Elektrownie przyszłości (ENERGETYKA)

Technika, technologia, inżynieria, rzemiosło, medycyna itp.
Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Elektrownie przyszłości (ENERGETYKA)

Post#1 » 31 paź 2005, pn, 15:46

Mariusz pisze:a elektrownie tak ale jadrowe, wiatrowe sa kompletnie nieoplacalne

Pierwsze słyszę, że wiatrowe są nieopłacalne. Podobno kilkanaście dużych wiatraków jest w stanie zapewnić prąd elektryczny dla 15-tysięcznego miasteczka. Oczywiście potrzebne są odpowiednie warunki (dużo wiatrów), ale w Polsce są takie miejsca, gdzie ciągle wieje, więc wybudowanie pola z tysiącem wiatraków poważnie rozwiązałoby problemy energetyczne i pozwoliłoby na obniżenie ceny prądu.
W Polsce zresztą na wybrzeżu działa kilka takich dużych wiatraków...

Prąd z elektrowni może służyć do elektrolizy i otrzymywania wodoru, który jest w/g mnie paliwem przyszłości.

Co do elektrowni atomowych to lepsze byłyby termojądrowe, które narazie są w trakcie eksperymentów i dają nie duży, ale dodatni bilans prądu. Zamienia się tam wodór w hel, więc nie ma problemu z odpadami i surowcami.
Taką elektrownię mogą sobie zafundować nawet małe kraje, gdyż nie muszą się obawiać braku dostaw surowców... no chyba, że to kraj pustynny i nie ma wody :D
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#2 » 01 lis 2005, wt, 07:44

Wodorowa elektrownia fakt to przyszlosc.

Wiatrowe, czytalem ze w Niemczech ich zbudowali duzo ale maja za malo wiatru, a budowa i utrzymanie tez kosztuje. I ze sie im to nei kalkuluje ale naciski zielonych sa zbyt silne by z wiatrowych zrezygnowac. No oczywiscie pytanie czy artykuly byly wiarygodne.
Niestety nie wiem, w chemii jeszcze jestem w stanie wykryc falsz, no a w elektrowniach musze wierzyc w to co czytam.

Ael w Niemczech tez nie ma elktrowni jadrowych a we Francji jest kupa i sa bezpieczne, wiec to chyba jednak glupota Niemiecka, a nie oplacalnosc wiatru. Smieszyla mnie afera jka przeworzono materialy radiaktywne przez Niemcy, mieli je wrzucic do szybow kopalnianych, czyli dokladniej zwrocic skad przyszly (materialow rozszczepialnych nei sprowadza sie z kosmosu) ale zieloni zrobili blokady, na torach ze taki przewoz materialow jest niebezpieczny, O IRONIO TO WLASNIE BLOKADA SPOWODOWALA ZAGROZENIE. Tak ze jak slyszysz wielkie i piekne idee zielonych (dawniej nazywlai sie czerwone brygady he he) pomysl dwa razy zanim uwierzysz, to tyle.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#3 » 01 lis 2005, wt, 08:07

No i jeszcze baterie sloneczne. Tu juz glupota jest straszna. Baterie takie sa drogie ale bardzo ekologiczne, tyle ze stac na nie tylko kraje bogate, np w Japonii sa popularne, gdzie slonca prawie nie ma, natomiast takiego np Egiptu nie stac, gdzie nie ma prawie zachmurzenia i gdzie by sie mogly sprawdzic.
Jak rozwiazac taki nonsens?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Wiatraki

Post#4 » 01 lis 2005, wt, 15:41

Jeżeli chodzi o wiatraki, to ogólnie rzecz biorąc, to przynoszą prąd za darmo.
Problem jest w cenie samego urządzenia oraz w jego konserwacji.
Niestety wbrew logice, koszt wiatraka jest olbrzymi. Wynika to prawdopodobnie z niskiego zapotrzebowania i monopolu kilku firm, które siętym zajmują.
Ja ten problem widzę tak jak było z telefonią komórkową.
Pierwsze komórki Centertela kosztowały majątek, abonament wynosił tyle co pensja, a koszt rozmowy był straszliwy i w dodatku płaciły obie strony rozmowy (również odbierający).
Dziś komórke w promocji dostaje się za 1 zł, minuta rozmowy kosztuje ok. 60 gr, a abonament to ok. 30 zł.
A wszystko dzięki wielkiej popularyzacji tej usługi.
Gdy telefony zaczęły być produkowane w milionach egzemplarzy, ich cena spadła bardzo mocno.

Tak samo jest w sprawie wiatraków. Gdyby jakaś firma wyprodukowała ich 100 tys. szt. i zażyczyła sobie za jeden wiatrak o mocy 1 MW (na ok. 200 rodzin, czyli 1 duży blok) np. 10 tys. zł, to ludzie kupowali by to bez problemu, gdyż już po kilku miesiącach rachunek by się zwrócił.
Dziś malutki wiatrak dla jednego gospodarstwa kosztuje prawie 100 tys. zł, nie mówiąc już o takich dużych wiatrakach, które muszą kosztować majątek.

A jeżeli nie znalazł by się inwestor prywatny, to państwo mogłoby zainwestować swoje pieniądze w ten biznes, wykorzystując przestoje dofinansowywanych hut (zwykle państwowych) oraz inne firmy państwowe, które mają jakieś problemy (np. motoryzacyjne).
Gdy cena wiatraków (a więc i części zamiennych) spadnie, to każda kilowatogodzina będzie już tylko na plus.
Ponieważ wiatraki byłyby państwowe, to zysk płynący z ich stosowania zasilałby dodatkowo budżet, a dodatkowo cena prądu mogłaby dość znacząco spaść.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#5 » 02 lis 2005, śr, 07:42

Panstwowo to tylko beda nadurzycia, huty beda produkowaly bubel itd. trzeba by bylo zaintresowac prywatny sektor, tak wlasnie jak porownujesz to z telefonbia komorkowa, ta nigdy by sie nie rozwinela jakby mialy to byc odgolne regulacje rzadowe.

Masz racje w wielu kwestiach ale zeby wiatraki staly sie popularne potrzeba napasc na Arabie Saudyjska, Rosje i Norwegie.
Wysokie ceny ropy same wymusza ekologiczne rozwiazania.
Tak sie dzialo w czasie wielkiego kryzysu paliwowego, USA zaczela inwestowac w rozwiazania alternetywne, szly srodki na projekty naukowe ale ropa staniala i wszytsko poszlo do kosza.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Energetyka państwowa

Post#6 » 03 lis 2005, czw, 07:00

Mariusz pisze:Panstwowo to tylko beda nadurzycia, huty beda produkowaly bubel itd.


Niekoniecznie - jeżeli zatrudnimy menadżerów na kontrakt i powiemy im, że dostaną pieniądze tylko jako procent od zysków (i to stałych), to firma będzie pracować jak prywatna, bo nieważne kto jest właścicielem, tylko kto zarządza...
Menadżer "Państwowej Sieci Energetyki Wiatrowej S.A." nie kupi stali, która jest bublem, gdyż jak wiatraki się posypią, to będzie strata, a jak będzie strata, to menadżer mniej zarobi...
Szkoda, że nikt w rządzie nie wpadł, by w ten sposób zatrudniać menadżerów państwowych firm...
Prezesi różnych spółek wypłacają sobie olbrzymie pensje, a spółka idzie w rozsypkę...

A wracając do meritum: jeżeli prywatny sektor będzie się umiał zorganizować, to nie ma problemu, ale czasem tak duże przedsięwzięcia wymagają dużego partnera w postaci państwa...
To chyba lepiej, że państwo (czyli nasz przedstawiciel) zainwestuje pieniądze w coś co nie tylko przyniesie w przyszłości zyski, ale i zmniejszy obciążenia obywateli.
Przecież można sobie nawet wyobrazić taką sytuację, że to obywatele wspólnie zakładają spółkę akcyjną i każdy daje po 100 zł, co przy 3 milionach akcjonariuszy (10% dorosłych Polaków) daje dość sporą sumkę na start (300 mln zł). Oczywiście każdy może dać dowolną sumę, bo rzecz idzie o przyszłe duże zyski...
W ten sposób de facto powstała by spółka prywatna, ale jeśli spółka ma 3 miliony akcjonariuszy, to właściwie jest państwowa :D
Drobny akcjonariusz (tak jak pojedynczy obywatel) nie ma wpływu na działanie machiny.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#7 » 05 lis 2005, sob, 10:03

Zeby manadzer panstwoej spolki dostawal procent od zyskow sie zgadzam, choc istnieje ryzyko ze taki bedzie wypracowywal zyski kosztem rozwoju przedsiebiorstwa tak, ze nawet tak proste i logiczne uregulowanie moze okazac sie bublem.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#8 » 06 lis 2005, ndz, 07:42

Mariusz pisze:istnieje ryzyko ze taki bedzie wypracowywal zyski kosztem rozwoju przedsiebiorstwa tak, ze nawet tak proste i logiczne uregulowanie moze okazac sie bublem.

Widzisz Mariusz, ja napisałem w skrócie, jak to ma wyglądać, ale już istnieją na świecie szczegółowe rozwiązania tego problemu.
Przede wszystkim menadżer nie może wyprzedawać majatku trwałego, a jesli nawet, to nie otrzymuje od tej sprzedaży prowizji, chyba, że uda mu się sprzedać powyżej rynkowej wartości (wtedy dostaje prowizję od tej nadwyżki).
Po drugie menadżer może dostawać 1% zysków i 30% od wzrostu zysków.
Tak więc podwójnie opłaca mu się rozwijać spółkę.
Dlatego też potrzeba młodych i prężnych menadżerów.
Z drugiej strony, wszelkie uchybienia i działania na szkodę spółki, muszą być karane bardzo surowo, tak jak kradzież.
Menadżer, któremu udowodni się działanie na szkodę spółki musi iść do więzienia, albo zapłacić olbrzymie odszkodowanie.
Bo duże pieniądze za rządzenie firmą muszą też oznaczać 100% odpowiedzialność za firmę.
Istnieją odpowiednie umowy i rozwiązania, bo przecież wielu właścicieli firm na zachodzie wynajmuje menadżerów, by zarządzali firmą, a sami bawią się w najlepsze.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#9 » 08 lis 2005, wt, 13:56

Mysle, ze tym razem sie z Toba zgadzam obecny uklad jest chory, mozna rozwalic spolke i za to jeszcze dostac premie. Zarzady komisaryczne ktore biora kupe kasy za nic to nonsens.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Elektrownie termojądrowe

Post#10 » 24 maja 2006, śr, 17:06

EU oraz kilka innych krajów zawiązało konsorcjum do budowy pierwszej na świecie elektrowni termojądrowej.
Reaktor termojądrowy ma według założeń dać więcej energii niż sam pochłonie.
Koszt budowy ocenia się na ok. 10 mld EUR, co w przeliczeniu na głowę mieszkańca krajów składających się na reaktor daje ok. 3,1 EUR/ludzia.

Reaktor stanie we Francji.

Ciekawe jak w tym wyścigu odnajdują się Stany Zjednoczone, które też miały budować reaktor termojądrowy...
Czy ktoś wie coś o amerykańskim projekcie?
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#11 » 29 maja 2006, pn, 11:34

pewnie poczekaja na Europe
beda wtedy wiedzieli czy zabawa jest warta zachodu (i pieniedzy)

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Elektrownie atomowe w Polsce

Post#12 » 02 lip 2006, ndz, 01:37

Ostatnio głośno o tym, że potrzebna w Polsce energetyka jądrowa...
Są ZA i są PRZECIW.
Ja myślę, że dużym argumentem ZA byłoby przyrzeczenie ludziom, że mając taką elektrownię cena prądu zmaleje.
To jest konkretny argument dla firm i gospodarstw domowych.

Ale politycy nie chcą tego obiecywać, bo konsorcja, które wybudują taką elektrownię będą chciały na niej zarobić sporo kasy. :(

Natomiast obietnica zmniejszenia ceny prądu o połowę, sprawiłaby, że ilość zwolenników takich elektrowni by się zwiększyła.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#13 » 03 lip 2006, pn, 14:21

Dokladnie ale i tak trzeba by bylo utrzymywac gornikow nawet jakbysmy jzu wegla w ogole nie potrzebowali, wiec nie wiadomo czy sie oplaca elektornei atomowe. Pewne grupy spoleczne chca zachowania srodniowiecza w Polsce i nic tego nei zmieni.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Utrzymywanie górników

Post#14 » 03 lip 2006, pn, 23:43

Nie trzeba utrzymywać górników. Należy natomiast pomyśleć o tym, co ci ludzie mogli by robić?
Są to ludzie przywykli do ciężkiej fizycznej pracy.
Sądzę, że na tej bazie można by zbudować świetne ekipy budujące i remontujące nowoczesne drogi, autostrady itp.
Przydałoby się też wybudować mnóstwo domów i mieszkań...
Dzięki odpowiedniemu organizowaniu pracy "górników" w budownictwie, można by obniżyć ceny mieszkań i dróg.
A w Polsce przez 10-20 lat będzie potrzeba mnóstwo rąk do pracy przy budowie dróg i mieszkań.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#15 » 04 lip 2006, wt, 05:39

Dobry pomysl ale gornik za duzo zarabia by chial zaraiac tyle co budowniczy drog i za duzo ma przywilejpow, trzeba by Tacher.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Pensje

Post#16 » 04 lip 2006, wt, 14:52

Ale właśnie o to się rozchodzi, że można nie obniżać pensji. A najwyżej podwyższyć pensje pozostalym drogowcom.
Ale jeden warunek: pełne oddanie robocie, żadnego lenistwa, żadnych przekrętów i oszustw.
Jeden wyskok i wylatujesz z roboty.
Patrząc się na pracę dzisiejszych drogowców w Polsce, ma się wrażenie, że mało zarabiają bo mało pracują. Robota idzie powoli, ludzie niemrawo krzątają się po budowie...

Bo jak za coś płacić, to za konkretną robotę. Wtedy też mogłoby się okazać, że część leniwych robotników (lub górników) straci tę dobrze płatną robotę i zostaną sami dobrzy fachowcy z chęcią do pracy.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Benzyna z elektrowni atomowej

Post#17 » 16 lip 2006, ndz, 16:03

Właśnie przeczytałem artykuł http://wiadomosci.onet.pl/1355945,16,item.html
I jestem wielce zdziwiony, że grupa uczonych jest na tyle prymitywna, że chce podtrzymywać to co przestarzałe.
Według mnie paliwem przyszłości jest wodór. Trzeba iść w tę stronę, a nie skupiać się na paliwie, które za 20-30 lat może wyjść z użycia.
Lepiej zbudować konsorcjum, które rozpatrzy 4 problemy:
- magazynowanie wodoru
- sprawne jego spalanie
- wymianę silników beznynowych na wodorowe (tam gdzie tylko się to da)
- budowę fabryki silników w Polsce

Mając tani prąd (nie tylko z elektrowni jądrowej, ale i z elektrowni wiatrowych) można budować małe generatory wodoru w dowolnych miejscach. Odpada wtedy problem transportu paliwa po kraju. Koniec z cysternami jeżdżącymi w te i z powrotem.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#18 » 18 lip 2006, wt, 13:52

Prad z elektrowni wiatrowych jest drogi. Tak przynajmniej czytalem. Owszem wiatr jest za darmo albo w Polsce go malo, a konstrukcja wiatraka jest droga. A co do wodoru to przeciez juz sie robi na niego samochody. Ale poki jest ropa to sie nie przyjmie bo wielkie koncerny nastawione sa na rope wiele krajow robi na niej kokosy, tak latwo nie ustapia. Potrzebna dlugotrwala wojna na bliskim wschodzie zeby cos ruszylo w tej sprawie. Bo tylko wojny tak naprawde pchaja nauke do przodu i umozliwiaja zmiany przestarzalych przekonan.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#19 » 19 lip 2006, śr, 03:25

Nie byłbym taki pesymistyczny.
Co do wodoru, to właśnie wiem, że już jeżdżą samochody na to paliwo. Tym bardziej powinnio się już przestawiać społeczeństwo na wodór, a nie kombinować jak tu zrobić benzynę z węgla lub CO2.

Z CO2 to oczywiście można zawsze zrobić węgiel i tlen. Węgiel można użyć jako surowiec konstrukcyjny (włókna węglowe, polimery itp.).

Elektrownie wiatrowe sądrogie ze względu na koszt produkcji indywidualnych masztów.
Gdyby w byłych zakładach typu Cegielski, stoczniach, z-dach zbrojeniowych zacząć masową produkcję wiatraków, to koszt produkcji spadłby do ok. 10 tys. a może nawet mniej (dla wersji o mocy ok. 300 kW).
Dziś takie urządzenia kosztują setki tysięcy złotych. Wszystko przez małą produkcję i wysokie koszta opracowania technologii, a także koszt podzespołów. W takie urządzenie wchodzi komputer sterujący, oprogramowanie itd.
Trzeba wyprodukować 100 tys. szt., by cena spadła.

Podobnie zrobił pewien naukowiec w USA - wymyślił, zaprojektował i wyprodukował komputer przenośny, który miał kosztować poniżej 100 USD za szt.
Projekt był, by taki komputer mogły dla swych obywateli, kupić rządy państwa rozwijających się (Afryka, Azja).
I rzeczywiście, koszt można by nawet obniżyć, ale musi być seryjna produkcja i zamówienie rzędu miliona sztuk.

Europejska wiertarka kosztuje kilkaset złotych, chińska (niestety niezbyt dobrej jakości) kosztuje poniżej 30 zł/szt. Gdy odliczy się marżę hipermarketu i koszty transportu, to chińska firma musi dostawać 5-10 zł/szt. I zarabia na tym!!
Ale to sięopłaca tylko wtedy, gdy wyprodukuje się milion wiertarek i na każdej zarobi się tylko złotówkę...

Jak nikt nie będzie miał pieniędzy i odwagi, by w Polsce zainwestować w produkcję wiatraków, to pewnie Chinczycy podejmą rękawice i będą produkować takie stacje wiatrakowe za małe pieniądze.

W końcu wiatrak to tylko kupa stali i trochę plastiku :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#20 » 19 lip 2006, śr, 12:29

Tak, tylko ze Chiny maja tania sile robocza jak kiedys JAponia, wzbogaca sie i przestana produkowac az tak tanio, za to zaczna solidniej. Cena wzrosnie. Ale w sumie moze to dobrze sitnienie takiej JAponii chyba przydalo sie globalnie, bo dzieki niej pojawila sie tania elektronika, tnaie telewizory samochody i to nie zlej jakosci, co zmusilo z kolei innych do wyscigu i obnizenia cen, no tak mysle.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#21 » 19 lip 2006, śr, 14:47

W dzisiejszych czasach cena pracy ludzkiej nie jest już tak istotna, gdyż przy masowej produkcji najbardziej męczą się maszyny :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Fajny tekst

Post#22 » 31 lip 2006, pn, 13:38

"Polacy powinni myśleć o budowie reaktorów nuklearnych" - radzi... jeden z założycieli ruchu ekologicznego Greenpeace Patrick Moore w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Jego zdaniem, w ten sposób Polska może uniezależnić się od dostaw energii z zewnątrz. Moore uważa, że nie powinniśmy myśleć o energetyce jądrowej przez pryzmat katastrofy w Czarnobylu. Jej przyczyną była fatalna konstrukcja radzieckiego reaktora. "Ten typ reaktora nigdy nie powinien zostać dopuszczony do użytku. Żaden reaktor zachodni nie miał takich problemów" - mówi Moore. Podkreśla, że "cały świat przeprasza się z energetyką jądrową" i podaje przykład Finlandii, Szwecji, Niemiec i Kanady, USA, a także Korei Płd., Chin i Rumunii. Rozmówca gazety przyznaje, że zmienił zdanie kilka lat temu (w latach 70. i 80. twierdził : "Energetyka nuklearna to nuklearny holocaust"). Podkreśla, że "zapotrzebowanie świata na energię będzie rosło z roku na rok i nic tego nie zmieni, niezależnie od idealistycznych wizji ekologicznych. Klimatowi Ziemi grozi zagłada, jeśli będziemy dalej spalać tyle surowców energetycznych. Uznałem, że energetyka jądrowa to rozwiązanie zdecydowanie najlepsze. Tak samo jak ja zdanie zmieniło wielu działaczy ekologicznych" - mówi. Jego zdaniem najczęściej powtarzany przez obecnych przeciwników energetyki jądrowej argument strachu przed katastrofą, w której zginą tysiące ludzi, jest nierealny i nieuczciwy. Od Czarnobyla minęło 20 lat, świat ani wcześniej, ani później nie zanotował podobnego wypadku. (...) I nigdy ani jedna osoba nie zginęła tu z powodu wycieku radioaktywnego, w kopalniach węgla kamiennego na świecie giną natomiast rocznie tysiące ludzi - mówi współzałożyciel i dyrektor w latach 70. słynnej organizacji ekologicznej Greenpeace. Moore odszedł z niej w 1986 r. Dziś doradza organizacjom pozarządowym i władzom lokalnym w sprawach ekologicznych.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#23 » 31 lip 2006, pn, 15:01

Wreszcie jakiś głos rozsądku.
Najważniejsze jest jednak to by łączyć energetykę jądrową z energetyką odnawialną (wiatrową, wodną, słoneczną, geotermalną).

Przyszłością mogą być również elektrownie termojądrowe, które nie będą generować odpadów promieniotwórczych.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

christool
Posty: 2

Post#24 » 03 sie 2006, czw, 09:56

Mariusz pisze:Dokladnie ale i tak trzeba by bylo utrzymywac gornikow nawet jakbysmy jzu wegla w ogole nie potrzebowali, wiec nie wiadomo czy sie oplaca elektornei atomowe. Pewne grupy spoleczne chca zachowania srodniowiecza w Polsce i nic tego nei zmieni.


Z tego co wiem to z gornikami nie jest tak, ze wydobywaja wegiel tylko na potrzeby polskich elektrowni :wink: Pewnego roku ktos w pewnym Krolestwie wpadl na pomysl: dajmy naszym krasnoludom z kopalni po kilka diamentow i niech ida szukac innej pracy. Niech moze zaczna polowac, albo cos ciekawszego robic niz tylko w ziemi sie babrac. Krasnoludy bez zbytnich oporow przyjely podarki i uciekly z kopalni, tyle ze nic innego poza kopaniem nie potrafily i kopaly nadal tylko poza krolestwem, a diamenty szlag trafil. Pozostali gornicy kopali na eksport troche i na potrzeby wlasne krolestwa. Tyle ze juz po kilku latach okazuje sie ze warto kopac wiecej wegla, a w dodatku mozna na nim zarobic. Ci co dostali odprawy beda mogli wrocic (juz moga ?) do kopaln i zarabiac - w sumie nielzy urlop za godziwe pieniadze mieli. bo wegiel teraz wydaje mi sie plynie do chin, bo tygrys nam sie rozwija i wegla potrzebuje. Dlatego tez wydobycie wegla bedzie roslo i bedzie pewnie coraz bardziej oplacalne w przeciagu kilku lat. takie moje zdanie.

Witam Wszystkich po raz pirwszy wychodzac z uspienia

christool
Posty: 2

Post#25 » 03 sie 2006, czw, 10:07

Mariusz pisze:Wodorowa elektrownia fakt to przyszlosc.

Wiatrowe, czytalem ze w Niemczech ich zbudowali duzo ale maja za malo wiatru, a budowa i utrzymanie tez kosztuje. I ze sie im to nei kalkuluje ale naciski zielonych sa zbyt silne by z wiatrowych zrezygnowac. No oczywiscie pytanie czy artykuly byly wiarygodne.
Niestety nie wiem, w chemii jeszcze jestem w stanie wykryc falsz, no a w elektrowniach musze wierzyc w to co czytam.



Z elektrowniami wiatrowymi w NIemczech to jest troche wiecej smiechu. Faktycznie nabudowali ich sporo, i faktycznie sa malo oplacalne, i faktycznie z tego co wiem zrezygnowali juz z rozbudowy sieci tych wiatrakow (przepraszam ze bez zrodla, ale mi umknelo). Najsmieszniejsi sa Zieloni, ktorzy oczywiscie powinni jak najbardziej wspierac takie pomysly na energetyke. NIemcy jednak i ich przekonali, i niemieccy ekolodzy juz sa przeciwko stawianiu nowych wiatrakow, jako ze powoduja degradacje krajobrazu, czy cos tam
:wink: .

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Elektrownie wiatrowe

Post#26 » 03 sie 2006, czw, 20:33

Z elektrowniami wiatrowymi to jest tak jak z samochodami. Są samochody co się prawie nie psują, mało palą, szybko jeżdżą.
Są też samochody byle jakie, co dużo kosztują, dużo palą i często się psują...

Jestem pewien, że elektrownia wiatrowa to czysty zysk. Bo w końcu wiatr jest za darmo. A dobre łożyska pozwalają się kręcić machinie latami...
Kwestią drażliwą pozostaje tylko cena wiatraka.
Jest ona teraz tak olbrzymia, małych firm nie stać na zakup.

Ale pomyślcie sobie ile kosztuje wybudowanie elektrowni węglowej, są to już miliony złotych.
Gdyby obniżyć cenę wiatraków (poprzez masową produkcję), to wreszcie zaczęłoby się to opłacać...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#27 » 04 sie 2006, pt, 05:37

Z tego co wiem to z gornikami nie jest tak, ze wydobywaja wegiel tylko na potrzeby polskich elektrowni :wink: Pewnego roku ktos w pewnym Krolestwie wpadl na pomysl: dajmy naszym krasnoludom z kopalni po kilka diamentow i niech ida szukac innej pracy. Niech moze zaczna polowac, albo cos ciekawszego robic niz tylko w ziemi sie babrac. Krasnoludy bez zbytnich oporow przyjely podarki i uciekly z kopalni, tyle ze nic innego poza kopaniem nie potrafily i kopaly nadal tylko poza krolestwem, a diamenty szlag trafil. Pozostali gornicy kopali na eksport troche i na potrzeby wlasne krolestwa. Tyle ze juz po kilku latach okazuje sie ze warto kopac wiecej wegla, a w dodatku mozna na nim zarobic. Ci co dostali odprawy beda mogli wrocic (juz moga ?) do kopaln i zarabiac - w sumie nielzy urlop za godziwe pieniadze mieli. bo wegiel teraz wydaje mi sie plynie do chin, bo tygrys nam sie rozwija i wegla potrzebuje. Dlatego tez wydobycie wegla bedzie roslo i bedzie pewnie coraz bardziej oplacalne w przeciagu kilku lat. takie moje zdanie.


No pieknie ladnie, potrzebny jest wegiel to sie go produkuje. Nie potrzebny to nie. Ale tak to nie dziala, wegiel sie produkuje bo sa gornicy, a nie z potrzeby. Poza tym jaki z niego zysk skoro do kopaln sie doplaca. Do emerytur gorniczych sie doplaca, ZUSu gornicy nie placa, co z tego, ze troche wegla sprzedano z zyskiem jak i tak bilans finansowy bedzie ujemny?
Chocby przez emerytury.
Normalnie rynkiem reguluje popyt. W Polsce zwiazki zawodowe.
A gornicy nie idioci moga sie czegos innego nauczyc niz tylko kopanie.
Niektorzy ludzie zmieniaja prace w ciagu zycia kilkanascie razy i zawod kilka razy i sie da, to co gornik to jakis neandertalczyk?
A odprawy? To byl glupi pomysl jak widac wprowadzenie odpraw, bo przeciez taki gornik jak wyleci z pracy to dostaje tez bezrobotne.
Odprawy dostaja tez ministrowie, nie lepszego bzinesu niz sie zatrudniac i dac sie zwolnic grupowo.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#28 » 25 wrz 2006, pn, 06:50

Fajny artykul o elektrowniach i ekologii:
http://www.wprost.pl/ar/?O=78771

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Dziwny artykuł

Post#29 » 26 wrz 2006, wt, 05:28

Mam wrażenie, że artykuł nie był pisany przez osobę kompetetną.
Mimo, że jestem wrogiem "ekologizmu", to jednak razi mnie takie "przeginanie pały" w drugą stronę.
Już czekałem, czy autor napisze, że jak wiatrak się przewróci to może przygnieść sarenkę...
Każda działalność człowieka zmienia środowisko, aczkolwiek człowiek jest częścią tego środowiska.

To do czego potrzebujemy prąd elektryczny też zaburza nasze środowisko. Więc może nie używać prądu?

Autor przytacza takie dane jak ilość zabijanych ptaków rocznie. Liczba 5000 szt, wydaje się znikomo mała w porówaniu z tym ile tych ptaków ginie z innych powodów.
Poza tym wiatrak jest swego rodzaju "drapieżnikiem" - ptak, który nie zauważy nadlatującego skrzydła, ginie bo wykazał się słabym refleksem. Przeżywają więc sztuki najsilniejsze co jest zgodne z ewolucją.

Więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych niż tych ptaków... a przecież ptaków na świecie jest chyba więcej niż ludzi.

Po prostu nie można podawać takich wybiórczych i przerysowanych danych, bo ja mogę powiedzieć, że jedno dziecko skaleczyło się o ogrodzenie przy elektrowni, co jest dowodem, że elektrownie węglowe są szkodliwe dla dzieci...

Osobiście popieram energetykę opartą na fuzji przy jednoczesnym wykorzystaniu energii wiatru.
Elektrownie wodne nigdy mi się za bardzo nie podobały (nie mówię o estetyce, bo architektonicznie to potężne i piękne obiekty) - pod względem ekonomicznym budowa wielkiej zapory rzeczywiście wydaje się chybiona. Ale już korzystanie ze tradycyjnych kół młyńskich na małych rzekach jest godne uwagi.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Wróć do „Pozostałe nauki i Technika”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron