Zmiana promotora

Studia doktoranckie w kraju i za granicą, doktoranci i ich problemy
korche
Posty: 5

Zmiana promotora

Post#1 » 10 mar 2008, pn, 03:58

Złożyłem swoją pracę doktorską, ale mojemu promotorowi nie zależy na wszczęciu procedury. Powody, które podaje bywają naprawdę banalne: a to rekrutacja na uczelni, to wybory rektora, to złe samopoczucie, to przewidywanie, że wybrani recenzenci moga się rozchorować, itp. W tej sytuacji chciałbym spróbować swoich sił u innego promotora, oczywiście w innym ośrodku. Czy ktoś mógłby mi przybliżyć, czy taka możliwość ma szansę powodzenia, jeśli tak, to w jaki sposób tego dokonać, skoro moja macierzysta uczelnia przelała już część pieniędzy za otwarcie przewodu? Jestem w stanie pokryć wszelkie koszty.
Z góry dziękuję :) 8) [/b]

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#2 » 17 mar 2008, pn, 03:58

To może być trudne nie z punktu widzenia prawa, lecz z powodu mentalności środowiska "naukowego".
Promotorzy są zwyczajowo suwerenami, a ich doktoranci wasalami.
W takim feudalnym systemie nie ma możliwości, by wasal decydował komu "służyć".
Doktoranci są traktowani jak darmowa siła robocza oraz jako kolejny szlif u promotora, który dzięki tamik szlifom otrzymuje profesurę uczelnianą i potem belwederską.

W takim systemie zmiana promotora jest bardzo trudna, gdyż wiąże się z ewentualnymi negatywnymi działaniami eks-promotora.

Mój dobry kolega, który zmieniał promotora, gdy znalazł sobie nowego i uzgodnił z nim sprawę przejścia, nagle dostał informację, że ten nowy promotor zmienił zdanie (najprawdopodobniej po telefonie od eks-promotora). Taka czysto ludzka złośliwość jest tu na rzeczą normalną, gdyż naukowiec od którego uciekają doktoranci może być źle postrzegany przez otoczenie (utrudnia to karierę).
W takim przypadku całą winę trzeba zrzucić na doktoranta. Promotor rozpuszcza więc różne brzydkie plotki, by wyglądało na to, że to nie doktorant ucieka, a tylko promotor go zwalnia.

Mój kolega miał wiele trudności; w końcu znalazł miejsce w instytucie panowskim, ale i tam musiał przejśc okres próbny, bo bali się go.
A potem bez problemu zrobił doktorat i teraz jeździ po świecie i oddaje się swoim badaniom.

Można najpierw pogadać z promotorem i tak nim manipulowac, by to on sam zaproponował zmianę promotora (może ma jakiegoś znajomego dr hab., który chce szybko zrobić profesurę i potrzebny mu doktorant na wylocie).
Ewentualnie można zwrócić się do rady wydziału, na której wszczęto przewód doktorski, by ta rada zmieniła (wyznaczyła) nowego promotora.
Ale wszystkie działania "za plecami" mogą skończyć się ostracyzmem w tym środowisku. Ludzie są tylko ludźmi i długo pamiętają tego, kto złamał zasady w "stadzie".

Jest też jeszcze jedna ciekawa możliwość: znaleźć dobrego i znanego naukowca, który nie boi się "stada". Jeśli będzie dobrym i odważnym człowiekiem, to pomoże w problemie i nie przejmie się ewentualnymi opiniami jakie za Tobą pójdą.
Tylko ktoś silny i niezależny będzie przyjąć "zbiega" :)

W każdym razie życzę szczęścia , bo będziesz go potrzebował.
Napisz czy coś Ci się udało zrobić. Może pomoże to innym, którzy mają podobny problem.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

korche
Posty: 5

Post#3 » 01 kwie 2008, wt, 15:24

Dzięki serdeczne za odpowiedź. Sorry, że dopiero teraz odpowiadam, byłem "na wyjeździe". W dalszym ciągu nic się nie dzieje. Czekam, czekam, czekam... Mysle, że poczekam do końca roku akademickiego, a gdy się nic nie zmieni, zacznę działać, stosownie do opcji "B", o której napisałeś. :twisted: :twisted: :twisted: Załączam pozdrowienia :lol:

Wróć do „Studia doktoranckie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość

cron