Ciężki los doktoranta

Studia doktoranckie w kraju i za granicą, doktoranci i ich problemy

Ankieta: Czy jesteś zadowolony ze swoich studiów doktoranckich?

Tak, wszystko było tak jak powinno
0
Brak głosów
Tak, choć nie wszystko było tak jak tego oczekiwałem
1
14%
Trudno powiedzieć, bo wiele było i dobrych i złych zjawisk
2
29%
Nie, jest parę rzeczy, które trzeba poprawić
1
14%
Zdecydowanie nie, wiele zjawisk było negatywnych
3
43%
Liczba głosów: 7

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Ciężki los doktoranta

Post#1 » 22 sie 2005, pn, 04:27

Częśto się mówi, że status doktoranta jest bardzo niewygodny.
W przeciwieństwie do studentów, mają oni o wiele więcej obowiązków, a z drugiej strony są jakby niezauważani w skali uczelni.
W wielu wypadkach mają status równy studentowi, ale jednak nie mogą korzystać z wielu przywilejów studenckich.
Często poza zwiększającą się ciągle porcją dydaktyki, poza koniecznością zaliczania kursów doktoranckich (w tym językowych) i własną działalnością badawczą, doktoranci są wykorzystywani jako tania siła robocza do pilnowania egzaminów, poprawiania prac, organizowania konferencji, pokazów...
A stres jest tym większy, że w przypadku rezygnacji ze studiów doktoranckich istnieje konieczność zwrotu stypendium otrzymywanego od uczelni. Takiego zapisu nie ma w przypadku studentów, którzy w dowolnej chwili mogą przerwać studia bez żadnych konsekwencji finansowych (nawet jeśli pobierali różnego rodzaju świadczenia).
Oczywiście, by prowadzić badania do doktoratu należy mieć odpowiednio wyposażoną pracownię, dostęp do literatury, środków badawczych itp.
A z tym też bywa krucho, często uczelnie przyjmują ludzi na studia doktoranckie, lecz nie mogą później zapewnić im odpowiedniego wsparcia technicznego.
W wielu wypadkach doktorant uzależniony jest od humoru i łaski swego promotora (choć o tym to powinniśmy już podyskutować w topicu o etyce w nauce).
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Joanna
Posty: 6

Post#2 » 09 sty 2006, pn, 18:11

Ja jestem obecnie na etapie szukania promotora i juz to mnei przeraża, oczywiście startuje na mojej uczelni macierzystej a jest to Uniwersytet Wrocławski, i wkrótce pierrwsze podejście

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Życzenia

Post#3 » 10 sty 2006, wt, 01:22

Życzę powodzenia!
Przy wyborze promotora warto wziąć pod uwagę następujące czynniki:
- jakość naukowa (wiedza, dorobek i uznanie w środowisku)
- ciekawość tematów badawczych
- zasobność finansowa (granty, sprzęt, komputer, dostęp do literatury itd.)
- charakter promotora (współpraca z ludźmi, traktowanie studentów i doktorantów, poczucie sprawiedliwości, kultura osobista, humor, cierpliwość, umiejętność przekazywania wiedzy itd.)

To ostatnie jest szczególnie ważne, bo może się rzucić cieniem na cały doktorat.
Czasem też warto wybadać "polityczne" ustawienie promotora na uczelni (czy nie jest w konflikcie z dziekanem, dyrektorem instytutu, katedry itd.).
Napisz jak Ci szły poszukiwania... może ktoś kiedyś skorzysta z twoich doświadczeń :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Joanna
Posty: 6

Post#4 » 10 sty 2006, wt, 11:12

dzięki za rrady :)
napiszę na pewno
obawiam sie jednak, iż ciężko będzie przeprowadzić tak dokładny wywiad, troszkę na pewno poszperram :twisted: i może się uda :P

arguss10
Posty: 22

Post#5 » 19 kwie 2006, śr, 12:37

Koncepcja statusu studiów doktorancki w Polsce oparta o wzorce
zachodnie jest moim zdaniem całkowicie niedorzeczna ze wzgledu
na sytuację na rynku pracy. Doktorant nie ma nawet praw pracowniczych, a musiwykonać wysiłek intelektualny o wiele wiekszy niż przecietny
pracownik. Po doktoracie nie ma nawet gwarancji zatrudnienia.
Ponadto istnieje złudne przekonanie jakoby u pracodawców
liczył się poziom wykształcenia. Mierny prawnik tutaj ma wiekszą cenę
niż młody naukowiec. Poza tym znam z własnego dośzenia. Kiedy jest wielu andydatów na jedno miejsce doktoranckie - wybiera się kandydata
silniejszego profesora, nawet jesli przegrywa z innymi dorobkiem
naukowym. To absurd, ale tak jest niestety w Polsce.
Potem okazuje się ze mamy naogół miernych naukowców ... i ani
jednego noblisty.
Trzeba to zmienić i raczej powrócić do etatów doktorancki na uczelniach.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#6 » 21 kwie 2006, pt, 05:55

Drogi arguss10 tak jest wszedzie silniejszy profesor ma doktorantow, slabszy nie i to jest naturalne i dobry student probuje dlatego zaczepic sie u lepszego profesora, wyobraz sobie ze jeste super studentem to co wybierzesz profesora mierniaka na zwoj doktorat?
Wszedzie doktorant ma przechlapane i ciezka praca za marny grosz musi zdobyc wyksztalcenie, wiecej w wielu miejscach musi za to jeszcze zaplacic.
W Polsce z reguly doktorant nawet nie zdaje sobie sprawy jak musialby zapieprzac za granica by zdobyc takie samo wyksztalcenie. Mowie z reguly bo i w Polsce sa doktoranci ostro pracujacy, a nie marudzacy.

cytuje". Doktorant nie ma nawet praw pracowniczych, a musiwykonać wysiłek intelektualny o wiele wiekszy niż przecietny
pracownik. " tak tak, student tez czesto sie wysila wiecej nzi prowadzacy, to znacyz, ze student powinien dostac etat? Przeciez doktorant to tez student!
"Po doktoracie nie ma nawet gwarancji zatrudnienia. ", jak wszedzie, jak wszedzie na calym swiecie! W Europie jest to duzy problem, jest wielu bezrobotnych doktorow. Oczywiscie w Polsce jest jeszcze gorzej ale nie tylko po doktoracie o prace ciezko. Poza tym jesli robienie doktoratu tak malo daje to po co chcesz go robic? Dla szpanu?
Powrot do etatow doktoranckich na uczlniach to czysta glupota.
Wtedy juz napewno bez ukladow i poparcia tego "silniejszego" profesora
nie zalapie sie na niego nikt.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#7 » 21 kwie 2006, pt, 05:56

A wykorzystanie doktorantow do dydaktyki w obecnej formie jest przegieciem z tym sie zgadzam.

arguss10
Posty: 22

Post#8 » 24 kwie 2006, pn, 12:44

Mówiąc o silniejszym profesorze miałem na myśli profesora z
silniejszego układu, może nawet modnego, a nie lepszego naukowca.
Znam Rektora pewnej szkoły, który zrobił pseudonaukową karierę
z doktoratem o kolejkach w socjaliżmie. Ma więc sporo doktorantów.
Czy o takich silniejszych profesorów nam chodzi? Znam sytuację młodoge doktora, ktory nie uzyskał etatu po doktoracie. Natomiast
jest wielu pseudonaukowców starego pokolenia, którzy siedzą w uczelniach nic nie robiąc, i blokują miejsca młodym ludziom.
Przecież na zachodzie są kontrakty profesorskie, a nie dożywotnie posady
dla emerytów. Niestety jest tak,że nauka wiąże się z ryzykiem badań i dlatego elementarny komfort egzystencjalny jest tutaj konieczny - włąśnie w młodym wieku. Czy kwiaty wyrastają na piaskach ? - Nie wymagają pielęgnacji. Tylko chwasty rosną wszedzie. O co nam chodzi tak naprawdę? Naukowiec ponosi większe ryzyko niż szeregowy pracownik.
Nie można traktować nauki na równym poziomie z towarami w kiosku.
Potrzeba do tego dużych kompetencji i sporo czasu, aby dokonać coś
znaczącego. Poza tym nie można przyrównywać do zachodu kraju gdzie dba się lepiej o rolnika niż naukowca. To przecież cywilizacyjna dziura.
Jeśli chodzi o etaty na u czelniach - a co mamy w zamian? - fikcje
studiów doktoranckich, które traktują doktoranta prawie na równi
ze studentem bez magisterium.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#9 » 28 kwie 2006, pt, 06:58

Znam sytuację młodoge doktora, ktory nie uzyskał etatu po doktoracie.

JA ZNAM PRAWIE TYLKO TAKICH, KTORZY NIE DOSTALI ETATU PO DOKTORACIE.

Natomiast
jest wielu pseudonaukowców starego pokolenia, którzy siedzą w uczelniach nic nie robiąc, i blokują miejsca młodym ludziom.

NIESTETY TO PRAWDA

Przecież na zachodzie są kontrakty profesorskie, a nie dożywotnie posady
dla emerytów.

I TAK POWINNO BYC TEZ I W POLSCE.

Niestety jest tak,że nauka wiąże się z ryzykiem badań i dlatego elementarny komfort egzystencjalny jest tutaj konieczny - włąśnie w młodym wieku.

NIE ZA BARDZO ROZUMIEM CO RPZEZ TO ROZUMIESZ ? MASZ PRZECIEZ SZANSE DOSTAC STYPEDNIUM I WTEDY JEST CALKIEM SPORY KONFORT AZ NA CZTERY LATA.

Naukowiec ponosi większe ryzyko niż szeregowy pracownik.
Nie można traktować nauki na równym poziomie z towarami w kiosku.

ALE W PEWNYM SENSIE TO TO SAMO, WYMAGA TYLKO BARDZIEJ WYKFALIFIKOWANEJ KADRY I PRODUKUJE SIE INNY TOWAR.
TOWAR JEDNAK BARDZO WAZNY O CZYM KOMPLETNIE PANSTWO POLSKIE NIE PAMIETA.

Potrzeba do tego dużych kompetencji i sporo czasu, aby dokonać coś
znaczącego.

OWSZEM ALE NIE MOZNA SIE WYKRECAC BRAKIEM WYNIKOW TYLKO DLATEGO ZE JEST SIE NAUKOWCEM I POTRZEBUJE DUZO CZASU.

Poza tym nie można przyrównywać do zachodu kraju gdzie dba się lepiej o rolnika niż naukowca.

MASZ NA MYSLI NA PRZYKLAD FRANCJE? TAM FAKTYCZNIE O ROLNIKA DBA SIE WIECEJ NIZ O NAUKOWCA.

Jeśli chodzi o etaty na u czelniach - a co mamy w zamian? - fikcje
studiów doktoranckich, które traktują doktoranta prawie na równi
ze studentem bez magisterium.

A MAGISTER TO COS SPECJALNEGO?, POWIEM CI WIECEJ, ZROBISZ KIEDYS DOKTORAT WYJEDZIESZ NA POSTDOKA I SIE OKAZE, ZE CIEBIE Z DOKTORATEM BEDA TRAKTOWAC GORZEJ NIZ STUDENTA.
BO STUDENT TO PODSTAWA UCZELNI. DOKTORANCI SA POTRZEBNI ZEBY ROBIC PROFESOROM WYNIKI NAUKOWE, JESLI Z KOLEI NA NAUKE JEST NISKIE ZAPOTRZEBOWANIE, TO NA DOKTORANTOW ROWNIEZ.

SYTUACJA DOKTORANTA W POLSCE JEST (GDYBY NIE TA GLUPIA DYDAKTYKA) WRECZ KONFORTOWA, MA AZ 4 LATA NA DOKTORAT, NIE MUSI ZA TE STUDIA PLACIC, A JESZCZE MA ZWYKLE STYPENDIUM I TANI AKADEMIK. DOKTORAT MOZE UZYSKAC NAWET BEZ PUBLIKACJI W RENOMOWANYCH CZASOPISMACH, PRACUJE, USREDNIAJAC, DOSYC MALO. ZA TO DUZO NARZEKA. WIEM BO SAM W POLSCE ZROBILEM DOKTORAT. MOZE PRACOWALEM WIECEJ NIZ PRZECIETNI DOKTORANCI ALE BYLI I TACY CO OD 9 DO 16 I TEZ ZROBILI DOKTORAT.
NIE WIEM JAK JEST NA NAUKACH HUMANISTYCZNYCH ALE NA POLITECHNICE DOKTORANCI NEI MAJA AZ TAK ZLE, OCZYWISCIE USREDNIAJAC, SKRAJNE PRZYPADKI TEZ SA.

JESLI WIEC KRYTYKUJESZ POLSKI SYSTEM DOKTORATOW PODAJ KONKRETY, BO MOIM ZDANIEM PROBLEMEM JEST NIEDOFINANSOWANIE, ZA MALE WYMAGANIA (TE WLASCIWE, WYNIKI, NIE TE IDIOTYCZNE SEMINARIA, SPRAWOZDANIA, BIUROKRACJA I DYDAKTYKA PRAWIE JAK U PRACOWNIKA), IDIOTYCZNE ZAKAZY PRACY W NOCY, CZY OGOLNIE BRAK SWOBODY W DOSTEPIE DO SPRZETU I LITERATURY ... NO I NAJWIEKSZY, PROFESOROWIE ALE TO W SKROCIE MOZNA NAZWAC POZIOMEM POLSKIEJ NAUKI. a JESZCZE CO DO WYMAGAN TO CZESTO DOKTORANT JAKOS TAM SIE SLIZGA I MALO KTO JEST NAPRAWDE ZAINTERESOWANY ZEBY ROBIL NAUKE NA WYSOKIM POZIOMIE, A TEGO POWINNO SIE OD DOKTORANTA WYMAGAC, Z TYM ZE OD JEGO SZEFA JESZCZE WIECEJ I TO SZEF JEST ODPOWIEDZIALNY ZA DOKTORANTA I POWINNO MU ZALEZEC ZEBY DOKTORANT MIAL WYNIKI.

I NA ZAKONCZENIE, TYTUL MAGISTRA CZY DOKTORA TO NIC WIELKIEGO MLODEMU CZLOWIEKOWI MOZE TO TRUDNO ZROZUMIEC ALE BEZROBOTNY DOKTOR I CHLOPIEC PO ZAWODOWCE SA TYLE SAMO WARCI.

arguss10
Posty: 22

Post#10 » 08 maja 2006, pn, 13:18

Nie zgadzam się na porównanie chłopaka po zawodówce z doktorem
nauk. Takie poglądy oznaczają nichilizm i zgodę na rynkowe równanie do
zera wszystkiego, co nie goni za dzikim koniunkturalizmem. Oczywiscie, ze dla uczelni wazniejszy jest student, bo nie stanowi konkurencji dla
kadry ,a ponadto za nim idą pieniądze na utrzymanie uczelni.
Zwłaszca, ze przed zwykłym studentem łatwiej się popisać słabym
naukowcom, niż przed krytycznym pasjonatem nauki.
Wartościowanie wszystkiego wyłącznie za pomocą kryterium rynkowego jest moim zdaniem - drogą donikąd. W państwie nie ma zapotrzebowania
na postęp i nigdy nie było. Nigdy nie było zapotrzebowania rynkowego
na teorię względności. A czy to znaczy, że jest mniej warta niż papierosy
i narkotyki?
Wmówiono Polakom, że mogą być jedynie tania siłą roboczą dla zachodu.
I uwierzyli w tandetny liberalizm z końca XViii wieku. ( Chinczycy są jeszcze tańsi. ) Dzisiaj widzimy skutki choćby w poziomie nauki. Żadnego noblisty.. i ogólny upadek kultury...
Pytanie o komfort egzystencjalny streszcza się w metaforze - kwiaty
wymagają pielegnacji. .....

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Rynek a nauka

Post#11 » 08 maja 2006, pn, 16:42

Zgadzam się prawie w 100%.
Jednak nie winiłbym samego "rynku", gdyż USA pokazuje, że i rynek może nieźle wpływać na rozwój nauki.
To zła regulacja rynku i nastawienie go na szare masy, powoduje, że państwo wspiera tylko to czego chce lud...
Za pomocą kapitalizmu i gospodarki rynkowej można wesprzeć rozwój badań nawet w sytuacji, gdy rezygnujemy z ustawowej ochrony majątkowych praw autorskich (patrz dyskusja).
W systemie logitycznym, mądra elita (dyktator) rozwija naukę, gdyż ludzie mądrzy interesują się rozwojem nauki, mimo, że szare masy mają to gdzieś...

Rynkowość w dzisiejszym wydaniu, gdzie liczy się ilość a nie jakość jest ślepą uliczką; widzą to właśnie doktoranci, którzy jak najszybciej uciekają od tej zgnilizny na zachód...
Spirala marniactwa się nakręca, bo w kraju zostają (z wyjątkami) słabi naukowcy, którzy nie umieją zatrzymać dobrych następców, a którzy swą frustracją zniechęcają prawdziwych entuzjastów...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

arguss10
Posty: 22

Post#12 » 08 maja 2006, pn, 20:56

Polacy, niestety, mają do dzisiaj słabe elity, dlatego mają też słabe państwo, które często tracili i przegrywali...
Lud nigdy nie decyduje o państwie, tak naprawdę. .. Bo w każdym
systemie, mniejszość rzadzi większością, niezależnie od ustroju
prawnego. ...
Być może byli jacyś madrzy dyktatorzy na swiecie, a może jedynie na
wyspie Platona?
Słyszałem jedynie o tych, którzy rozwijali naukę dla zapewnienia sobie
przewagi nad wrogami i zdobycia lepszych środków do zabijania...
To był poczatkowy cel rozwoju chemii i fizyki jadrowej w USA
, ZSRR , oraz III Rzeszy...
Tylko poprzez wyzwolenie potencjału twórczej wolności i humanizacji systemu, następuje prawdziwy rozwój cywilizacji...
Inaczej mamy fałszywy sukces ZSRR ...

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#13 » 09 maja 2006, wt, 12:38

No wlasnie, no wlasnie ale dalej nikt nei podal zadnego przykladu, dlaczego doktoranci w Polsce powinni byc inaczej traktowani niz na zachodzie? Znaczy, ze nalezy jak najszybciej obnizyc poziom wymagan i w Polsce i podwyzszyc pensje, to sa poglady zdaje sie Samoobrony na kazdy problem.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#14 » 09 maja 2006, wt, 12:54

Poza tym przyczepiliscie sie porownania kogos po zawodowce z kims po doktoracie, no oczywiscie, ze nie sluszne, choc i tu roznei bywa, ale reszta to gledzenie, madra wladza, madrzy ludzie, swiatle elity i ze zle teraz bo cos od doktoranta chca, a potem mowicie ze co lepsi wyjezdzaja na zachod, no ale tam jest gorzej niz w Polsce, przciez tam sa te straszne zle kapitalistyczne warunki, doktoranta sie gnoi, wiec jak to jest? W Polsce krzyknac na doktoranta nie wolno, a ten sam czlowiek za granica daje sie gnoic? DO POLSKI NIE WOLNO SPROWADZAC ROZWIAZAN ZACHODNICH... no to widze ze jacys spiskowcy tu pisza, nie wprowadzac zachodu do Polski bo jeszcze sie okaze wtedy ze nie kazdy wyjedzie albo ze zaczna ludzie wracac i co wtedy idotom stolki zaczna uciekac.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#15 » 09 maja 2006, wt, 12:57

Ale dowalilem, zrsezta nawet nie do Was pisze, ale mniej wiecej do przedstawicieli ogolnej tendecji antyrynkowej, dzieki ktorej niedlugo doktora z IQ powyzej 80 bedzie sie ze swieca szukac w Polsce.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Kapitalizm

Post#16 » 10 maja 2006, śr, 03:01

Ja nie twierdzę, że kapitalizm jest zły. Wręcz odwrotnie - sądzę, że przy uwolnieniu ludzi i odpowiednim prawie, kapitalizm to najlepsza metoda regulacji wszelkich ludzkich poczynań.
Mecenasi nauki i sztuki nie tylko mieli na względzie cele militarne, bo trudno takich celów dopatrywać się w sztuce...
Nauka i owszem ma wiele praktycznych zastosowań, więc łatwiej znaleźć dla niej sponsora.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

arguss10
Posty: 22

Post#17 » 10 maja 2006, śr, 13:13

Nie upraszczajmy ... Przecież nie o tendencje antyrynkowe tu chodzi...
i zaraz skojarzenia z samoobroną. Po co ? - Czy musimy być wiernymi naśladowcami zachodu? Po co ta prawomyślność. Kiedyś obowiazywały
dogmaty Marksizmu - dzisiaj są dogmaty liberalizmu. Jedno i drugie
nic nie warte... Czy musimy być bezkrytyczni. Nalezało w czas zmieszać
z blotem arcydzieło Fokujamy - koniec historii, które zamaciło ludziom
w glowach. A czy system jest doskonały i nie wymaga naprawy?
Przecież wszystko widać jasno - gdzie tu postęp?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#18 » 10 maja 2006, śr, 13:19

" Po co ? - Czy musimy być wiernymi naśladowcami zachodu? "

No dobrze nie musimy, a co chcesz w zamian zaproponowac?
Bo krytykowac latwo. I co konkretnie zlego jest w zachodnim podejsciu? Prosze o PRZYKLADY, co u nas jest zle, co by sie zlego stalo jakbysmy to zmienili na zachodni styl i co proponujesz jako alterntywe.
Inaczej ta dyskuzja nie ma sensu.
Hough.

arguss10
Posty: 22

Post#19 » 10 maja 2006, śr, 13:55

Do Mariusza. Tutaj nie chodzi przecież o tendencje antyrynkowe i po co zaraz skojarzenie z samoobroną. Po co ta prawomyślność. Czy nie można krytykować?Oni przynajmniej mają odwagę walki a
pozostali tylko narzekają. Czy system jest doskonały? ... Watpię...
Dlaczego nie powinniśmy domagać się lepszych warunków pracy i placy?
Nie ma takiego prawa? Kiedyś obowiazywały dogmaty Marksizmu -
dzisiaj są dogmaty liberalizmu. Jedno i drugie nic nie warte... Wciąż te same poglady. Ma się wrazenie, że powinnismy jedynie uprawiać jakieś samobiczowanie, bo żyjemy dla świetlanej przyszłości - na drodze do
dobrobytu. Przecież wszystko widać jasno - gdzie tu postęp?

arguss10
Posty: 22

Post#20 » 10 maja 2006, śr, 14:04

Przde wszystkim szybko wymieniać kadry.
Kontrakty profesorskie.
Zniesienie habilitacji ( nie ma go w krajach anglosaskich, które przodują
w nauce).
Kiedy słyszę o potrzebie utrzymania habilitacji, bo daje wysoki poziom
nauki, smiech mnie ogarnia. Nie ma ani jednego noblisty po habilitacji.
Nastawienie na kreatywność i samodzielnośż w badaniach zamiast
nadmiaru erudycji.
i kilka innych zmian.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#21 » 11 maja 2006, czw, 06:58

No wreszcie jakies konkrety.
Podane propozycje sa jak najbardziej sluszne.
Ale jednak nie moge sie oprzec i nie dodac, ze sa to wlasnie kopie zachodniego stylu :D

arguss10
Posty: 22

Post#22 » 12 maja 2006, pt, 12:58

To podobne do zachodu bo mają sprawdzony wzorzec.
Ale spójrzmy na Japonię. Zacofany niegdyś kraj konkuruje z Ameryką.
Dlaczego?... Ponieważ przestali naśladowac ... i produkują dobrze...
tworza technologię... klucz do sukcesu.
A więc rywalizacja międzynarodowa.
Jeśli chcesz pokonac przeciwnika ... można złamac zasady gry...
albo ruch przez zaskoczenie... nowe rozwiazanie, lepsze.
Naśladowcy pozostaną tylko niewolnikami.
Przemianowac studia doktornckie na etaty doktoranckie...
Dlaczego? Nie ma tutaj pracy dla doktorów poza uczelnią i nielicznymi.
Jeśli się nie załapiesz, wypadniesz z gry. Wtedy przegra też kraj..
W korporacjach usłyszysz - Einsteinów nie potrzebujemy, bo w cenie są
małpy do komputerów. Jeśli masz magisterium z informatyki ( pół biedy ),
mozesz liczy na żywot technika przywiazanego łańcuchem do komputera.
Nie ma wyboru... tylko walka...

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#23 » 15 maja 2006, pn, 14:16

He he Japonia, nie sadze zebys chcial tu robic doktorat, raz ze musialbys za to zaplacic (no ale sie to da ominac), dwa ze wymagania sa wieksze niz w Polsce bo taki doktor potem musi sie na cos przydac krajowi, nie produkuje sie ich po to zeby mogli zajmowac pozycje na uczlniach ale zeby z nich byla jakas korzysc dla kraju.
Pomysl na wprowadzenie etatow doktoranckich uwazam za poroniony, a jak w Polsce nie ma pracy dla doktorow to po co w ogole ich produkowac na sile, jak ktos chce to prosze bardzo jego wybor.
Bo niestety pozniej mamy w Polsce doktorow o zalosnym poziomie,
wiec uwazam, ze takich w ogole nie potrzeba. Zadnych przywilejow na sile, bo zaraz ktos wymysli, ze doktorant powinien byc chroniony jak gornicy i przechodzic na emryture po 10 latach doktorowania. No i przede wszytskim nie potrzeba w Polsce wcale tlumow doktorantow nauk humanistycznych, pewna elita jest potrzebna ale nie tlumy, kto bedzie tych nierobow oplacal?
No i na koniec masz racje spojrzmy na Japonie, ja spogladam juz na nia od ponad 6 lat i mowie Ci Japonia nie osiagnela sukcesu narzekaniem.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#24 » 15 maja 2006, pn, 14:23

No i jeszcze jedno skoro nikt nie chce w Polsce zatrudniac ludzi z doktoratami, a nauki sie w ogole nie wspiera, to po co chcesz produkowac tych doktorow, w jakim celu, co zostana na uczelniach i co zrobia? Powstania tylko armia nierobow uzalajaca sie nad swym losem. No bo zeby cos robic potrzebne sa fundusze, a skoro panstwu bardziej zalezy na gornikach i rolnikach to po co doktoranci i to jeszcze jako pracownicy, zeby powstal kolejny chroniony zawod? Zeby mozna bylo strajkowac i rzadac podwyzek?

arguss10
Posty: 22

Post#25 » 16 maja 2006, wt, 11:24

Nie przesadzajmy... Jakoś widać , ze ludzie uwierzyli w błędną teorię - o
potrzebie wyłacznie rynkowego ( koniunkturalnego ) patrzenia na wszystkie sprawy i równania wszystkich towarów , jak na straganie...
Właśnie problem tkwi w błędnej organizacji nauki polskiej... gdzie naukowiec ma tylko zapełniac statystykę niedoboru na poziomie UE.. zamiast robić rzeczy użyteczne. Ale trzeba zmienić priorytety - nie można traktować doktoranta jako wiecznego studenta, darmozjada... a kogoś, kto ma tworzyć postęp. A to nie jakakolwiek mechaniczna praca. Kto jednak powinien być cennejszy dla kraju - dobry naukowiec, czy armia rolników nie umiejacych produkować żywności i wiecznie na łasce innych?

arguss10
Posty: 22

Post#26 » 16 maja 2006, wt, 12:32

Czy mamy zburzyć zabytki i muzea, bo sa niedochodowe?
Nie spelniają zasad wolnego rynku...
Co do ochrony grupy zawodowej, to widać że najbardziej uprzywilejowani
sa tutaj prawnicy. Ustawy roją się od przywilejów prawie feudalnych...
czyniac zawody prawnicze hermetycznymi wbrew logice, państwu i
konstytucji. Zwlaszca że prawnik jest niczym szczególnym na mapie intelektualnej. W większosći to przecietniacy opancerzeni wymuszonymi prawami. Skąd pochodzi ich siła? Byli sprytniejsi od politykow i
zdezorientowanej wiekszości spoleczeństwa. Wykroili sobie nenależny tort.
Dlaczego nikt nie protestuje?... Bo mało kto czyta ustawy....
Przyrodnicy natomiast wkladają dużo wiekszy wysiłek w owoce pracy,
które oceniane bywaja o wiele bardziej krytycznie.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#27 » 16 maja 2006, wt, 15:25

No pieknie ladnie, no niby sie zgadzam
Ale student studiow doktoranckich to dalej student, dlaczego ma mmiec jakies spoecjalne prawa, a jesli on to czemu, nie mlodsi studenci? Bo jak zaczniemy nadawac przywileje to nastepni sie zbuntuja studenci magistranccy, ze im sie tez nalezy, ze tez podwyzszaja poziom intelektualny kraju.
Powtarzam jeszcze raz doktorant to nie zadne cudo, choc znam wielu ludzi co jak zrobili doktoraty to sie tym zachlysneli, kim oni teraz juz nie sa, otoz sa nikim, sam tytul nic nie daje, trzeba pokazac, ze sie na niego zasluzylo i cos robic, poza tym magistrowie tez mysla, ze coz to oni nie zdobyli maja tytul magistra.
Sam tytul to malo! Nawet wsrod profesorow zdarzaja sie kompletni idioci, wiec spokojnie, szacunek powinien byc do nauki, czyli tych co cos w niej naprawde robia, bez wzgledu na tytul.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#28 » 16 maja 2006, wt, 21:25

Mariusz pisze:Sam tytul to malo! Nawet wsrod profesorow zdarzaja sie kompletni idioci, wiec spokojnie, szacunek powinien byc do nauki, czyli tych co cos w niej naprawde robia, bez wzgledu na tytul.

Święte słowa! :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

arguss10
Posty: 22

Post#29 » 19 maja 2006, pt, 14:02

Rzeczywiście - nawet wsród profesorów zdarzają się dziwne jednostki
( uniknę inwektywy ) Wcale niemało.... Oczywiscie, że doktor to nic
nadzwyczajnego, jeśli nie ma za sobą powaznego dorobku. A magister to
często jeszcze gorzej, nawet nie specjalista ani naukowiec... Politechniki
wydają dyplomy bez zawodowych uprawnień, warte tyle co obrazki na ścianę. Dobry technik ma wieksze szanse na rynku pracy niz magister, wbrew pozorom.Ale to wina złego systemu kształcenia... oderwanego od rzeczywistości w jakiej żyjemy. Niestety - w społecznym odbiorze liczą się tylko zawody chronione prawami, a nie wybitna wiedza i umiejętności.
Może być mierny sędzia, ale chroni go immunitet. Nie uciekniemy od tej rzeczywistości... więc jedyny sposób na dowartościowanie zawodu, to
obwarowanie go luksusem ustaw. Dlaczego mamy być gorsi?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#30 » 19 maja 2006, pt, 15:12

Dlaczego? Dlaczego? To proste to, ze inni kradna nie znaczy, ze my tez musimy zaczac, to zlodzieji sie sciga, a nie dorownuje do nich.
Przywileje powinno sie znosic , a nie tworzyc nowe, bo jakby zostaly zniesione okazaloby sie, ze jest zapotrzebowanie na inteligencje, profesorowie maja przywileje bardzo duze i co? Polowa z nich sie obija.
Jak ktos juz zaczepi sie na uczlni jest nie do ruszenia i blokuje dostep mlodym, ambitnym i lepszym. A jaka ja tu propozycje slysze zeby to samo zrobic z doktorantami, zeby mieli przywileje, to znaczy jak juz sie taki dostanie nic nie musi robic, bo ma przywileje, doktorat i tak mu dadza.
Pewne rzeczy trzeba w systemie studiow doktoranckich naprawic ale nie nadajac przywileje, przywilejami pograzymy tylko system edukacji dokumentnie. No bo jak studia doktoranckie stana sie taka super posada, kasa i przywilejami itd to beda tam siedzieli tylko synowie ludiz z ukladow.

Nie badzmy Leperami.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#31 » 19 maja 2006, pt, 15:16

Dlaczego Leperami.
Bo Leper chce dla siebie, dla swoich, reszte ma w dupie.

arguss10
Posty: 22

Post#32 » 22 maja 2006, pn, 10:51

Po co walić głowa w mur? Kto chce być królikiem doswiadczalnym polskiego kapitalizmu - niech sobie bedzie. Ja nie zamierzam...
Przecież widać wyraznie , że tutaj eksperyment z liberalizmem poniósł
całkowite fiasko. Kraj 3 razy bardziej zadłuzony niz PRL.. Bezrobocie
najwyzsze w Europie ( 20 % ). Warunki rozwoju na poziomie krajów
Ameryki Południowej... Komu to potrzebne?... Nie tylko Lepper
ma wszystkich w d.... , ale takze pozostali politycy. Wielu z nich
chciało nam wmówić swija swietośc i nieomylność, bo kiedyś byli
wieżniami w PRL. Jaka to wielkość jest poznalismy na wlasnej skórze
w tzw. transformacji ustrojowej, kóra prowadzi do jakiegoś klonu Ameryki.
Tylko ze rozsadni wola prawdziwa amerykę od jakiejś chimery...

arguss10
Posty: 22

Post#33 » 27 maja 2006, sob, 10:17

System nauki moze działac funkcjonalnie w oparciu o proste i
uczciwe zasady. Etat doktorancki na uczelni z limitem czasu do
obrony doktoratu. .Tylko jeden stopień naukowy doktor - zamiast hierachii biurokratycznej.Nastepnie kontrakt profesorski dla doktorów z dobrymi wynikami. Po kontrakcie możliwośc zdobycia następnego .. lub zmiana zawodu. Nie ma mowy o dozywotnich stanowiskach dla biurokratow i oportunistow... wszelkiego beztalencia jak bywa na polskich uczelniach. Notabene - malo uznanych za granicami kraju.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Zarządzanie uczelnią

Post#34 » 28 maja 2006, ndz, 02:00

Aby dobrze zarządzać uczelnią trzeba rozgraniczyć funkcje naukowe od zarządu nad uczelnią.
Uczelnią powinien kierować zarząd manadżerski, którego zadaniem było by dobre gospodarzenie majątkiem uczelni oraz podnoszenie jej prestiżu.
Do takiego zarządu nie mieli by wejścia pracownicy uczelni (zwłaszcza naukowcy).
Naukowcy tworzyli by jedynie radę naukową (senat), który opiniowałby wszelkie posunięcia i inwestycje związane bezpośrednio z nauką.
Zarząd byłby wybierany w drodze konkursu przez ministerstwo skarbu lub społeczna radę uczelni.

Wtedy byłyby normalne zasady funkcjonowania uczelni bez wewnętrznej polityki i bitew między naukowcami...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#35 » 29 maja 2006, pn, 11:40

Alchemik na taczka by Cie naukowcy wyniesli jakbys powiedzial to publicznie, jak to nie naukowie ma rzadzic uczelnia?
Przeciez to by rozbilo zupelnie uklady i kolesiostwo, rektorzy do tego nei dopuszcza. Co wiecej wiekszosc mlodych tez mysli, ze uczelnia powinien rzadzic uczony, tak jak kurnikiem rzadza kury.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#36 » 29 maja 2006, pn, 11:44

arguss10 pisze:System nauki moze działac funkcjonalnie w oparciu o proste i
uczciwe zasady. Etat doktorancki na uczelni z limitem czasu do
obrony doktoratu. .Tylko jeden stopień naukowy doktor - zamiast hierachii biurokratycznej.Nastepnie kontrakt profesorski dla doktorów z dobrymi wynikami. Po kontrakcie możliwośc zdobycia następnego .. lub zmiana zawodu. Nie ma mowy o dozywotnich stanowiskach dla biurokratow i oportunistow... wszelkiego beztalencia jak bywa na polskich uczelniach. Notabene - malo uznanych za granicami kraju.


Ale po co ten etat doktorancki, zreszta de facto jest jak sie dostanie stype. I jest wtedy limit czasu, 4 lata. A jak sie nie obronisz to zwracasz kase. Problem jest inny, nikt tego nei przestrzega, nie slyszalem o zadnym przypadku zeby ktos ta kase musial oddac ale za to o wielu przypadkach, gdzie doktoranci brali ja i nic nie robili, nawet nie przebywali fizycznie na uczelni.
Z reszta sie zgadzam tylko sie obawiam ze teraz jako doktorant chcesz etatu doktoranckiego, a jak zostaniesz asystentem bedziesz chcial kolejnych przywilejow, nno i w koncu jak profesorem to bedziesz ostro walczyl z tymi co beda chcieli wprowadzic jakies kontrakty profesorskie, he he.

arguss10
Posty: 22

Post#37 » 30 maja 2006, wt, 19:10

Dlaczego etat? Etat ma umocownie w kodeksie pracy. Student nie jest
traktowany , jako pracownik. Stad ma gorszą pozycję zawodową.
Nauczyciel po magisterium zostaje pracownikiem. Czy doktorant to ma być gorsza funkcja.?
To jedynie sztuczka biurokratow, aby jak najtańszym kosztem wyprodukowac doktorów. Wtedy nie możesz wliczać okresu studiów doktoranckich do wieku emerytalnego....
Nie rozumiem , dlaczego ludzie, dali sią nabrać na frazesy liberalizmu.
Nawet do tego stopnia, ze potrafia sie zrzekac cywilizowanych praw.
Ponadto cała niesprawiedliwość. Pomnieszanie ról społecznych.Państwo
oszczędza ( ale to raczej tępe sknerstwo) tam gdzie powinno placić ...
Daje silniejszym, a grabi słabszych ( patrz upadek sektora budżetowego ).
Ktoś,kto na trójach skończy modny kierunek, w ciagu dwoch lat
odbije sie od dna. Ktoś inny wklada wysilek w srednią > 4,0 .... aby
dostać z łaski państwa ubogi status naukowca.
To jest droga donikad...... Rządy ciemnogrodu.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#38 » 01 cze 2006, czw, 08:26

To proste doktorant to student, jego zadaniem jest zdobywac wiedze i uczyc sie jak ja sie tworzy.
Etat zobowiazuje do zajec dydaktycznych, opieki nad studentami itd, wiec doktorant to nie etat. Przeciez u cholery jasnej nawet postdoc to nie etat.
I nigdzie na swiecie doktorant nie jest pracownikiem etatowym.
Sam piszesz , ze trzeba odebrac przywileje profesorom, a zaraz potem chcesz je nadac doktorantom.

A co do modnego kierunku, jelsi dany kierunek jest niemodny i niepotrzebny po cholere na nim studenci? Jesli w Polsce nie ma pracy dla historykow srodziemnomorskich po co ich produkowac w nadmiarze? Ze to zly liberalizm?
A jakie jest wyjscie produkowac nie potrzbne zawody, a potem nakazem rzadu kazac zatrundiac ansolwentow, przez kogo, przez panstwo?
Jesli ktos wklada wielki wysilek zeby miec srednia 5.0 na kierunku ktory nie ma przyszlosci to jego strata. Mogl nie zajmowac sie jedynie kuciem ale tez troche pomyslec.
Ja osobiscie nie chcialbym karmic darmozjadow tylko dlatego, ze CI uwazaja ze ich kierunek studiow choc nikomu niepotrzebny trzeba utrzymac bo oni sie dobrze ucza, no przeciez to absurd.

PS. Jesli ktos skonczyl nawet malo potrzebny kierunek studiow, a byl naprawde dobry to sobie poradzi, odpadna cieniasy i O TO WLASNIE CHODZI, NIE TYLKO W PRZYPADKU PROFESOROW ALE I DOKTORANTOW!

arguss10
Posty: 22

Post#39 » 01 cze 2006, czw, 13:04

Czy normalne jest takie państwo, w ktorym zapycha sie wszystkie
stanowiska tylko przez trzy grupy zawodowe? Bo jest taka moda.
A pozostały spycha na margines.
Państwo budowane dla protegowanych nie ma racji bytu.
Niech go utrzymują prawnicy i ekonomiści.
Pozostali wyjada za granicę
Nie widze argumentu do tego, aby magister mógł być etatowym nauczycielem, a doktorant tylko studentem. To jakiś idiotyzm
wymyślony przez technokratow. ... Wiadomo z jakiego żródła to pochodzi..
Jasnie oswiecona reformacja, ktora budowała druga Japonię.
Dzisiaj mamy drugie szambo.
Czy, jesli ktoś ma talent muzyczny, a nie znajduje pracy, bo posady
zajmuja protegowani, musi być skazany tutaj na porazkę?
Musi iść do pracy w MCDonaldzie?
Dlaczego nikt nie protestuje przeciwko feudalnej pozycji prawników
w naszym państwie? Po co sedziom immunitet, skoro maja kodeks karny?

arguss10
Posty: 22

Post#40 » 01 cze 2006, czw, 13:16

Aparat represji i przemocy był tutaj zawsze preferowany.
To państwo płaci jedynie poplecznikom systemu,swoim jałowym urzednikom.
A oszczędza na tych , ktorzy tworza coś i produkują.
Jestesmy jak kraj arabski, ktory niczego nie chce produkowac, bo
wszystko kupi drogo na zachodzie.
Tylko ze oni maja naftę, a my jedynie krew...

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Racja stanu

Post#41 » 01 cze 2006, czw, 16:56

Święta racja! :?
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

arguss10
Posty: 22

Post#42 » 01 cze 2006, czw, 19:50

Etat to zaden przywilej, tylko konstytucyjne prawo.
Nie wiadomo dlaczego, różnym kmiotom po prawniczych i ekonomicznych
szkółkach wolno tutaj zarabiac krocie.
Natomiast pozostali, artysci , naukowcy, projektańci, ....maja pedzić
żywot wiecznych studentów, zebraków.
Bo tak chce rynek motłochu?
Żaden to rynek.
Rzad nie ma pieniedzy dla lekarzy.
Potem oglasza podwyżki dla prezesów spółek państwowych.
To zwyczajny uklad gangsterski.
Rabuje sie społeczeństwo, aby karmić cudzym kosztem swoich
kolesiów.
Kazde pokolenie musi tutaj walczyć o swoje prawa.
Bo zginie oszukane...

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#43 » 03 cze 2006, sob, 15:27

Doktorant to student i nie badzmy smieszni z tymi etatami dla studentow.
Bo to pachnie gornicyzmem.
Szanowny panie Arguss 10 z reszta pana wypowiedzi sie moge zgodzic. Ale...
MAgister asystent to pracownik, nie wiem co to ma do doktoranta, wiele osob bo zawodowkach tez pracuje, a nie ma magistra, wiec co, rozumujac pana sposobem nalezy wprowadzic etaty dla studentow?
Uzdrawianie kraju nei polega na tym, ze kazdy klasa bedzie walczyc Zeby sie nachapac, nawet jesli chodzi o klase inteligencji jak doktorantow.
Nie rozumiem skad to pragnienie zrobienie ze studiow doktoaranckich etatu?
NO PO CO?
Problemem sa fatalne naklady na fatalna nauke polska.
Prosze sobie pomyslec jakie to produkty sprzedaje USA, skad ich bogactwo?
Nawet pod wzgledem samochow juz ich Japonczycy przescigneli i nawet w Stanach jest wiecej toyot niz fordow. Bogactwo wynika stad ze oni sprzedaja nauke, technologie, odkycia.
A my jak Arabowie bez ropy, dobrze powiedziane, tyloe ze etaty dla doktorantow to tylko umacnianianie chorej poslkiej nauki, a nie jakas reforma ku lepszemu.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#44 » 03 cze 2006, sob, 15:30

W ogole przydalaby sie jakas opinia z zewnatrz, kogos innego. My sie tu z Argusem klocimy, a nikt jakos sie nie przylaczyl, czyzby nei bylo innych uzytkownikow forum?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Etaty

Post#45 » 03 cze 2006, sob, 17:38

Tak na prawdę to nie chodzi o etaty, ale o to, by system był sprawiedliwy i wydajny (optymalnie).
A system jest zły...
Doktorant może znieść gorsze warunki pracy, małe stypendia, gdy robi coś pożytecznego, robi badania ciekawe i nikt mu w tym nie przeszkadza, a promotor jest pomocą a nie przeszkodą.
Gdy nikt nie kradnie doktorantowi pomysłów, nie wykorzystuje bez jego zgody itd.
Jeżeli doktorant prowadzi badania i się uczy - jest studentem.
Gdy prowadzi zajęcia, organizuje konferencje, występy etc. to jest pracownikiem.
Ponieważ promotorzy nagminnie wykorzystują doktorantów jako tanią siłę roboczą (przy różnych projektach), więc to jest sytuacja zła.

A część doktorantów, to w ogóle nie prowadzi badań, tylko pełni rolę laborantów u swoich promotorów, którzy tylko tą drogą mogli mieć kogoś do pracy. Tacy ludzie nie mają własnych pomysłów i rozwiązań. Robią to co każe promotor i tyle.
Gdyby promotor miał kasę na laborantów, to ci ludzie pracowaliby na etatach laborantów i tyle.
Ale system jest wadliwy, a każdy szuka jakiegoś wyjścia, by ominąć przepisy.

Samo wprowadzenie etatów nic jeszcze nie zmieni, bo system polskiej nauki trzeba refomować dogłębnie, stosując chirurgiczne cięcią, a nie tylko chirurgię plastyczną (jak to ma dotąd miejsce).
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Wróć do „Studia doktoranckie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron