zbiorniku z krzemem i wydzieliła się ogromna ilość ciepła.
To ewidentny dowód na to, że piasek może być źródłem energii, ale na stronie polskich młodych fizyków informacja o tym jest dowodem na lżenaukę.

Nie wiem, co Pan rozumie pod słowem "buńczuczność"
Tu znajdzie Pan definicję: http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=5974[/quote]

Dziękuję za komplement!!!

Ja rozumiem to tak, że nie stara się Pan zrozumieć swoich oponentów. Każdego traktuje Pan jak gorszego od siebie. Co oczywiście może być uzasadnione, jeśli odkrył Pan coś wielkiego, a reszta Panu nie wierzy.


Absolutna nieprawda. Jest akurat odwrotnie! Ja staram się analizować każde wasze słowo, myśl, pomysł, ideę. sprawdzam z kim mam do czynienia (w ramach udostępnionej informacji), oraz staram się rozumieć podłoże i motywy, które Wami kierują, a Wy ... szkoda słów.




Ja napisałem tylko, że Pana odkrycie pozostaje w sprzeczności ze znaną mi i niektórym tu obecnych, fizyką. To jest moje zdanie.
Pan zresztą wielokrotnie źle wypowiadał się o fizykach, więc i stąd można wnioskować jakiś konflikt między Pana wiedzą lub doświadczeniem a tym co podają podręczniki akademickie.


Ja się jeszcze raz pytam: w jakiej sprzeczności? Ma Pan swoje zdanie - to dobrze, ale proszę je uzasadnić.
Co jest wspólnego między moimi wypowiedziami o fizykach, a treścią podręczników?! To są dwie różne rzeczy i nie chcę na to tracić czasu. Na temat fizyków mógłbym napisać cały traktat, ale szkoda mi czasu.

Ale patent to również nie jest dowód, że coś działa.


Zgadzam się z Panem. Jaki jest sposób na sprawdzenie? Przeprowadzenie eksperymentu według opisu zamieszczonego w patencie. Tak postąpił prof. Kazbanow, z Syberyjskiego Oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk i ... przekonał się, że to działa. Zamiast czytać lekcje o dyskrepancji on przeprowadził eksperyment!


Nie oznacza to, że odwracam się tyłem do pańskich odkryć.
Oznacza to tylko sporą dozę racjonalnego sceptycyzmu.
Ale bardzo będę się cieszył jeśli okaże się, że to co Pan odkrył to rzeczywista prawda. Jeśli ktoś zbuduje elektrownię opartą na Pana wynalazku, jeśli będę mógł tanio kupić krzem i inne pierwiastki, to będzie to naprawdę coś ekstra.



Eksperymenty, które opisuje Pan w swych postach i publikacjach są niezgodne ze współczesnymi teoriami fizyki.
Dlatego rozwiązania mamy dwa: uwierzyć Panu lub uwierzyć teoriom.
Nawet wykluczając Pana złą wolę, zawsze może być przecież tak, że człowiek może mieć jakieś urojenia.


Panie Tomaszu,

Niech Pan siebie nie dyskredytuje do końca. Zanim Pan cokolwiek napisze, niech się Pan kilka razy zastanowi.

Pan chce mi wmówić, że teoria fizyki zabrania mi:

1. Przepuścić prąd przez wannę elektrolityczną?
2. Przepuścić prąd przez cewkę?
3. Przepuścić prąd przez termoparę?
4. Przepuścić prąd przez grafit?
5. Przepuścić prąd przez CO2?
6. Przepuścić prąd przez wodę? (chociaż o tym nie pisałem, to zadałem to pytanie, gdyż aktualnie pracujemy w Polsce nad generowaniem piorunów kulistych w wodzie :) )


Gdy będziemy miec drut wolframowy, który świeci ale się nie utlenia, to będziemy mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że jest coś na rzeczy w Pana twierdzeniach.


Nie będę za Pana łowić ryb. Nauczę Pana jak to robić. Otrzymanie drutu jest zbyt skomplikowane i nie mogę dać Panu recepty, ale dla przekonania się, że "jest coś na rzeczy w moich twierdzeniach" proponuję bardzo prosty eksperyment.

Dla Pana piasek to piasek, a dla nas rozpuszczalnik (jak woda).
Dla Pana magnez to pierwiastek, a dla nas to kwas.
Dla Pana cynk to pierwiastek, a dla nas zasada.
Kwas zmieszany z zasadą da reakcję neutralizacji, którą w skrócie można zapisać tak: Mg + Zn = Si + Ni + energia

Jak To zrobić? Roztopić piasek i dodać do tego stopu magnez. Następnie dodać cynk i obserwować uważnie co się dzieje z temperaturą stopu. Ona będzie oczywiście rosła.

Po wystudzeniu sprawdzić stop na nikiel. On tam będzie (i jeszcze parę ciekawych rzeczy).

Po wykonaniu tego prostego eskperymentu rezultaty niech Pan zademonstruje prof. Soroce!



Takie próbki drutu wolframowego powienien Pan wysłac do każdego zainteresowanego naukowca. To da efekt lepszy niż patent w Rosji, Polsce czy nawet USA.


Rosjanie je badali, Polacy tylko paplają językiem, a Amerykanie będą żądaćżebyśmy się do nich przeprowadzili, a to nie wchodzi w rachubę.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#4 » 17 gru 2007, pn, 09:59

waldemar.m pisze:Dowodem jest właśnie zachowanie się CERN-u i Amerykanów.
To tylko poszlaka.


Przecież my piszemy, że to jest krzem!!! Mało tego. Mamy na ręku zdjęcia tych kryształów (zaraz je do Pana wyślę, jeśli do tej pory tego nie robiłem).
Nasz krzem nie rozpuszcza się w aluminium.
Nasz krzem ma temperaturę topnienia ok. 4000 st. C.
Ludzie już 17 lat biorą próbki tego krzemu i do dzisiajszego dnia nikt nie sprawdził temperatury topnienia.
W takim razie my nie potrafimy tego zbadać. Choć możemy próbować stopić ten krzem w jego zwykłej temperaturze topnienia tj. 1414 st. C, gdyż posiadamy piec, który można rozgrzać do 1600 st. C.
Ale to nie jest jeszcze żaden dowód, gdyż można przypuszczać, że krzem domieszkowany nawet niewielkimi ilościami dodatków może się topić np. w temp. 2000 st. C a może nawet 4000 st. C.

Ale nie wykluczone jest też, że mamy do czynienia z nowym "stanem" materii, który wymyka się standardowej fizyce.


Ja jeszcze raz powtarzam - nie mam problemu z komunikacją i przepływem informacji.
To Pan tak twierdzi. Ja pozostanę przy swoim zdaniu.

Problem faktycznie siedzi w Was.
To raczej mało prawdopodobne, choć nadal możliwe. Większość nie musi miec racji. Jednak to Pan ma duzy problem, by się z nami dogadać.
A my (choć różnie) odczuwamy, że nie potrafi nas Pan przekonac na 100% do swego odkrycia. Nawet robi Pan gorzej. Styl Pana wypowiedzi czasem mógłby nawet skłaniać do podejrzeń co do uczciwości. Ale ja wolę zachować kredyt zaufania.




Nie czytacie i nie chcecie przyjmować do wiadomości niczego co nowe,lub napisane inaczej niż Was nauczyli.
To nie jest prawda. Przynajmniej ja jestem cały czas otwarty na nowe. Interesuje mnie Prawda, a nie udowadnianie "pieknych" hipotez.
Ale to, że burzy Pan kanon, nie oznacza, że przekazuje Pan prawdę.
A w dodatku źle Pan "reklamuje" swoje odkrycia. Robi Pan to w taki sposób, że każdy normalny czlowiek nabiera podejrzeń.
Pan tego nie widzi, a ja stojąc z boku, widzę jak czasami się Pan pogrąża, choć mógłby Pan znaleźć lepszą ścieżkę komunikacji.

Genialne! Fenomenalne! Parę miesięcy przekonywał mnie Pan, żeby nasze odkrycia opublikować, a teraz pisze Pan o tym, że publikacja, nawet naukowa nie jest dowodem!!!
I podtrzymuję swoje zdanie.
Widocznie mnie Pan nie zrozumiał.
Publikacja naukowa spełnia dwie ważne role:
a) jest recenzowana a więc sprawdzana pod względem merytorycznym przez znawców
b) po opublikowaniu detali eksperymentalnych każdy może próbować powtórzyć eksperyment

Publikacja to początek drogi do uznania jakiejś ważnej prawdy.
Dodatkowo publikacja naukowa zbiera pewne odkrycia i hipotezy w jedną spójną całość, którą czytelnik może ogarnąć.

To jest najlepszy dowodów na to, że problem z komunikacją ma Pan.
Ja się nie zarzekam, że moje wypowiedzi w 100% oddają to co chcę powiedzieć.

Tego, że jakiś koreański profesor wodził pół świata za nos ze swoim klonowaniem oni nawet nie zauważyli.
Z pewnością prof. Soroka dopisał tego niesławnego Koreańczyka do swej listy oszustów.


Dziękuję za komplement!!!
Proszę bardzo.


Absolutna nieprawda. Jest akurat odwrotnie! Ja staram się analizować każde wasze słowo, myśl, pomysł, ideę. sprawdzam z kim mam do czynienia (w ramach udostępnionej informacji), oraz staram się rozumieć podłoże i motywy, które Wami kierują, a Wy ... szkoda słów.
Sprawdzanie innych dyskutantów daje Panu właśnie jakąś przewagę. Czuje się Pan lepszy, bo zna Pan "wroga" :)
My dyskutujemy tylko z argumentami, a nie z czyjąś historią.
Zawsze może się zdarzyć, że ktoś, kto dokonał kiedyś jakiegoś oszustwa naukowego, nagle odkryje coś wielkiego. Wtedy lepiej nie być sprawdzanym i dyskutowac jedynie na argumenty i fakty.


Ja się jeszcze raz pytam: w jakiej sprzeczności? Ma Pan swoje zdanie - to dobrze, ale proszę je uzasadnić.
Przyznam się bez bicia, bo szkoda tu się czarować: nie jestem fizykiem, więc nie mogę na 100% określić co jest a co nie zgodne z dotychczasową fizyką.
Wydaje mi się jednak, że teorie te nie przewidują możliwości rozszczepiania jądra atomów za pomocą przepływu prądu (elektronów), które zwykle z samym jądrem mają niewiele wspólnego.
Oczywiście można sobie wyobrazic, iż przepuszczając prąd o jakiejś tam częstotliwości wprowadzi się jądro w rezonans, ale to ja tak sobie teraz od niechcenia wymyśliłem, a nie dałbym za tę "teorię" więcej niż 10 zł :)



Zamiast czytać lekcje o dyskrepancji on przeprowadził eksperyment!
Rozumiem, że to przytyk do mnie :)
Akurat te lekcje są bardzo ważne, bo również z nich dowiedziałem się, że rosyjscy odkrywcy reakcji oscylacyjnych mieli problemy z publikacją ich odkrycia, bo nikt im nie wierzył. A prof. Soroka powtarzał, że przecież wystarczyło zrobić prosty eksperyment, by samemu sprawdzić, czy autorzy artykułu kłamią - na dowód, w czasie wykładu, prof. Soroka, zrobił pokaz właśnie tej najprostzej reakcji oscylacyjnej.
Tak więc proszę nie narzekac na prof. Sorokę, bo robi On dużo dobrego. Pewnie trochę złego też robi, bo nie ma ludzi bez wad. Ale przynajmniej idea wykładu obnażającego brudy świata nauki, to rzecz godna pochwały.

Pan chce mi wmówić, że teoria fizyki zabrania mi:

1. Przepuścić prąd przez wannę elektrolityczną?
2. Przepuścić prąd przez cewkę?
3. Przepuścić prąd przez termoparę?
4. Przepuścić prąd przez grafit?
5. Przepuścić prąd przez CO2?
6. Przepuścić prąd przez wodę? (chociaż o tym nie pisałem, to zadałem to pytanie, gdyż aktualnie pracujemy w Polsce nad generowaniem piorunów kulistych w wodzie :) )
Teoria nic Panu nie zabrania czynić. Teoria mówi tylko, że przepuszczanie prądu przez ciała materialne nie spowoduje reakcji atomowych, przynajmniej w mierzalnym zakresie.
Ale teoria może się mylić...

Po wykonaniu tego prostego eskperymentu rezultaty niech Pan zademonstruje prof. Soroce!
A dlaczego akurat Jemu? Co On ma z tym wspólnego?

Eksperyment ten jest dużo trudniejszy niż sprawdzenie utleniania drutu wolframowego.
Nie mamy takiego pieca, w którym moglibysmy stopić piasek w atmosferze ochronnej, bo inaczej niektóre metale mogą się utlenić/spalić.

Rosjanie je badali, Polacy tylko paplają językiem, a Amerykanie będą żądaćżebyśmy się do nich przeprowadzili, a to nie wchodzi w rachubę.
Jeśli dostanę drut wolframowy, to eksperyment będę mógł przeprowadzić prawie od razu. Inne eksperymenty wymagają jednak sporych nakładów finansowych, stąd nasz opór.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#5 » 17 gru 2007, pn, 10:46

alchemik pisze:Ja pozostanę przy swoim zdaniu.


I na tym optymistycznym akcencie zakończymy tą dyskusję. Chociaż nie, należy się jeszcze kilka komentarzy:

1. Nie znajdzie Pan na świecie takiej książki, w której byłoby napisane, że prąd elektryczny nie wywołuje przekształceń atomowych.

2. Do czego panu atmosfera ochronna przy tym eksperymencie, który zaproponowałem. Przecież piasek to tlenek, więc przezd czym pan chce go chronić? Przed tlenem? Piasek jako ciało stałe i piasek jako ciecz to ta sama materia. Co trudnego w tym eksperymencie? Ja pamiętam, że na studiach miałem laboratorium na którym badałem zachowanie się eutektyków. Wystarczy powtórzyć to doświadczenie zamieniając eutektyki piaskiem, magnezem i cynkiem.

3. Zdradzę Panu jedną tajemnicę, jeśli się Pan jeszcze nie doczytał pewnej bardzo ważnej informacji.
W wątku, gdzie dyskutowałem z Maluchą napisałem, że atom wodoru zbudowany jest z ok. 1800 elektronów. Dzisiaj napiszę tak: z 1834!!!

4. Tam gdzie wymagane są pewne nakłady finansowe Pan się wycofuje, ale od nas żądacie przedstawiania dowodów (drutu), tak jakbyście nie rozumieli, że jego wyprodukowania wymaga dużo większych wydatków.

5. Ja zupełnie Pana nierozumiem. Mając za sobą wiedzę o tym eksperymencie, który powtórzył prof. Soroka, jak można pisać takie teksty? Nie rozumiem.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#6 » 17 gru 2007, pn, 11:07

waldemar.m pisze:2. Do czego panu atmosfera ochronna przy tym eksperymencie, który zaproponowałem. Przecież piasek to tlenek, więc przezd czym pan chce go chronić? Przed tlenem? Piasek jako ciało stałe i piasek jako ciecz to ta sama materia. Co trudnego w tym eksperymencie? Ja pamiętam, że na studiach miałem laboratorium na którym badałem zachowanie się eutektyków. Wystarczy powtórzyć to doświadczenie zamieniając eutektyki piaskiem, magnezem i cynkiem.
Oj, chyba się Pan zagalopował, albo też może nawet zwykłe metale mają u Pana inne właściwości.
Zwykłe magnez ogrzany do temperatury topnienia zapala się na powietrzu tworząc tlenki i azotki. Piasek oczywiście się nie pali.


W wątku, gdzie dyskutowałem z Maluchą napisałem, że atom wodoru zbudowany jest z ok. 1800 elektronów. Dzisiaj napiszę tak: z 1834!!!
Rozumiem :)



4. Tam gdzie wymagane są pewne nakłady finansowe Pan się wycofuje, ale od nas żądacie przedstawiania dowodów (drutu), tak jakbyście nie rozumieli, że jego wyprodukowania wymaga dużo większych wydatków.
Nie żądamy. Jest to tylko nasz warunek, by sprawdzić Pana odkrycie.
Teoretycznie, jeśli potraficie tworzyć ciekawe pierwiastki, to proszę wytworzyć odpowiednio dużo złota, tantalu, platyny, srebra, palladu, skandu.... i sprzedając te drogie materiały będą Państwo mieli środki na dalsze badania.
Sprawa jest prosta: Pan wie lub wierzy, że to co Pan mówi jest prawdą, więc Pan niczym nie ryzykuje.
Ja natomiast ryzykuję utratę pieniędzy na przeprowadzenie eksperymentu, który nic nie potwierdzi.


5. Ja zupełnie Pana nierozumiem. Mając za sobą wiedzę o tym eksperymencie, który powtórzył prof. Soroka, jak można pisać takie teksty? Nie rozumiem.
To proste. Eksperyment reakcji oscylacyjnej łatwo powtórzyć. Pana eksperyment już nie.
To zasadnicza różnica. Dlatego tak nalegałem na ten drut wolframowy - to byłby prosty i ciekawy test, na który nas stać.
Jeśli chce Pan zainteresować środowisko naukowe swym odkryciem, musi Pan zaproponować najprostszy z możliwych eksperymentów.
Proszę napisać (bo tego zdaje się brak w przesłanych mi publikacjach), jak przeprowadzić najprostszy eksperyment z uzyciem wody lub metalu i prądu elektrycznego.
Oczywiście pod warunkiem, że prąd ten nie ma jakichś egzotycznych cech (wysokie napięcie, specjalna częstotliwość itp.).
Jeśli trzeba wygenerować bardzo precyzyjną częstotliwość rezonansową, to my nie dysponujemy takim sprzętem, a więc będzie problem z powtórzeniem eksperymentu.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#7 » 17 gru 2007, pn, 13:14

alchemik pisze:Oj, chyba się Pan zagalopował, albo też może nawet zwykłe metale mają u Pana inne właściwości.


Napisałem przecież, że dla Pana magnez jest zwykłym metalem, a dla mnie to jest kwas. Jest różnica? Bez galopady, jak Pan widzi.


W wątku, gdzie dyskutowałem z Maluchą napisałem, że atom wodoru zbudowany jest z ok. 1800 elektronów. Dzisiaj napiszę tak: z 1834!!!
Rozumiem :)


Cieszy mnie to, że przynajmniej to Pan zrozumiał :)




Teoretycznie, jeśli potraficie tworzyć ciekawe pierwiastki, to proszę wytworzyć odpowiednio dużo złota, tantalu, platyny, srebra, palladu, skandu.... i sprzedając te drogie materiały będą Państwo mieli środki na dalsze badania.


Nie teoretycznie, a praktycznie, ale to kosztuje. Nie stać nas na to!

Ja natomiast ryzykuję utratę pieniędzy na przeprowadzenie eksperymentu, który nic nie potwierdzi.


A ja nie chcę Pażskich pieniędzy i nie chcę, żeby Pan je tracił. Polska ma do wydania w latach 2007-13 w Programie Operacyjnym - Innowacyjna Gospodarka 10,4 mld euro. Zaraz wyślę do Pana pewien artykuł, z którego dowie się Pan na jakie głupoty traci się w Polsce pieniądze europejskie.

Dlaczego Pański Instytut nie może wystąpić stroną, która postara się o te fundusze. Wystarczy napisać wniosek!!!

Dla zbudowania modelu prezentacyjnego, dokazującego nasze odkrycie (jedno) potrzeba aparatury za 150 tyś. dolarów + 50 tyś. euro na budowę modelu i prezentację.

Dla zbudowania modelu na którym wy przeprowadzicie eksperymenty sprawdzające potrzeba 20 tyś. euro + 150 tyś. dolarów na drugi komplet aparatury i 10 tyś. na płace i materiały.

Razem w przybliżeniu ok. 300 tyś euro. Kropla w porównaniu z tym, co Pan był gotów angażować na prace studyjne nad USKP.


Proszę napisać (bo tego zdaje się brak w przesłanych mi publikacjach), jak przeprowadzić najprostszy eksperyment z uzyciem wody lub metalu i prądu elektrycznego.
Oczywiście pod warunkiem, że prąd ten nie ma jakichś egzotycznych cech (wysokie napięcie, specjalna częstotliwość itp.).
Jeśli trzeba wygenerować bardzo precyzyjną częstotliwość rezonansową, to my nie dysponujemy takim sprzętem, a więc będzie problem z powtórzeniem eksperymentu.


Ma Pan opis w patencie na krzem, ale ...

W Hucie Aluminium Konin na elektrolizery podają prąd o naprężeniu 106 tyś. Amper. Codziennie na świecie przeprowadza się tysiące eksperymentów, w których używa się prądu o napięciu setek, a to i milionów wolt. I nic.

Gdyby to było takie proste, to ludzie już dawno wdrożyliby te technologie. Z drugiej strony, to nie jest takie trudne, ale wymaga przełamania samych siebie. Wymaga zmiany myślenia z typowego, standartowego na kreatywne.

Oczywiście, że prąd używamy modelowany. Ale dla jego modelowania potrzeba aparatury za grosze.

waldemar.m
Posty: 270

Post#8 » 17 gru 2007, pn, 13:32

alchemik pisze:Zwykłe magnez ogrzany do temperatury topnienia zapala się na powietrzu tworząc tlenki i azotki.


Eksperyment robimy tak:

Rozpuszczamy krzem (z krzemem nie ma żadnych kłopotów, można kupić złomu krzemowego ile się chce) w dwóch wanienkach.
Do jednej dodajemy magnez, szybko mieszając, a do drugiej dodajemy cynk.

Później te dwa stopy łączymy. Przed połączeniem pobieramy próbki i sprawdzamy je na nikiel. Po połączeniu robimy to samo.
Obecność niklu potwierdza naszą teorię o tym, że magnez jest kwasem litowofluorowym, a cynk zasadą litowopotasową.

Noqa
Posty: 100

Post#9 » 17 gru 2007, pn, 21:16

Panie Waldemarze, ale czemu nie może Pan wysłać Alchemikowi swojego wolframowego drutu? Przecież nic się z nim nie stanie (nie spali się), więc bedzie go można potem Panu odesłać.

waldemar.m
Posty: 270

Post#10 » 17 gru 2007, pn, 21:44

Noqa pisze:Panie Waldemarze, ale czemu nie może Pan wysłać Alchemikowi swojego wolframowego drutu? Przecież nic się z nim nie stanie (nie spali się), więc bedzie go można potem Panu odesłać.


Wprawdzie wszystko napisałem w poprzednich postach, ale dla Pana powtórzę:

Nam ten drut nie jest do niczego potrzebny. Nim się nie najemy, ani nie nakarmimy rodzin.
Powiedzmy, że Alchemik przebadał drut i potwierdził, że on się nie utlenia. To nie będzie żaden dowód, gdyż jak napisał sam Alchemik, według niego (a więc według innych też tak może być!) wystarczy dodać do krzemu jakieś domieszki i krzem może mieć temperaturę topnienia 2000 lub 4000 st. C.
Identycznie z drutem. Pierwszy kawałek faktycznie nie utlenia się. Co powiedzą sceptycy? To nie jest dowód. Jeśliby ten drut wykonała niezależna instytucja, a najlepiej kilka, to wtedy tak.
My powiemy:niech sobie wykonają!
A co one? Dajcie technologię!!!

My już to wszystko przeżyliśmy.

Już wiem co Pan chce zaproponować. Możecie sami uruchomić produkcję i sprzedawać ten drut. Dobry pomysł, tylko nierealny.
Dla uruchomienia produkcji potrzeba pieniądze, a tych nie mamy. Jeślibyśmy nawet uruchomili mały zakładzik, to wystąpią dwa problemy:

1. Odbiorcy zarządają 100, 1000, n razy więcej, ale nie włożą w inwestycję, jeśli nie wpuścimy ich w biznes na prawach kontrolnego pakietu.

2. Na drugi dzień przyjdą do nas chłopcy (ostrzyżeni na łyso) i przypomną nam gdzie nasze miejsce.

To już też przeżyliśmy.

Proszę mi uwierzyć, że ja wiem co robić i jak.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#11 » 17 gru 2007, pn, 22:16

Temperatura topnienia a utlenialność to nie to samo.

Poza tym większość metali w wysokich temperaturach się utlenia.
Łatwo to sprawdzić przepuszczając prąd przez drut wolframowy. Znając napięcie i gęstość prądu można wyliczyć opór a dzięki temu również temperaturę.

Nawet jeśli ten drut wolframowy okazałby się stopem, to i tak jest to rewolucyjny stop.
A wolfram łatwo poddać analizie za pomocą ICP.

Reasumując: warto wysłać drut wolframowy, bo tak czy siak, jeśli się nie utleni to jest to super odkrycie.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#12 » 17 gru 2007, pn, 22:43

alchemik pisze:Reasumując: warto wysłać drut wolframowy, bo tak czy siak, jeśli się nie utleni to jest to super odkrycie.


A samoochładzające się półprzewodniki?
A przeźroczysty metal?
A inercyjny silnik?
A antygrawitacyjny silnik?
A nowy rodzaj energii słonecznej, której jest miliony razy więcej niż zna ludzkość (my już umiemy ją lokalizować)
A ....

i tak mógłbym zadać kilkaset pytań!!!

To z wolframem jest takim sobie odkryciem. Jeżliby Pan uważnie przeczytał informację o Krzemie diamentowym, to doczytałby się Pan, że jego dodatek do metali zapobiega ich utlenianiu. I cała filozofia!

Ale, ale! Wykazaliście tyle cierpliwości, to poczekajcie jeszcze trochę. Niech Europa dalej wydaje pieniądze na okna i sprzet do robót górniczych, gdyż dzięki temu Polska ma szanse wejść do czołówki państw z innowacyjną gospodarką. :D

Noqa
Posty: 100

Post#13 » 18 gru 2007, wt, 00:50

To z wolframem jest takim sobie odkryciem. Jeżliby Pan uważnie przeczytał informację o Krzemie diamentowym, to doczytałby się Pan, że jego dodatek do metali zapobiega ich utlenianiu. I cała filozofia!


Nie szkodzi, że małe odkrycie w porównaniu. Niech Pan wysyła - to nam wystarczy na wstępne potwierdzenie pańskich osiągnięć.

Ale, ale! Wykazaliście tyle cierpliwości, to poczekajcie jeszcze trochę. Niech Europa dalej wydaje pieniądze na okna i sprzet do robót górniczych, gdyż dzięki temu Polska ma szanse wejść do czołówki państw z innowacyjną gospodarką.


A ja myslałem, że Pan chce, aby jak najszybciej odkryto Pana geniusz. Ale nie, Pan jesteś nadzwyczaj powściągliwy. Jak jest szansa na potwierdzenie swoich odkryć - to Pan jest w stanie się jeszcze powstrzymać. Zazdroszczę siły woli.

Noqa
Posty: 100

Post#14 » 18 gru 2007, wt, 00:50

A inercyjny silnik?


Opatentował go Pan?

waldemar.m
Posty: 270

Post#15 » 18 gru 2007, wt, 00:52

Noqa pisze:
A inercyjny silnik?


Opatentował go Pan?


Jeszcze nie. Na wszystko swój czas.

waldemar.m
Posty: 270

Post#16 » 18 gru 2007, wt, 00:57

Noqa pisze:
A ja myslałem, że Pan chce, aby jak najszybciej odkryto Pana geniusz. Ale nie, Pan jesteś nadzwyczaj powściągliwy. Jak jest szansa na potwierdzenie swoich odkryć - to Pan jest w stanie się jeszcze powstrzymać. Zazdroszczę siły woli.


Faktycznie. Mam siłę woli. Jakby Pan musiał przejść to co było i jest moim udziałem, to też by Pan w sobie tą cechę wykształcił.

Ja nie chcę szybko. Nikt z nas nie chce szybko. My mamy swoje cele i krok po kroku do nich zmierzamy. Tempo regulują rządy, narody, ludzkość. Jak im się nie spieszy, to dla nas jest to sygnał, że jeszcze nie przyszedł czas.

Noqa
Posty: 100

Post#17 » 18 gru 2007, wt, 16:34

Oj, widać, że los Panu nie sprzyja. Jak już znajdzie się chętny i jest szansa na potwierdzenie, to los rzuca kłody pod nogi... i wysłąć się nie da.
Inne wynalazki też pewnie muszą pozostać ukryte, tak?

waldemar.m
Posty: 270

Post#18 » 18 gru 2007, wt, 17:11

Noqa pisze:Oj, widać, że los Panu nie sprzyja. Jak już znajdzie się chętny i jest szansa na potwierdzenie, to los rzuca kłody pod nogi... i wysłąć się nie da.
Inne wynalazki też pewnie muszą pozostać ukryte, tak?


Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Ja nie szukam laboratorium, które może mi zrobić analizę. Ja taką analizę mogę zamówić w dowolnym laboratorium na świecie i kosztuje to grosze.
Ja zaproponowałem Panu Tomaszowi współpracę i tylko od niego będzie zależeć, czy pieniądze z PO-IG na lata 2007-13 pójdą do "obrotnych" od produkcji okien, czy trafią do niego, a przez niego do mnie.

Zamiast wysyłać do Wrocławia jakiś kawałek drutu skoncentrowałem się na znalezieniu kontaktu z Rolls-Roycem, który powinien być zainteresowany w Krzemie diamentowym. Takie działanie uważam za celowe.

Noqa
Posty: 100

Post#19 » 19 gru 2007, śr, 01:27

Panie Waldku, Pan jesteś do szpiku kości bezczelny!
Albo dlatego, że kłamie Pan w żywe oczy, że ma Pan cuda na kijku.
Albo dlatego, że wymaga Pan od innych zaufania i wiary, choć gdy przychodzi do udowodnienia znajduje Pan sobie wymówki.

waldemar.m
Posty: 270

Post#20 » 19 gru 2007, śr, 09:18

Noqa pisze:Panie Waldku, Pan jesteś do szpiku kości bezczelny!
Albo dlatego, że kłamie Pan w żywe oczy, że ma Pan cuda na kijku.
Albo dlatego, że wymaga Pan od innych zaufania i wiary, choć gdy przychodzi do udowodnienia znajduje Pan sobie wymówki.


Teraz już wiem, że powinienem jednak płakać!!!
Ja od nikogo, niczego nie wymagam! Ja nikomu, niczego nie chcę udowodnić!
Ostatnim, którego ośmieliłbym się o coś poprosić jest oczywiście Pan.
Wysłałem człowiekowi, który jest dyrektorem Instytutu (a jednocześnie Administratorem tego Forum) wystarczającą ilość materiałów potwierdzających nasze odkrycie (transmutacja aluminium i fosforu do izosterów krzemu) i dających możliwość przeprowadzenia tego eksperymentu.
Na tym Forum wyjaśniłem, że jak otrzyma te izostery to będzie mógł zmodyfikować wolfram i otrzyma materiał, który pozwoli mu zbudować lampę bez balona szklanego.
Chcecie - róbcie. Nie macie możliwości? Brak Wam sprzętu i kosztów na to, żeby się tym zajmować? Wskazałem źródło, z którego możecie te koszty otrzymać.
Nie chce się Wam "brudzić rąk" konkretną robotą? Miejcie pretensje do siebie.

Jeśli ja napiszę, że temperatura korony słońca wynosi - 155,828 st. C (znak przed wartością liczbową oznacza MINUS), to Pan się zapluje od tych inwektyw, którymi postara się mnie Pan obłożyć.
Czy to jednak ma oznaczać, że ja ze strachu przed kutnowskim analfabetą będę milczał?

Jedyne, co mogę Panu dzisiaj doradzić brzmi tak: niech Pan wytrze twarz, bo z brody ślina Panu kapie.

Noqa
Posty: 100

Post#21 » 19 gru 2007, śr, 18:33

Ja od nikogo, niczego nie wymagam! Ja nikomu, niczego nie chcę udowodnić!


To po cholerę Pan naprodukował tyle postów?!

Wysłałem człowiekowi, który jest dyrektorem Instytutu (a jednocześnie Administratorem tego Forum) wystarczającą ilość materiałów potwierdzających nasze odkrycie (transmutacja aluminium i fosforu do izosterów krzemu) i dających możliwość przeprowadzenia tego eksperymentu.


Ale wsyłać ten wolframowy drut, to juz za dużo pracy.

Jeśli ja napiszę, że temperatura korony słońca wynosi - 155,828 st. C (znak przed wartością liczbową oznacza MINUS), to Pan się zapluje od tych inwektyw, którymi postara się mnie Pan obłożyć.


I tu się Pan myli. Niech Pan mi wskaże jedno miejsce, w którym Pana obraziłem.

Ale nei rozumiem, po co Pan się wyżalał, że nikt nie chce Pana odkrycia, jesli teraz Pan uważa, że Pana to nic nie obchodzi i tylko inni sobie szkodzą. Jesli nie jest Pan bezczelny, to potwornie dziecinny.

Jedyne, co mogę Panu dzisiaj doradzić brzmi tak: niech Pan wytrze twarz, bo z brody ślina Panu kapie.


Łał... A więc odkrył Pan też antygrawitacje?

andzo
Posty: 74

Post#22 » 19 gru 2007, śr, 23:16

Panie Waldemarze!!! Pan sobi z nas żarty robi?? Czy naprawdę tak myśli? Nawet nie wiem od czego by tu zacząć. Dziwiłem sie czemu Noqa ma do pana tak negatywny stosunek, ale ze smutkiem muszę stwierdzić, że już go rozumiem.
Weźmy na przykład sposób na otrzymywanie niklu, jaki pan postuluje. Już na pierwszy rzut oka, w cywilizacji, która nie tylko używa mikroskopów o zdolności rozdzielczej pozwalającej na zobaczenie pojedyńczych atomów, ale także na manipulowanie nimi, jest mało prawdopodobne by ktoś z odpowiednim poziomem wiedzy, był w stanie panu w to uwierzyć, zwłaszcza bez ŻADNYCH rzetelnych dowodów. To w jaki łatwy sposób Noqa pana podszedł skłoniło mnie do zadania pytań: Ile ma pan dziś lat? Jakie ma pan wykształcenie?
Wracając do pańskiego eksperymentu pytam dalej: jak czystego krzemu użył pan do badań? Czy sprawdził pan skład substratów przed reakcją? Jak dużo niklu pan wykrył po reakcji? Jakie jeszcze uzyskał pan produkty reakcji? Czy masa substratów i produktów jest taka sama, czy też inna? W jaki sposób sprawdził pan, czy otrzymał nikiel?
Tych pytań mogę zadać dużo więcej, ale udowodnienie mi, że podana przez pana reakcja zaszła naprawdę, jest dla mnie równie prawdopodobne, z tym, że moja ręka jest nogą.
Zaproponował bym panu lekturę książki pt. "Historia fizyki" A.K.Wróblewskiego, tam pan przeczyta, czemu ludzkość odeszła od takich rzeczy jak np. model rodzynkowy atomu, w którym było głoszone, że atomy składają się z elektrónów. Potem mógłby pan przystąpić do lektury książek o współczesnym stanie wiedzy, dzięki czemu mógłby pan aktualizować swoje rewelacyjne odkrycia tak, by ludzie mieli przynajmniej wątpliwości, czy pana odkrycia są prawdziwe, czy też nie. Bo rozbieżność może się brać na poziomie teorii, a nie naszych doświadczeń empirycznych...
Starajmy się rozumieć innych, ale jeszcze bardziej wyrażać się zrozumiale dla innych. To się przydaje w komunikacji

andzo
Posty: 74

Post#23 » 19 gru 2007, śr, 23:21

w którym było głoszone, że atomy składają się z elektrónów

Chodziło mi o to, że nie znano wtedy pojęcia jądra atomu, a myślano, że atom jest jednorodną kulą wypełnioną elektronami, dopiero z czasem wykryto protony i neutrony, które znajdują się w jądrze atomu.
Starajmy się rozumieć innych, ale jeszcze bardziej wyrażać się zrozumiale dla innych. To się przydaje w komunikacji

waldemar.m
Posty: 270

Post#24 » 20 gru 2007, czw, 00:20

Noqa pisze:
Ja od nikogo, niczego nie wymagam! Ja nikomu, niczego nie chcę udowodnić!


To po cholerę Pan naprodukował tyle postów?!


Moja obecność na tym Forum da się opisać czteroma terminami:
- informowanie o tym z czym mam bezpośrednią styczność;
- przekazywanie informacji, które uważam za ciekawe;
- wyrażanie swoich opinii co do spraw poruszonych na tym Forum;
- przeciwstawianiu się "siłomi godnościom osobistą" chamstwu, którego nie da się uniknąć nawet na takim Forum.

Jeśli dokaże mi Pan, że wyszedłem poza te kryteria to przyznam Panu rację i poproszę o przeprosiny.

Ale wsyłać ten wolframowy drut, to juz za dużo pracy.


Pozwoli Pan, że decyzję o tym, co mam robić, będę podejmował sam.

Jeśli ja napiszę, że temperatura korony słońca wynosi - 155,828 st. C (znak przed wartością liczbową oznacza MINUS), to Pan się zapluje od tych inwektyw, którymi postara się mnie Pan obłożyć.

I tu się Pan myli. Niech Pan mi wskaże jedno miejsce, w którym Pana obraziłem.[/quote]

Pan każe, sługa musi: jeśli według Pana zarzucanie mi bezczelności jest komplementem, to ja tylko mogę załamać ręce nad nacją, która wychodowała takiego podonka!

Ale nei rozumiem, po co Pan się wyżalał, że nikt nie chce Pana odkrycia, jesli teraz Pan uważa, że Pana to nic nie obchodzi i tylko inni sobie szkodzą. Jesli nie jest Pan bezczelny, to potwornie dziecinny.


Ja sią nie wyżalam. Ja INFORMUJE!!! Uważam to za swój obywatelski obowiązek. Robię to zresztą nie pierwszy raz. W 1991 r. miałem takie kontakty w ZSRR, że dostałem prawo prywatyzować ich aluminiowy przemysł. Oczywiście nie mogłem tego robić sam, tylko przy poparciu państwa.
Informację przekazałem przez Sekretarza Stanu d/s Ekonomicznych w Kancelarii Prezydenta RP, Lecha Wałęsy - pana Andrzeja Kwiatkowskiego.
Jak się zakończyło? Lech odmówił wejścia w ten biznes, a od 1992 r. światowymi liderami w eksporcie metali kolorowych zostały Litwa, Łotwa i Estonia.
Dzisiaj Lechu będzie się wymądrzał w Europie, Tusk rozprzeda resztę Polski, a Pan pomarzy o wolframowym drucie.

Czy mam pretensje do Polski i Europy o pieniądze? Oczywiście, że mam. To jest moje nienaruszalne prawo jako Polaka i Europejczyka. Czy moje pretensje są słuszne? Absolutnie tak i dowód na to przekazałem Administratorowi tego Forum.

Na zakończenie tych pustych dla Pana rozważań, pozwolę sobie zacytować bardzo znanego Polaka:

>>...z karafki napić się można uścisnąwszy ją za szyjkę i przechyliwszy ku ustom, ale kto ze źródła pije, musi uklęknąć i pochylić czoło...<<

Zródło to my, więc na kolana proszę!

Łał... A więc odkrył Pan też antygrawitacje?


Mimo tego, żepisałem o silniku antygrawitacyjnym, to na tak postawione pytanie muszę odpowiedzieć - NIE!

Antygrawitacji nie da się odkryć. Ją trzeba wytworzyć!!!
Czy umiemy wytwarzać antygrawitację? TAK.

waldemar.m
Posty: 270

Post#25 » 20 gru 2007, czw, 01:55

andzo pisze:Panie Waldemarze!!! Pan sobi z nas żarty robi?? Czy naprawdę tak myśli? Nawet nie wiem od czego by tu zacząć. Dziwiłem sie czemu Noqa ma do pana tak negatywny stosunek, ale ze smutkiem muszę stwierdzić, że już go rozumiem.


Panie Kolego,

Noga jest Noga i jak mawiał jeden kabaretowy aktor "praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb" (Scenka "Hydraulik", aktor -Jan Kobuszewski. Radzę poszukać i zobaczyć - klasyka!). To, że Pan go rozumie zaczyna mnie smucić, ale ... "Każdy jest kowalem swojego losu".



Weźmy na przykład sposób na otrzymywanie niklu, jaki pan postuluje.


Ja nigdy nie postulowałem sposobu na otrzymywanie niklu!!! Tą reakcję i sposób jej przeprowadzenia przedstawiłem tylko dla zrozumienia, że na chemię można popatrzeć zupełnie inaczej. Czy Pan może sobie wyobrazić, że idąc dalej tą drogą dojdziemy do nowych form aminokwasów i białek, które powstają we wnętrzu ziemi w temperaturze plazmy. W ten sposób łatwo zrozumieć, że nasza forma życia nie jest jedyną nawet na tej Ziemi, nie mówiąc o Wszechświecie.
Mógłbym to rozwinąć, ale po co. Mądry i tak zrozumie, a ...

Już na pierwszy rzut oka, w cywilizacji, która nie tylko używa mikroskopów o zdolności rozdzielczej pozwalającej na zobaczenie pojedyńczych atomów, ale także na manipulowanie nimi, jest mało prawdopodobne by ktoś z odpowiednim poziomem wiedzy, był w stanie panu w to uwierzyć, zwłaszcza bez ŻADNYCH rzetelnych dowodów.


Ludzie! Odczepcie się odemnie! Kto wam każe mi wierzyć? Ja podałem bardzo prosty eksperyment,przeprowadzić który można w dowolnych warunkach. Przeprowadźcie go i wtedy, gdy rezultat się nie potwierdzi napiszcie mi - won ze sceny!

To w jaki łatwy sposób Noqa pana podszedł skłoniło mnie do zadania pytań: Ile ma pan dziś lat? Jakie ma pan wykształcenie?


Mam prawo przypuszczać, że Pan naprawdę tak myśli jak Pan napisał. Proszę się nie obrazić za komentarz, ale sam Pan się narwał.
Parę dni temu przeczytałem notatkę prasową o tym, że kolejny (już chyba 10-ty) samolot F-16 nie może oderwać się od ziemi.
Dziennikarz wyraził przypuszczenie (na podstawie zebranych informacj), że przyczyną są myszy, które zjadły kable.
Armia odrzuca tą sugestię jak bezpodstawną i dyskredytującą.
Tym razem zgadza,m się z Armią. Przy takich kadrach ...

Wracając do pańskiego eksperymentu pytam dalej: jak czystego krzemu użył pan do badań? Czy sprawdził pan skład substratów przed reakcją? Jak dużo niklu pan wykrył po reakcji? Jakie jeszcze uzyskał pan produkty reakcji? Czy masa substratów i produktów jest taka sama, czy też inna? W jaki sposób sprawdził pan, czy otrzymał nikiel?


Jestem chemikiem. Na drugi raz, zanim Pan się będzie ośmieszał zadając takie pytania niech Pan sprawdzi z kim Pan ma do czynienia.

Tych pytań mogę zadać dużo więcej, ale udowodnienie mi, że podana przez pana reakcja zaszła naprawdę, jest dla mnie równie prawdopodobne, z tym, że moja ręka jest nogą.


Ja nie będę Panu nic udowadniał. Ja napisałem - święte! Chce Pan to obalić? Do roboty! Fakt. Będzie miał Pan kłopoty. Nogą nie da sięwykonać pewnych czynności, ale ... proszę się nie załamywać. Zawsze na pomoc może Pan poprosić Nogę! :)


Zaproponował bym panu lekturę książki pt. "Historia fizyki" A.K.Wróblewskiego, tam pan przeczyta, czemu ludzkość odeszła od takich rzeczy jak np. model rodzynkowy atomu, w którym było głoszone, że atomy składają się z elektrónów.


Z przyjemnością przeczytam. Jak Pan mnie zawiadomi, że jest ona w Pańskim posiadaniu i jest Pan gotów wysłać mi ją do KIjowa - dam Panu adres.

Potem mógłby pan przystąpić do lektury książek o współczesnym stanie wiedzy, dzięki czemu mógłby pan aktualizować swoje rewelacyjne odkrycia tak, by ludzie mieli przynajmniej wątpliwości, czy pana odkrycia są prawdziwe, czy też nie. Bo rozbieżność może się brać na poziomie teorii, a nie naszych doświadczeń empirycznych...


Odwdzięczę się Panu. Zacytuję fragment księżki:

>>Nie przeszkadza ci, że twoje kwarki mają masę? Potrafisz to wyjaśnić?
LEDERMAN: Tak, bardzo mi to przeszkadza; i nie, nie potrafię tego wyjaśnić.
Z bozonami przenoszącymi oddziaływania jest jeszcze gorzej. Rozsądne teorie przewidują, że ich masa powinna wynosić zero, nic, koło, ale...<<

Lederman jest jednym z najwybitniejszych współczesnych badaczy cząstek elementarnych. Jak mi Pan napisze swój adres (e-mail) wyślę Panu książkę "o współczesnym stanie wiedzy".

Jestem przekonany, że otworzy Pan w końcu oczy i to szeroko!

P.S.: Jest takie przysłowie "Z kim przestajesz, takim się stajesz". Ostrożnie z Nogą. Pan ma jeszcze szansę być człowiekiem.

P.S.: Pyta mnie Pan o mój wiek. Odpowiem bardzo prosto: nie doczekacie się!

Noqa
Posty: 100

Post#26 » 20 gru 2007, czw, 15:45

>>Nie przeszkadza ci, że twoje kwarki mają masę? Potrafisz to wyjaśnić?
LEDERMAN: Tak, bardzo mi to przeszkadza; i nie, nie potrafię tego wyjaśnić.
Z bozonami przenoszącymi oddziaływania jest jeszcze gorzej. Rozsądne teorie przewidują, że ich masa powinna wynosić zero, nic, koło, ale...<<

Lederman jest jednym z najwybitniejszych współczesnych badaczy cząstek elementarnych. Jak mi Pan napisze swój adres (e-mail) wyślę Panu książkę "o współczesnym stanie wiedzy".


Poczytaj lepiej Lederman. On by wyśmiał twoje teoryjki. Przeszkadzają mu masy cząstek elemantarnych, ale uznaje i bardzo popiera Model Standardowy.

A ja juz z Panem, Waldemarze, nie będę rozmawiał - nie zamierzam się zniżać do pańskiego poziomu.

Czekam na Alchemika, może jemu uda sie wyciągnąc cos merytorycznego z wypowiedzi naszego wioskowego "geniusza"

waldemar.m
Posty: 270

Post#27 » 20 gru 2007, czw, 19:38

Noqa pisze:A ja juz z Panem, Waldemarze, nie będę rozmawiał - nie zamierzam się zniżać do pańskiego poziomu.

Czekam na Alchemika, może jemu uda sie wyciągnąc cos merytorycznego z wypowiedzi naszego wioskowego "geniusza"


Pan jeszcze sie nie zorientowal, ze ja z Panem nie rozmawiam od pierwszego Panskiego postu? Pytanie tylko, czemu sie Pan pcha miedzy wodke i zakaske?

Ja mieszkam w Kijowie, a Pan w Kutnie. Niech Pan jeszcze raz powtorzy cos o wioskach!

Spokojnzch i radosnzch Swiat!

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#28 » 22 gru 2007, sob, 08:05

Ja jeszcze raz powtórzę to co już mówiłem:

a) odkrywcą przełomowej teorii lub odkrywcą przełomowej wiedzy, moze być nawet wiariat, który będzie miał problem, by w sposób rzeczowy, spokojny, analityczny, przekazać tę wiedzę światu; jest bardzo prawdopodobne, że wielu takich geniuszy lądowało w szpitalach psychiatrycznych, przytułkach czy na śmietnikach...
b) sposób przedstawiania nam swych odkryć przez Pana Waldemara, jest delikatnie mówiąc dziwny; ta dziwnośc powoduje, że normalny człowiek od razu widzi przed sobą wariata; ja dostrzegam jeszcze możliwość geniuszu, ale nie uciekam od bardziej prawdopodobnej prawdy, że jednak tracimy tu czas na rozmowę z osobą, która ma urojenia
c) oto parę zdań (skrót) na temat błędów jakie popełnia Pan Waldemar w swych wypowiedziach (On uzna to, za normalne, ja tak nie uważam):
- tworzenie atmosfery spisku, tajemnicy (niedopowiedzenia, "my kontra oni", kapanie wiedzą w małych równoległych porcjach itd.)
- dodawanie do każdego postu takich informacji (zbędnych z punktu widzenia nauki), które mają wywyższyć autora; przykład:
"my naprawdę otrzymaliśmy diament o rozmiarach arbuza, ale teraz już o tym nie opowiem, bo przylatuje do mnie król Arabii Saudyjskiej i nie mam zbyt duzo czasu"
- zbyt duża arogancja (wyśmiewanie i poniżanie innych, niewidzenie własnych błędów, chęć konfrontacji za każdą cenę, budowanie zdań w trybie 100% twierdzenia itd.)
- podawanie wiedzy równolegle a nie szeregowo - chodzi o to, że zamiast omówić pierwsze lepsze wielkie odkrycie od A do Z, otrzymujemy szczątkowe informacje o kilkunastu różnych odkryciach (antygrawitacja, transmutacja itd.) - być może one wiążą się ze sobą, ale zdrowy rozsądek podpowiada, by pewne przełomowe rzeczy podawać powoli acz systemiatycznie.
- podawanie wiedzy od końca (najpierw wnioski, a potem eksperyment); podczas gdy inni ludzie mogą mieć inne wnioski z jakiegoś eksperymentu; nauka wymaga pokory: możemy być odkrywcą Ameryki, ale jednoczesnie może nam się wydawać, że to Indie... Nie oznacza to, że mamy się obrażać, lub obrażać innych. Po prostu skromny uczony informuje wszystkich o szczegółach swoich doświadczeń, podaje bardzo precyzyjnie wszystkie warunki doświadczenia. Chętnie wysyła próbki do znanych i poważanych profesorów na całym świecie, by potwierdzili, że mają przed sobą jakąś nową (nieznaną wcześniej) materię.
Dla małego prywatnego instytutu chemicznego przeprowadzenie pewnych doświadczeń to ewentualna katastrofa finanasowa. Dla dużego instytutu naukowego, gdzie sprzęt stoi gotowy do uzycia, przeprowadzenie eksperymentu to tylko dobra wola jakiegoś profesora. A przekonać go do przeprowadzenia tego eksperymentu jest łatwo: wystarczy wysłać mu kawałek czegoś co swym istnieniem przeczy dotychczasowej wiedzy.
Nawet jeśli się okaże, że nie ma mowy o wielki odkryciu fizycznym, to zawsze może się okazać, że dzieki metodzie Mordkowicza odkryto nową metodę otrzymywania jakiejś nowej odmiany alotropowej wolframu, która jest odporna na utlenianie - z pewnością takie odkrycie jest warte miliony dolarów.

Podsumuję jeszcze moją wypowiedź: jeśli Panu Waldemarowi naprawdę zależy na promocji swego odkrycia, to musi zmienić styl wypowiedzi i zachowania. Inaczej będzie niekomunikatywny, a wręcz odwrotnie - będzie odpychał wszystkich chętnych i życzliwych.
Z drugiej strony możemy mieć do czynienia ze zmanieryzowanym geniuszem, którego język działa na jego niekorzyść. Może więc się tak zdarzyć, że ten geniusz nie zostanie rozpoznany przez światową brać naukową (oczywiście ze stratą dla obu stron).

Do naszego Instytutu co jakiś czas docierają różni ludzie, twierdzący, że mają ciekawe odkrycia lub teorie.
My niczego z góry nie odrzucamy. Dla przykładu powiem, że otrzymaliśmy kiedyś od jakiegoś samouka skrypt książki naukowej, której tezą było upowszechnienie teorii kreacjonistycznej jako bardziej wiarygodnej. Książka była naprawdę ładnie zbudowana, zdania były mądre i ciekawe. Problem był tylko jeden: brakowało autokrytycyzmu. Brakowało dyksusji. Ponieważ my nie jesteśmy genetykami, biologami czy ewolucjonistami, więc trudno nam dyskutować z taką książką, która zawiera ciekawe tezy, ale bez konfrontacji z drugą stroną barykady.
Jest to zresztą wada większości książek naukowych z kateogrii "walczących". Prawdziwy naukowiec (uczony) nie przywiązuje się do żadnej teorii, gdyż jedyne co go interesuje to prawda.
Z takich samych powodów, dla których odrzuciliśmy (warunkowo) propozycję wydania tej książki, odrzucamy (a właściwie zawieszamy) jakiekolwiek czynności związane ze weryfikacją twierdzeń Pana Waldemara. Być może przechodzi nam koło nosa okazja na zarobienie setek milionów - no cóż, ten biznes ma zły biznesplan, więc go odrzucamy (na razie).

Pan Waldemar może oczywiście pisac nadal we własnych wątkach to co uważa za słuszne odnośnie swych odkryć; być może za jakiś czas, z tych postów będzie można dowiedzieć się czegoś więcej i w końcu wiedza stanie się spójna.
Prosiłbym jednak o nie powoływanie się w innych wątkach na własne odkrycia, które nie zostały uznane na forum światowej nauki.
Inaczej będziemy mieć tu chaos, bo każdy wariat będzie mógł napisac, że z jego teorii o tym, że próżnia jest żrąca wynika, że kolei prózniowa dokłądnie po 3 miesiącach użytkowania, rozpadnie się na atomy.
A ktoś inny napisze, że dostał sygnał od kosmitów, że na Ziemi całe życie zostało stworzone przez kosmitów w takiej własnie formie jak je widzimy ok. 15 tys. lat temu, łącznie z wszelkimi dowodami na to, że planeta istnieje od iluś tam miliardów lat oraz z kośćmi dinozaurów.
Naukowiec nie może co prawda odrzucić możliwości żarłoczności próżni, ani istnienia kosmitów, którzy wysyłają coś do jednego człowieka.
Ale czyste naukowe prawdopodobieństwo takich zdarzeń jest dużo mniejsze niż zwykła choroba psychiczna. Dlatego żaden konstruktor nie zaprzestanie budowy kolei próżniowej tylko dlatego, że jakiś wariat będzie coś krzyczał.
Jeśli po 3 miesiącach użytkowania pociąg próżniowy się rozpadnie, to przypomnimy sobie słowa wariata i zaczniemy je analizować i badać próżnię pod tym względem.
Jednak ilość wariatów jest tak spora, że w końcu któremuś zdarza się utrafić z jego prognozą jakieś katastrofy...

Wszystkich Forumowiczów chciałbym prosić, by nie wchodzili w słowne utarczki z Panem Waldemarem. Chodzi o to, by nie posługiwać się epitetami typu: głupi, bezczelny, śmieszny, prostacki itp.
Jeśli Pan Waldemar jest geniuszem, to takie epitety są bezsensowne. Jeśli Pan Waldemar jest chorym człowiekiem, to szkoda czasu na przkomarzanie się kto jest głupszy.
Jeśli coś jest niezgodne z naszą wiedzą, to trzeba napioać: "to jest niezgodne z tym i tym" zamiast pisac "to jest głupie". Teoria kulistości Ziemi też wydawała się na początku głupia.
Przyszłość teorii Pana Waldemara jest w jego rękach. Jeśli będzie miał silną wolę, by pozbyć się wad swego przekazu komunikacyjnego, to dowiemy się być może czegoś ciekawego. W najgorszym przypadku odkrycie Pana Waldemara pójdzie do grobu razem z nim, a kiedyś ktoś inny odkryje Amerykę i na niego spadnie gloria odkrywcy.
Bo dziś mało kto pamięta, że Ameryke odkryli dla Europy Wikingowie - po prostu słabo reklamowali swe odkrycie (choć podobno Kolumb studiował ich zapiski).
Być może ktoś kiedyś będzie studiował te Forum i z tego co zapisał Pan Waldemar ktoś dokona pięknego odkrycia, za które dostanie Nobla. Być może w swych pamiętnikach napisze uczciwie, że natchnieniem dla niego były jakieś tam zapiski "szalonego" naukowca z Kijowa...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Noqa
Posty: 100

Post#29 » 22 gru 2007, sob, 15:39

Dodam jeszcze, że jest trzecia mozliwość: Pan Waldemar świadomie kłamie, żeby wyłudzić od państwa (czy UE) pieniędze. I chyba najbardziej prawdopodobna (jako, że oszuści zdarzają się cześciej niż wariaci i ganiusze razem wzięci)

waldemar.m
Posty: 270

Odpowiedź Alchemikowi cz.1

Post#30 » 23 gru 2007, ndz, 01:38

alchemik pisze:Ja jeszcze raz powtórzę to co już mówiłem:


Gdyby ten post napisał ktoś z Kutna, Warszawy, lub UWr to potraktowałbym go (post) w swoim stylu – krótko i dosadnie, ale ponieważ pozwolił sobie na ten numer Pan, absolwent PWr, więc odpowiedź będzie treściwa, a co za tym idzie długa.

Podzielę ją na kilka części.

a) odkrywcą przełomowej teorii lub odkrywcą przełomowej wiedzy, moze być nawet wiariat, który będzie miał problem, by w sposób rzeczowy, spokojny, analityczny, przekazać tę wiedzę światu; jest bardzo prawdopodobne, że wielu takich geniuszy lądowało w szpitalach psychiatrycznych, przytułkach czy na śmietnikach...


Gdzies ja się z takimi wariatami już spotykałem. Aha! U klasyka. Lubi Pan łamigłówki, więc pozwolę sobie skorzystać z tej formy. Proszę zgadnąć, z jakiej powieści pochodzą poniższe cytaty:

>> Z tyloma już ludźmi rozmawiałem o ich charakterze i o moich wynalazkach, że z góry odpowiem na to, o czym chcesz się poinformować. Jestem ..............., stary wariat, jak mówią we wszystkich kawiarniach pod uniwersytetem i szkołą politechniczną. Kiedyś nazywano mnie wielkim chemikiem, dopóki... nie wyszedłem poza granicę dziś obowiązujących poglądów chemicznych. Pisałem rozprawy, robiłem wynalazki pod imieniem własnym lub moich wspólników, którzy nawet sumiennie dzielili się ze mną zyskami. Ale od czasu gdym odkrył zjawiska nie mieszczące się w rocznikach Akademii, ogłoszono mnie nie tylko za wariata, ale za heretyka i zdrajcę...
- Tu, w Paryżu? - szepnął ...............
- Oho! - roześmiał się .......... - tu, w Paryżu. W jakimś Altdorfie Iub Neustadzie kacerzem i zdrajcą jest ten, kto nie wierzy w pastorów, Bismarcka, w dziesięcioro przykazań i konstytucję pruską. Tu wolno kpić z Bismarcka i konstytucji, ale za to pod grozą odszczepieństwa trzeba wierzyć w tabliczkę mnożenia, teorię ruchu falistego, w stałość ciężarów gatunkowych itd. Pokaż mi pan jedno miasto, w którym nie ściskano by sobie mózgów jakimiś dogmatami, a - zrobię je stolicą świata i kolebką przyszłej ludzkości... <<

Czy tą kolebką powinien być Wrocław? A może Kutno?, czy Warszawa?

Jak Pan widzi problem tej komunikacji, której brak mi Pan zarzuca jest tak znany, że trafił na stronice klasyka.
To nie jest problem tych "wariatów". To jest problem tych, którzy uważają się eurydytami.
Właściwie cały postęp naukowo-techniczny robią ci, których Pan obraża słowem "wariat".
Dlaczego obraża? Gdyż już dawno powinno było do Pana dotrzeć, że mówimy "osoba niepełnosprawna" zamiast "inwalida, "osoba psychicznie-chora", lub "niezrównoważona" a nie "wariat".
Ale coż, "o take Polskę walczyliśmy", więc mamy to co mamy.

Czy bohater tego cytatu odmówił publikowania swoich rozpraw? Nie! Proszę uważnie przeczytać następny cytat:

>> Porobiłem wielkie odkrycia w chemii, stworzyłem nową naukę, wynalazłem nieznane materiały przemysłowe, o których ledwie śmiano marzyć przede mną. Ale... brakuje mi jeszcze kilku niezmiernie ważnych faktów, a już nie mam pieniędzy.<<

Nie widzi Pan analogii? To tylko Fleshmann i Pons, których wszyscy uważali za naukowców (a niektórzy uważają do dzisiaj), mogli być tak nieodpowiedzialni, że zorganizowali tą słynną konferencję prasową. My nie jesteśmy tak odważni stąd OSTROZNOSC w moich wypowiedziach, ale ... o tym dalej!

cdn.

waldemar.m
Posty: 270

Re: Odpowiedź Alchemikowi cz.2

Post#31 » 23 gru 2007, ndz, 01:48

waldemar.m pisze:cdn.


b) sposób przedstawiania nam swych odkryć przez Pana Waldemara, jest delikatnie mówiąc dziwny; ta dziwnośc powoduje, że normalny człowiek od razu widzi przed sobą wariata; ja dostrzegam jeszcze możliwość geniuszu, ale nie uciekam od bardziej prawdopodobnej prawdy, że jednak tracimy tu czas na rozmowę z osobą, która ma urojenia


A kto Panu, czy komukolwiek innemu każe "tracić czas"? Przeczytał, uznał za bred i ... napisał swoje zdanie, ale dotyczące tematu, a nie mojej osoby. Postępując tak, jak do tej pory, robicie z siebie głupców. Nie dociera to do Was?

c
) oto parę zdań (skrót) na temat błędów jakie popełnia Pan Waldemar w swych wypowiedziach (On uzna to, za normalne, ja tak nie uważam):
- tworzenie atmosfery spisku, tajemnicy (niedopowiedzenia, "my kontra oni", kapanie wiedzą w małych równoległych porcjach itd.)


Moje wypowiedzi są dla ludzi myślących i tych, którzy chcą poznać więcej niż wiedzą. Ten, kto uzna, że czegoś mu brakuje w moich wypowiedziach i zada pytanie – dostanie obowiązkowo odpowiedź. Ja posiadam taką ilość wiedzy, że musiałbym rzucić wszystko i parę lat siedzieć przy komputerze, żeby się nią podzielić. To nonsens. Stąd telegraficzny styl jej przekazywania.
Ja nie jestem wykładowcą akademickim, a użytkownicy Forum nie są moimi studentami. Ja już pisałem jak widzę swoją rolę na Forum, ale z Pańskiego postu sądzę, że nie będzie zbędnym zacytowanie tego fragmentu:

>> Moja obecność na tym Forum da się opisać czteroma terminami:
- informowanie o tym z czym mam bezpośrednią styczność;
- przekazywanie informacji, które uważam za ciekawe;
- wyrażanie swoich opinii co do spraw poruszonych na tym Forum;
- przeciwstawianiu się "siłomi godnościom osobistą" chamstwu, którego nie da się uniknąć nawet na takim Forum.<<Nie>> Najmocniej wszystkich przepraszam. Nie powinienem był użyć tej formy "dla Was - dla nas".<<S>> Nie ma czego bronić. Po prostu jest to inna matematyka. Niepotrzebnie definiujesz tu punkty, odcinki etc. To wszystko ma inną charakterystykę w matematyce alchemicznej. I basta<<

Poznaje Pan? W trybie jakiego twierdzenia jest zbudowane to cytowane zdanie. 90%? :D

waldemar.m
Posty: 270

Re: Odpowiedź Alchemikowi cz.3

Post#32 » 23 gru 2007, ndz, 01:51

waldemar.m pisze:cdn.


- podawanie wiedzy równolegle a nie szeregowo - chodzi o to, że zamiast omówić pierwsze lepsze wielkie odkrycie od A do Z, otrzymujemy szczątkowe informacje o kilkunastu różnych odkryciach (antygrawitacja, transmutacja itd.) - być może one wiążą się ze sobą, ale zdrowy rozsądek podpowiada, by pewne przełomowe rzeczy podawać powoli acz systemiatycznie.


Najlepszym przykładem była moja wypowiedź w wątku Łamigłówka. Ja tylko zasygnalizowałem swój punkt widzenia, a Pan, będąc zainteresowany tym tematem wykazał dobrę wolę, pomyślał i ... okazało się, że tego wystarczy.
Przecież gdybym omówił to zagadnienie od A do Z, to mógłbym się narazić na taki komentarz, cytuję:
>> Słuchaj, nie myśl, że ja jestem jakiś ostatni idiota i nie wiem jak wygląda wykres funkcji a^x<<

Poznaje Pan autora?

Zna Pan mój Referat na IV Kongres Nowego Przemysłu. Tam omówiłem 6 z 384 fundamentalnych technologii, które jesteśmy gotowi wdrożyć. Jedną z nich przedstawiłem w detalach (ma Pan nawet patent na krzem z aluminium i fosforu). Informacja od A do Z.
Inne sygnalizuję. Utylizacja CO2 – bardziej dokładnie, antygrawitacja, czy inercja tylko sygnalnie, nie z własnej inicjatywy, a jak reakcja na coś. Nikt o to nie zapytał, więc po co się wysilać?

- podawanie wiedzy od końca (najpierw wnioski, a potem eksperyment); podczas gdy inni ludzie mogą mieć inne wnioski z jakiegoś eksperymentu;


Forum to nie "Science" czy "Nature", a nawet w tych dwóch czasopismach każdy artykuł zaczyna się od "Abstract".
Tu, to znaczy na Forum, każdy kto ma ochotę, informuje o rezultatach swoich prac, osiągnięć, czy porażek, a więc podaje wiedzę jakby "od końca", to jest od wniosków swoich eksperymentów czy studiów. Ja postępuję absolutnie adekwatnie – informuję o rezultatach. Kto jeszcze, oprócz mnie ma prawo do wyciągania wniosków z eksperymentów, które ja przeprowadziłem? Teatr absurdu!
Jeśli ktoś chce sprawdzić moje wnioski niech powtórzy eksperyment (jak Kazbanow). Jak powtórzy – to niech wyciąga swoje wnioski i one mogę być jakie chcą!
Gdy kogoś zainteresuje moja informacja, to rozwija się temat. Roweru nie da się drugi raz wymyśleć.

cdn.

waldemar.m
Posty: 270

Re: Odpowiedź Alchemikowi cz.4

Post#33 » 23 gru 2007, ndz, 01:56

waldemar.m pisze:cdn.


Po prostu skromny uczony informuje wszystkich o szczegółach swoich doświadczeń, podaje bardzo precyzyjnie wszystkie warunki doświadczenia. Chętnie wysyła próbki do znanych i poważanych profesorów na całym świecie, by potwierdzili, że mają przed sobą jakąś nową (nieznaną wcześniej) materię.


W 1990 r., w cztery miesiące po wyjściu z łagra i przejściu psychiatrycznego katowania, Bołotow był zaproszony do Moskwy, gdzie wystąpił na wspólnym zebraniu Rosyjskiej Akademii Nauk i Swiatowej Fundacji Pomocy Uczonym z wykładem na temat swojej, autorskiej teorii budowy materii.
Przez aklamację przyznano mu tytuł "Narodowego Akademika", a jego Tablicę Izosterów Bołotowych powieszono w tym samym muzeum, w którym wisi Tablica okresowa pierwiastków Mendelejewa.
Kilka miesiecy później Prezydium Akademii Nauk ZSRR zamówiło z nim wywiad, który ukazał się w 1991 w czasopiśmie Prezydium "Energia". W tym wywiadzie Akademik podał sposób otrzymywania krzemu z aluminium i fosoforu. Na tyle dokładny, że posłużył on jak instrukcja Syberyjskiemu Oddziałowi Rosyjskiej Akademii Nauk, który w 1997 r. przeprowadził udany eksperyment.
W latach 90-ych Rosja zatwierdziła państwowy program rozwoju technologii Akademika i wydzieliła na niego 4,3 mld dolarów. Gdy przysłali do Ukrainy pierwszy milion dolarów akademika wezwał do siebie Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Warunek postawił prosty: 100 tysięcy dla Akademika, a reszta dla nich.
Bołotow zawiadomił Moskwę i pieniędzy nie wziął z konta. Pieniądze z programu rządu Ukrainy nigdy do niego nie dotarły, a prokuratura chodziła za nim 10 lat.

Nie jest jednak tak źle, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało. w 1973 r. staraniem jednego Instytutu wychodzi streszczenie dokładu na konferencję naukową. Ten materiał jeszcze dzisiaj mógłby wywołać światową sensację, ale ...
W 1997 roku, w Zaporożu publikują fragmenty z fundamentalnej pracy Bołotowa – Podstawy budowy materii. Swiat ujrzała też pierwsza książka Bołotowa.
Do dzisiaj Akademik opublikował ponad 60 książek (w tym za ostatni rok ponad 20!). Aktualnie w druku "Podstawy Budowy Materii" (pełne wydanie) i Tablica Izosterów Bołotowych.
Nie chcę już słuchać absolutnie gołosłownych zarzutów, więc na Pański adres wysyłam kopie kilku okładek.

Rozdaliśmy tysiące próbek. Wykonaliśmy dziesiątki tysięcy badań. Byłem gotów przekazać próbki Krzemu diamentowego Wydziałowi Chemicznemu PWr. MILCZENIE!

Dla małego prywatnego instytutu chemicznego przeprowadzenie pewnych doświadczeń to ewentualna katastrofa finanasowa.


A dla prywatnych badaczy to co? Dochodowe przedsięwzięcie? Do dzisiaj odejmujemy sobie od ust. Jest jednak pewne małe "ale", tylko że nie będę go teraz ujawniał i na tym Forum. Za dużo Nóg!

cdn.

waldemar.m
Posty: 270

Re: Odpowiedź Alchemikowi cz.5

Post#34 » 23 gru 2007, ndz, 02:00

waldemar.m pisze:cdn.


Dla dużego instytutu naukowego, gdzie sprzęt stoi gotowy do uzycia, przeprowadzenie eksperymentu to tylko dobra wola jakiegoś profesora. A przekonać go do przeprowadzenia tego eksperymentu jest łatwo: wystarczy wysłać mu kawałek czegoś co swym istnieniem przeczy dotychczasowej wiedzy.


Swietnie Pan zauważył: "dobra wola jakiegoś profesora". Co Pan proponuje? Założyć włosienice, posypać głowy popiołem i na kolanach czołgać się przed jakimś bufonem?
Już mamy ogromne doświadczenie z tym posyłaniem. Ostatnio posyłaliśmy do CERN. Rezultat? "Tego nie może być, bo tego nie może być"!!!

Nawet jeśli się okaże, że nie ma mowy o wielki odkryciu fizycznym, to zawsze może się okazać, że dzieki metodzie Mordkowicza odkryto nową metodę otrzymywania jakiejś nowej odmiany alotropowej wolframu, która jest odporna na utlenianie - z pewnością takie odkrycie jest warte miliony dolarów.


Takie krótkie zdanie, a aż dwa błędy. To są naprawdę wielkie odkrycia i do tego warte miliardy lub tryliony, a nie miliony.

Podsumuję jeszcze moją wypowiedź: jeśli Panu Waldemarowi naprawdę zależy na promocji swego odkrycia, to musi zmienić styl wypowiedzi i zachowania. Inaczej będzie niekomunikatywny, a wręcz odwrotnie - będzie odpychał wszystkich chętnych i życzliwych.
Z drugiej strony możemy mieć do czynienia ze zmanieryzowanym geniuszem, którego język działa na jego niekorzyść. Może więc się tak zdarzyć, że ten geniusz nie zostanie rozpoznany przez światową brać naukową (oczywiście ze stratą dla obu stron).


Chyba się Pan domyśla gdzie ja mam takie coś, co Pan nazwał "światowa brać naukowa"? Proszę zapamiętać raz i na zawsze, że ten styl jest częścią mojej strategii, a nie tylko popisywanie się na Forum.
Dowodem niech będzie fragment listu, który wysłałem wczoraj do dyrektora pewnego Instytutu. Profesor o uznanej sławie w dziedzinie, którą się zajmuje. Autorytet międzynarodowy. Zależy mi na współpracy z nim, ale ... cytuję:

>> Szanowny Panie Profesorze,

Okazało się, że przygotowanie propozycji dotyczącej naszej potencjalnej współpracy zajęło mi tylko jeden dzień, ale gdy się robi co się lubi i lubi się to, co się robi, wydajność pracy bije wszelkie rekordy. Któż lepiej to zrozumie, niż autor 426-ciu publikacji i człowiek, który nie wstydzi się swojego "sowieckiego" wykształcenia.
W tym liście postaram się wyłożyć nasze stanowisko dotyczące złożonej propozycji i chociaż zdaję sobie sprawę, że być może utrudnię w ten sposób podjęcie decyzji, ale za ważniejsze uważam poszanowanie Pańskiego czasu. Nie bez znaczenia dla mnie jest również ta okoliczność, że w przypadku podjęcia pozytywnej decyzji o współpracy, musi mieć Pan gwarancję, że już nic "gorszego" zdarzyć się nie może.
1. Chcę, żeby Pan zrozumiał, że Akademik Bołotow nikogo nie chce namawiać do współpracy, nikogo do niczego nie będzie przekonywał i nikomu niczego nie będzie udowadniał. Ja, znając pozycję Akademika i rozumiejąc okoliczności, które doprowadziły do zajęcia takiego, a nie innego stanowiska, całkowicie się z nim zgadzam.
3. Co jest w takim układzie realnym przedmiotem naszej propozycji?
Wspólna i niełatwa podróż. Z "Olimpu Poznania" (na którym my jesteśmy), poprzez "Plato Zrozumienia i Akceptacji" (klucz do którego w Waszych rękach) na "Szczyt Sławy" (czyli do Sztokholmu). Dlaczego uważam, że nie będzie to łatwa podróż?
Zacząć się musi od Pańskiego intuicyjnego przekonania o słuszności podejmowanej decyzji, przebiegać będzie przez nieznane "terytoria", pełne przeszkód i niespodzianek, a gdy będziemy się zbliżać do celu, to spotkamy całe stada zawistników, kunktatorów, "dobrożełatielej" i i pajęczynę polityczno-biznesowych pułapek.<<
Ten list już został wysłany adresatowi. Ja wolę z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć!!!

cdn.

waldemar.m
Posty: 270

Re: Odpowiedź Alchemikowi cz.6 i ostatnia

Post#35 » 23 gru 2007, ndz, 02:05

waldemar.m pisze:cdn.


Z takich samych powodów, dla których odrzuciliśmy (warunkowo) propozycję wydania tej książki, odrzucamy (a właściwie zawieszamy) jakiekolwiek czynności związane ze weryfikacją twierdzeń Pana Waldemara. Być może przechodzi nam koło nosa okazja na zarobienie setek milionów - no cóż, ten biznes ma zły biznesplan, więc go odrzucamy (na razie).


Fenomenalny przykład "naukowej" manipulacji. Jak mógł pan ocenić biznes plan, którego nie ma? Tak właśnie, w stylu Inkwizycji traci się szanse, ale to jest Wasze prawo i ja je szanuję. Wolę taką szczerość niż niczym nie przykrytą głupotę (patrz post Nogi o oszukiwaniu).


Pan Waldemar może oczywiście pisac nadal we własnych wątkach to co uważa za słuszne odnośnie swych odkryć; być może za jakiś czas, z tych postów będzie można dowiedzieć się czegoś więcej i w końcu wiedza stanie się spójna.
Prosiłbym jednak o nie powoływanie się w innych wątkach na własne odkrycia, które nie zostały uznane na forum światowej nauki.


Niepotrzebnie Pan to napisał. Ja obronię się sam, a Panu mogą zarzucić dyskryminację mniejszości seksualnych.
Na temat "forum światowej nauki" już się wypowiedziałem. Pisał będę tam, gdzie uznam za stosowne, a na swoje odkrycia będę się powoływał tak często, jak często uznam to za sensowne. I basta :)

Wszystkich Forumowiczów chciałbym prosić, by nie wchodzili w słowne utarczki z Panem Waldemarem. Chodzi o to, by nie posługiwać się epitetami typu: głupi, bezczelny, śmieszny, prostacki itp.


Jak nisko już się stoczyliśmy, jeśli administrator musi prosić chamów i prostaków o wstrzymanie się z bluźnierstwami. Oni od tego dostają orgazmu, a Pan im chcesz odebrać tą maleńką przyjemność. A fe!

Dam przykład takiego chamstwa i prostactwa na które Pan nie reaguje. Nie wiem tylko dlaczego?
Noga pozwala sobie na zarzucenie mi braku konkretyki w wątku, w którym jego posty brzmią tak, cytuję:
>> I na skale makroskopową to tez sie chyba przekłada. Niestety, juz niewiele pamiętam. Aha, tam chyba coś było o glinie<<
>> No tam problem, bo nie pamiętam. Ale to chyba rzeczywiście jednak były pojedyncze skupiska.<<
Mało tego! Ten bezczelny typ ma czelność zakazać mi pisać w tym wątku!!! (sic!).

Kończąc rzucam apel do wszystkich forumowiczów: Piszcie, piszcie omnie wszystko co wam ślina na język przyniesie i w takiej ilości, żeby wam ulżyło. Nie pozostanę dłużny.

cdn.[/quote]

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#36 » 23 gru 2007, ndz, 04:56

Co ciekawe, że reaguje Pan na moje podejrzenia z taką mocą jakby dotyczyły one Pana.
Pisząc "wariat" pisałem tylko pewnej mozliwości. Widzę, że chce Pan z tej furtki skorzystać.

Pana odpowiedzi zawierające jakieś cytaty wyrwane z kontekstu (być może niektóre moje, ale nawet nie jestem tego pewien i sprawdzać nie będę), świadczą, że pogrąża się Pan w otchłani pewnej własnej rzeczywistości i NIC nie jest w stanie Panu wytlumaczyć, że ja mam cały czas do Pana dużo życzliwości.
Nie chce mi Pan uwierzyć, woli Pan widzieć we mnie wroga, a ja nim nie jestem. Chcę Panu pomóc, ale Pan woli odrzucić tę pomoc, bo czuje się Pan lepszy.
Być może jest Pan lepszy w transmutacji metali, antygrawitacji itd., ale nie jest Pan dobry w pisaniu naukowych postów oraz w prowadzeniu kulturalnej dyskusji.
To, że niektórych młodych tu ponosi i obnażają swój brak cierpliwości, to ich problem. Pan powinien być ponad to.
Ale nie umie Pan być ponad to, co znów przechyla szalę na stronę niedowiarków Pana odkryć.
Pana zachowanie skrajnie wpasowuje się w typ "wariata" lub "oszusta". Co nie zonacza, że Pan nim jest. Po prostu Pana styl nie pasuje do tego kim Pan się tu mieni być. Taka jest moja refleksja.

Wiem, że dla ewentualnego odkrywcy, to wielka niesprawiedliwość, gdy nie może powoływac się na swoje dzieła i odkrycia.
Ale sam Pan sobie zapracował na taki zakaz. Zamiast tajemnic i podchodów, wystarczyło opublikować na tym Forum PEŁNY opis doświadczeń, przynajmniej tych, które nie musi Pan chronić.
Wystarczy jedno proste doświadczenie do wykonania w każdym laboratorium, a już wiedza płynęłaby w świat. Jeśli wymagany jest bardziej skomplikowany sprzęt, to dobrze jest dotrzeć do niezaleznego laboratorium, które posiada taki sprzęt.
Bardzo chętnie umieszczę na Forum materiały, które mi Pan przysłał. Niech ludzie zapoznają się i komentują konkretne publikacje.
Może Pan nawet dla nieznających rosysjkiego, przetłumaczyć pewne najistotniejsze fragmenty.
Ale to jest Pana wybór. Ja nie mogę się Panem opiekować i prowadzić za rekę.
Proszę spoważnieć i wziąć się za skromną i pokorną pracę uczonego, który musi SKRUPULATNIE przekazać światu swe odkrycia.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#37 » 23 gru 2007, ndz, 08:02

alchemik pisze:Co ciekawe, że reaguje Pan na moje podejrzenia z taką mocą jakby dotyczyły one Pana.
Pisząc "wariat" pisałem tylko pewnej mozliwości. Widzę, że chce Pan z tej furtki skorzystać.


Cytuję tylko jeden fragment i może Pan skorzystać z takiej furtki, że napisze Pan iż jest to cytat wyrwany z kontekstu.

b) sposób przedstawiania nam swych odkryć przez Pana Waldemara, jest delikatnie mówiąc dziwny; ta dziwnośc powoduje, że normalny człowiek od razu widzi przed sobą wariata; ja dostrzegam jeszcze możliwość geniuszu, ale nie uciekam od bardziej prawdopodobnej prawdy, że jednak tracimy tu czas na rozmowę z osobą, która ma urojenia


Jeśli Pan udowodni, że Pańskie podejrzenia zawarte w tym cytacie nie dotyczą mnie, nazwę Pana geniuszem.

Bez względu na to, co Pan napisze jeszcze o mnie na tym, czy innych forumach ja jestem Panu i tak wdzięczny za jedną rzecz.
Odsyłając mnie na Forum miłośników Islandii dał mi Pan możliwość zrozumieć jeden sojologiczny paradoks.

Cały czas nie mogłem zrozumieć, dlaczego użytkownicy tego Forum (NAUKOWEGO z założenia) zachowują się tak samo jak użytkownicy forum Onet - czyli jak bydło.

Gdy stwierdziłem, że i na drugim specjalistycznym Forum ludzie zachowują się tak samo, to doszedłem do prostej konkluzji - "pereł nie rzuca się między świnie".

Od dzisiaj przestają reagować na prowokacje, typu - dokaż, pokaż, systematyzuj, itd. Zabraniam Panu publikować te materiały, które otrzymuje Pan z mojego adresu pocztowego.

Wystarczy jedno proste doświadczenie do wykonania w każdym laboratorium, a już wiedza płynęłaby w świat.


Ja już się dawno zorientowałem, że sami nie wiecie co piszecie, gdyż nikomu z was nie chce się nawet uważnie przeczytać swoich postów.
Ja podałem dokładny opis takiego doświadczenia, ale wam to koło "d..y" wisi. Przypominam: jest to reakcja neutralizacji magnezu i cynku, dająca w rezultacie nikiel.

Proszę spoważnieć i wziąć się za skromną i pokorną pracę uczonego, który musi SKRUPULATNIE przekazać światu swe odkrycia.


Ja nie muszę być skromny, gdyż nasza praca tym się różni od pracy tych, których Pan klemi terminem "naukowcy", że nasze eksperymenty prowadzą prosto do realnych rezultatów w wymiarze biznesowym, aich wypociny, być może kiedyś, będą kimś jeszcze raz przeczytane.

Reasume całej tej dyskusji: Odrzucam Pańską fałszywą przychylność.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#38 » 23 gru 2007, ndz, 08:19

waldemar.m pisze:Jeśli Pan udowodni, że Pańskie podejrzenia zawarte w tym cytacie nie dotyczą mnie, nazwę Pana geniuszem.
One dotyczą Pana, bo pisze Pan dziwne posty: to FAKT.

Być może Pana posty są tak genialne, że aż niezrozumiałe dla nas szaraczków. Jednak wtedy ma Pan duży problem, bo geniusz właśnie do takich szaraczków musi dotrzeć, bo zgodnie z definicją geniuszy jest mało.
Jednak geniusz potrawiłby znaleźć słowa adekwatne dla szaraczków. Skoro nie potrafi, to wniosek z tego taki, że nie jest 100% geniuszem. Może ma tylko przebłyski geniuszu, a reszta to problemy behawioralne.



Zabraniam Panu publikować te materiały, które otrzymuje Pan z mojego adresu pocztowego.
Nie może mi Pan zabronić. Jedyne co Pan mógl to PROSIĆ mnie o dyskrecję, której dotrzymałem.
Swym zachowaniem dowodzi Pan, że materialy te nie mają najprawdopodobniej wielkiego znaczenia naukowego.
Dla doraźnej chęci "obrażenia się" jest Pan gotów zaprzepaścić niby wielkie odkrycia - tak nie robią dojrzali ludzie. Tak zachowują się dzieci, które chcą zwrócić uwagę dorosłych...

Mam nadzieję, że zaprzestanie Pan pisać na tym Forum, do czasu, gdy będzie Pan bardziej dojrzalym człowiekiem, który nie kieruje się emocjami tylko logiką.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#39 » 23 gru 2007, ndz, 08:55

alchemik pisze:Mam nadzieję, że zaprzestanie Pan pisać na tym Forum, do czasu, gdy będzie Pan bardziej dojrzalym człowiekiem, który nie kieruje się emocjami tylko logiką.


Pobawię się trochę z Pańską Łamigłówką matematyczną jeśli Pan łaskawie pozwoli.

waldemar.m
Posty: 270

Post#40 » 01 sty 2008, wt, 11:51

Zainteresowanym!
Tym, którym to obojętne, ale ...!
Naukofcom i sceptykom!

Jak przywitać innych użytkowników Forum w Nowym Roku? Doszedłem do wniosku, że najlepiej nowym postem, który nie będzie cytatem z samego siebie

Jak dużo impertynencji wysłuchałem się za ostatni rok, nie muszę chyba nikomu wyjaśniać, gdyż wystarczy przeczytać tylko ten wątek, żeby zdać sobie z tego sprawę.

Bóg chyba jednak wysłuchał moją modlitwę, gdyż dwa dni temu trafiłem na ciekawę informację, linki do której zamieszczam:

http://4-07.mysob.ru/news/comp/23833.html
http://www.stroitel.in.ua/news7363.html

Nie będę się rozpisywał na temat projektu "Z-maszyna", gdyż wystarczająco dużo informacji można znaleźć w Wikipedii.

Dlaczego te informacje uznałem za ważne i godne polecenia? Gdyż to co robi nasza grupa polega na przekształceniach atomowych osiąganych przy pomocy impulsów prądu o gęstości większej niż 10^11 A. Akademik Bołotow, odkrywca tej metody umie wytwarzać takie gęstości prądu już ponad 45 lat, ale nikt jemu nie wierzył. Dzisiaj świat zaczyna iść tą samą drogą.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#41 » 01 sty 2008, wt, 21:45

Czy chodzi o tę oryginalną wiadomość: http://www.sandia.gov/news/resources/re ... utput.html

Co do maszyny Z to jej opis jest tylko w angielskiej Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Z_machine
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

waldemar.m
Posty: 270

Post#42 » 01 sty 2008, wt, 23:47

alchemik pisze:Czy chodzi o tę oryginalną wiadomość: http://www.sandia.gov/news/resources/re ... utput.html

Co do maszyny Z to jej opis jest tylko w angielskiej Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Z_machine


Zacznę od Z-maszyny. Jej opis jest faktycznie w angielskiej Wikipedii, ale za to w 7 językach. Projekt jest na tyle interesujący, że każdy kto choć trochę interesuje się realną fizyką powinien zadać sobie trud przeczytania o tym projekcie.

Nie, to nie są te same wiadomości, chociaż dotyczą one tego samego labolatorium i tego samego projektu.
Sądząc po pytaniu domyślam się, że są kłopoty z rosyjskim, więc pozwolę sobie napisać parę słów na temat tej informacji na którą chciałem zwrócić Waszą uwagę.

Z-maszyna służy do wytworzenia wysokich temparatur i ciśnień dzięki czemu planuje się jej wykorzystanie w procesie kontrolowanej termojądrowej syntezy.
Dla tego celu potrzeba w małej objętości wytworzyć ogromną gęstość energii za rachunek impulsu prądu o natężeniu kilku milionów amper, przy czym bardzo ważne jest, żeby te impulsy powtarzały się dostatecznie często (raz na każde 10 sekund) i długo (miliony impulsów do profilaktycznego zatrzymania reaktora)

Rosyjscy uczeni z Instytutu w Tomsku (Federacja Rosyjska) opracowali nowy typ transformatora dzięki któremu udało im się uzyskać impuls ok. 1 miliona A każde 10,2 sek. Przy próbie udało się uzyskać ok. 11 tyś. impulsów.

A teraz najciekawsze! Amerykańscy uczeni z Labolatorium Scandia uważają, że tomski transformator jest największym naukowym osiągnięciem w dziedzinie impulsowej elektroniki za ostatnie dziesięciolecia

Tylko gwoli informacji dodam, że dzięki temu nowemu transformatorowi odpadła konieczność w wykorzystywaniu basenu z tysiącami litrów wody i oleju, służącymi izolacją dla Z-maszyny.

A teraz proszę porównać tą informację z tym co napiszę poniżej:

Akademik Bołotow wytwarza prądy o gęstości powyżej 10^11 A już ponad 45 lat. W 1964 zainteresował się jego pracami Sacharow, ale ... los chciał inaczej.

My takie prądy wytwarzamy w kuchni na stole i dzięki nim przeprowadzamy reakcje transmutacji pierwiastków.

Jest różnica? Jest i to na oko. Może teraz przestaniecie się wyśmiewać ot tak, na wszelki wypadek.

waldemar.m
Posty: 270

Post#43 » 02 sty 2008, śr, 01:03

waldemar.m pisze:[My takie prądy wytwarzamy w kuchni na stole i dzięki nim przeprowadzamy reakcje transmutacji pierwiastków.

Jest różnica? Jest i to na oko. Może teraz przestaniecie się wyśmiewać ot tak, na wszelki wypadek.


Informacja byłyby niepełna, gdybym nie dodał, że impulsy prądu o tej gęstości my wytwarzamy co sekundę!!!

Noqa
Posty: 100

Post#44 » 02 sty 2008, śr, 19:13

Jest różnica? Jest i to na oko. Może teraz przestaniecie się wyśmiewać ot tak, na wszelki wypadek.


Problem w tym, że my te informacje mamy tylko od pana i z niezbyt pewnych rosyjskich źródeł (a do rosyjskiej nauki warto mieć dystans - nie zawsze jest zgodna z prawdą)

Masz może jakieś źródła amerykańskiej (ci zacytowani naukowcy) i dane o rosyjskim transformatorze, m.in. jak to zrobili? To miałoby jakąś wartość.

waldemar.m
Posty: 270

Post#45 » 02 sty 2008, śr, 20:43

Noqa pisze:Problem w tym, że my te informacje mamy tylko od pana i z niezbyt pewnych rosyjskich źródeł (a do rosyjskiej nauki warto mieć dystans - nie zawsze jest zgodna z prawdą)

Masz może jakieś źródła amerykańskiej (ci zacytowani naukowcy) i dane o rosyjskim transformatorze, m.in. jak to zrobili? To miałoby jakąś wartość.


Szanowny kolego!

Na dworze już 2008 rok! Czas poważnieć i myśleć nad tym co się mówi i co się robi, gdyż inaczej można się okazać u rozbitego koryta lub na arenie cyrku w roli znanego indywidua.

Czas przeanalizować to co Pan napisał, gdyż inaczej Pan nigdy nie zrozumie mojego wstępu.

1. W pierwszym akapicie skarży się Pan, że informacje ma Pan tylko z mojej ręki, a w następnym pyta Pan o dalsze informacje. O czym to świadczy? O totalnym lenistwie i niechęci do zdobywania wiedzy.

2. To dzięki tej właśnie rosyjskiej nauce amerykański projekt "Z-maszyna" ma szanse na dalszy rozwój, a Pan się wygłupia w jakieś durackie komentarze. Tym wystawia Pan świadectwo sobie, a nie rosyjskiej nauce.

3. Pod wskazanymi adresami może Pan znaleźć lokalizację tego projektu i nazwę tomskiego instytutu. Alchemik podał adres do tej stronicy Wikipedii z której może Pan trafić bezpośrednio do amerykańskiego Labolatorium.
Kto Panu broni napisać do amerykańskich uczonych i zapytać czy oni potwierdzają swoją współpracę z Rosjanami i czy rzeczywiście tak wysoko oceniają ich osiągnięcie w zakresie impulsowej elektroniki.

4. Już tylko przy okazji może Pan napisać, że zna Pan człowieka, który twierdzi, że umie wytwarzać impuls prądu o gęstości minimum 10 milionów Amper i napięciu minimum 100 kilowolt. Taki impuls może być powtórzony co każdą sekundę (niech Pan sobie te parametry porówna z tymi rosyjskimi!)

5. Oczywiście najmniej mnie interesuje jak zrobili swój transformator Rosjanie, gdyż to co oni zrobili nie osiąga nawet 10% tego co my robimy.

I na zakończenie powtórzę jeszcze raz: ja nie jestem od udowadniania. Ja już z tego wyrosłem. Ja informuję. Interesuje Pana informacja - OK! Nie? Macha Pan na nią ręką.

Wróć do „Pozostałe nauki i Technika”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron