Badania doktoranckie z pedagogiki- RATUNKU!!!

Studia doktoranckie w kraju i za granicą, doktoranci i ich problemy
bratek
Posty: 4

Badania doktoranckie z pedagogiki- RATUNKU!!!

Post#1 » 28 mar 2006, wt, 07:32

Witam Mam prośbę o oświecenie- czy istnieją jakieś wymogi formalne (pisane lub zwyczajowe) co do: - liczebności gup badawczych - preferowanych metod badań - wyższości (ewentualnej) badań ilościowych nad jakościowymi? Oczywiście na poziomie rozprawy doktorskiej. Proszę o pomoc bo mam poważny problem z promotorem i szukam argumentów. Z góry dziękuję

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Precyzja

Post#2 » 28 mar 2006, wt, 13:21

Tak z ciekowści poprosiłbym o rozwinięcie problemu. Co rozumiesz pod pojęciem "grupa badawcza" oraz czym różnią się metody jakościowe od ilościowych w pedagogice?
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#3 » 28 mar 2006, wt, 13:34

Jak sie domyslam domyslam ilosciowe badania, to szkola komunistyczna a jakosciowe, jednostkowe to katolicka, proste wiec musisz spytac najpierw profesora o wyznanie. Ale na serio to za malo podaleas/las informacji by jakos Ci poradzic.

bratek
Posty: 4

Post#4 » 28 mar 2006, wt, 20:07

DZIĘKI ZA ZAINTERESOWANIE!!!!
Jak powiedziałam naprawdę mam kłopot i każda uwaga jest cenna. Ale o tym zaraz, a na razie poodpowiadam: maej grup

Do Alchemika:

Grupa badawcza to po prostu ilość osób objętych badaniami.
Badania ilościowe to badania na dużej grupie, które pozwalają na statystyczne uchwycenie prrawidłowości wewnątrz grupy (trendów, tendencji) oraz na późniejsze wyciąganie uogólnionych wniosków.
Badania jakościowe, to badania mające na celu dokładne zbadanie szczegółów danego zjawiska, są prowadzone zazwyczaj na małej grupie
i nie pozalają na wyciągnięcie uogólnionych wniosków.

Do Mariusza

Interesująca interpretacja pojęcia!!! :lol: :P


A tak serio to z grubsza chodzi o to że prowadzę badania dotyczące tylko jednego zespołu chorobowego i badam dzieci w wąskim przedziale wiekowym. Promotor narzuca mi metodę- eksperyment oraz dość liczną grupę(120-180 dzieci). Mam zaplanowany poprawny metodologicznie eksperyment ale na małej grupie. Promotor się jednak nie zgadza. Byłam na konsultacji u innego profesora- sugestia była jedna- zmniejszyć grupę, podobnie było po prezentacji w zakładzie. Nie zmieniło to jednak podejścia mojego promotora....
Liczę, że może uda mi się (także za waszym pośrednictwem) znależć jakieś argumenty które go pomogą przekonać.
A jak nie, to chyba rzucę tym wszystkim.... :cry:

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Badania

Post#5 » 29 mar 2006, śr, 03:00

Wydaje mi się, że najpierw powinno się w tym wypadku przeprowadzić badania ilościowe na dużej grupie badanych dzieci. W ten sposób można wychwycić jakiś trend, który następnie można dokładnie badać na małej grupie wyselekcjonowanych dzieci.

Ciekawią mnie argumenty, które masz za tym, by zacząć najpierw na małej grupie (?)
Bo zaczynając badanie jakościowe na małej grupie można dojść do błędnych wniosków nie znając szerszego trendu. Chyba, że taki trend został już zbadany, a pytanie badawcze, które przed Tobą stoi wymaga właśnie badań jakościowych...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

bratek
Posty: 4

Post#6 » 29 mar 2006, śr, 08:39

Przede wszystkim za niższą grupą przemawia to, że zebrania dużej grupy w skali kraju jest zasadniczo możliwe, ale graniczy z cudem...
Natomiast badania jakościowe są dla mnie ciekawsze. Pamiętaj, że mówimy tu o ludziach, więc dokładność badań (bardzo szczegółowa analiza wszystkich zmiennych może mieć znaczenie absolutnie podstawowe.
Ponadto badań z tego zakresu który mnie interesuje w literaturze przedmiotu jest sporo, jednakże tylko w obcej, bo rodzimych badaczy jakoś dotychczas temat nie pociągał....

Widzisz mój mroblem polega na tym, że promotor sugeruje, że duża grupa to obowiązek doktoranta (inaczej widziali to inni pracownicy zakładu i osoba konsultująca mój projekt). A mnie brakuje merytorycznych argumentów, żeby mu zaprzeczyć- wertuję podręczniki metodologiczne, ale nie ma nigdzie zapisów mówiących , że przy magisterium jest tak i tak, a przy doktoracie inaczej. Przyjmuję, że są to prawa niepisane. Pytanie czy są one prawami tylko w oczach mego profesora, czy też sprawa ma charakter, hm.... bardziej uniwersalny.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Doktorat

Post#7 » 29 mar 2006, śr, 13:07

Myślę, że jest to tylko widzi-mi-się twojego promotora...
Należałoby tak zrobić, by to był jego pomysł na zmniejszenie grupy.
Wielu profesorów jest zbyt dumnych by przyznalo rację doktorantowi.
Więc najlepszym wyjściem jest zgodzić się z argumentacją promotora, a potem podsunąc mu jakieś materiały lub kosztorys badaniana dużej grupie (pewnie takie badanie jest droższe) i wtedy sam zmieni zdanie.

Profesorowie lubią rządzić. Objawia się to np. tym, że gdy sprawdzają pracę doktorską to wynajdują wyimaginowane błędy, a gdy ty je poprawisz i znów oddasz do sprawdzenia, to się okazuje, że te właśnie wykonane poprawki są błędne...
Znam takie przykłady z życia. Jest to smutne, ale prawdziwe.
Gdy się człowiek kłóci z promotorem i wykazuje mu jego błędy, to wtedy zwykle profesor staje się upierdliwy i wyolbrzymia błedy doktoranta...

Tak więc mając takiego profesora, doktorant musi wykazać się wyczuciem i podejściem psychologicznym.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

bratek
Posty: 4

Post#8 » 29 mar 2006, śr, 16:10

I obawiam się...... że trafiłeś w sedno!

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#9 » 06 kwie 2006, czw, 10:53

Poza tym pozostaje jeszcze jeden problem, obydwa typy badan pewnie sa uzasadnione, Ty chesz robic na malej grupie , promotor na duzej.
Odpowiedz prosta poniewaz promotor ma zawsze racje albo mu ulegniesz albo zmienisz promotora, podpowiedz Alchemika jest cwana ale mzoe sie nie udac.
Nie wiem kto ma z Was racje Ty czy szef.

Jesli Ty, a szef jest glupi, to lepiej nie robic u niego doktoratu.

Z drugiej jednak strony jesli inni Cie popieraja i krytykuja promotora, dlaczego nie chesz robic u nich doktoratu?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Poparcie

Post#10 » 07 kwie 2006, pt, 17:41

Czasem inni popierają doktoranta, by zrobić na złość jego promotorowi.
Na uczelniach panuje walka jak w dżungli...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#11 » 10 kwie 2006, pn, 14:50

Dokladnie o to wlasnie mi chodzilo, ze inni moga popierac na zlosc a nie dlatego, ze faktycznie mysla ze doktorantka ma racje.

Awatar użytkownika
Wundt
Posty: 9

Post#12 » 04 paź 2006, śr, 18:34

Jak dla mnie zbaczanie z dyskursu w kierunku psychologiczno-etycznych własciwości i tendencjei promotorów jest jak najbardziej nie na miejscu. To czy profesor jest upierdliwy, czy też nie, nie powinno mieć wpływu na poprawnośc metodologiczną badania.
Problem grupy może przestać wydawać się trywialny o ile przypomnimy sobie, że w naukach społecznych wnioski płynące z badań przekłada się na całą populację, w metodologii nazywamy to trafnością zewnętrzną badania.
Przede wszystkim należy zadbać o to, czy grupa badawcza jest reprezentatywna, to znaczy czy odznacza się takimi właściwościami socjodemograficznymi (czy innymi zmiennymi, które uznamy za istotne) jak populacja z jakiej została pobrana. Wielkość badanej próby także zależy od kształtu populacji. W podręczniku do statystyki Ferguson, Takane (większośc pedagogów i psychologów powinno jąą znać) podany jest wzór na liczebnośc próby na podstawie danych z populacji. Oczywiste jest, że jeżeli sama populacja dzieci chorych na dane schorzenie liczebnością dorównuje 180 osobom, to zbadanie całej populacji wydaje się nie mieć większego sensu, tym bardziej, ze odnalezienie wszystkich badanych może graniczyć z cudem.
W pedagogicie i psychologii, a raczej statystyce badawczej całośc opiera się na podejsciu probabilistycznym, to znaczy klasyczne równanie prawa naukowego [f(g)->f(q)] nie ma praktycznego zastosowania, ponieważ pomiędzy f(g) i f(q) pojawia się wiele założeń, które należałoby spełnić aby prawo to było prawdziwe (przepraszam za tautologizm) dlatego w statystyce mówi się o prawach probabilistycznych, gdzie przyjmuje się że jeżeli dane g to dane q z prawdopodobieństwem p (w odróżnieniu od nauk przyrodniczych ergo "ścisłych", gdzie f(g)-->f(q) dane jest bezwarunkowo). Prawdopodobieństwo to wyznaczone jest przez krzywa Gaussa, tzw. krzywą dzwonowa, która reprezentuje hipotetyczny rozkład wiekszości cech psychologicznych (w tym także pedagogicznych) gdzie zakłada się, ze skrajne wartości cech posiada najmniejsza liczba osób z populacji.
Obrazek
Zakłada się, że wyniki badań wykazują istotność kiedy prawdopodobieństwo niewystąpienia f(g)-->f(q) nie przekracza 0,05% (w psychologii klinicznej prawdopodobieństwo to jest jeszcze rbardziej rygorystyczne i wynosi 0,01%). Na wielkość obliczonego p w badaniu eksperymentalnym zasadniczy wpływ ma wielkość próby. Im jest ona większa, tym bardziej reprezentatywna populacja (zakładamy losowy dobór osób badanych do próby, ergo zgodnie z krzywą Gaussa wyrównanie wpływów zmiennych ubocznych w grupach porównawczych).
W tym przypadku nie ma prostej odpowiedzi na pytanie ile powinna wynosić próba badawcza w pracy magisterskiej, a ile w pracy doktorskiej? (dziwie się, że padło takowe). Osobiscie wychodzę z założenia, że decyzje techniczne muszą mieć swoje uzasadnienie, które badacz podaje w publikacji i bierze za nie pełną odpowiedzialność . Decyzja o doborze takiej, a nie innej liczbie osób badanych także musi być podjęta świadomie, i rozważnie, a nie na podstawie targów z promotorem, niczym przekupki na targu (bez urazy). To badacz jest odpowiedzialny za wyniki, a także ich interpretacje. Jeżeli poświecisz czas na wykonanie eksperymentu na próbie 30 osób musisz zdawać sobie sprawę z błędów, jakie możesz popełnić przy interpretacji tych wyników, pamiętając że zgodnie z koncepcją świadomości metodologicznej wg Brzezińskiego twoją publikację będą oceniać inni naukowcy, którzy odniosą się do twoich wyników, musisz brac pod uwagę pewien ostracyzm wynikający z zaprezentowania wyników nieadekwatnych do standardów metodologicznych. Twoim zadaniem jest odpowiednie ich wybronienie. Jeżeli potrafisz metodologicznie uzasadnić małą liczebność próby, uwzględnisz możliwe błędy (choć doktorant powinien je wyeliminować, a nie usprawiedliwiać) to postepuj według twojego zamysłu. Biada ci jednak, jeżeli fakt małej próby uzasadnisz problemami technicznymi, co gorsza własnymi pogladami w tej sprawie, które w rozrachunku pozostawiają wiele do życzenia.

Długi wywód, ale zauwazyłem, ze wiekszośc kolegów z forum raczej reprezentuje nauki ścisłe i nie musi się orientować w metodologii badawczej nauk humanistycznych (o ile psychologia i pedagogika jest do takowych zaliczana - vide post na forum nauk humanistycznych).

[/img]

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Metodologia

Post#13 » 04 paź 2006, śr, 23:25

Bardzo ciekawy post i w dodatku bardzo trafna konkluzja, że naukowiec (prawdziwy) powinien dążyć do prawdy, a nie tylko do dobrych stosunków z promotorem...
Problem w tym, że oprócz naukowców (czyli tzw. uczonych) są jeszcze zwykli "pracownicy nauki", którzy badania prowadzą nie dla wyniku naukowego (poznania prawdy) lecz dla potrzeb swojej kariery. Tacy "naukowcy" będą nawet kłamać, byle tylko ich kariera rozwijała się szybko :?


Co do samego opisu metodologii, to moją uwagę zwróciło sformułowanie
klasyczne równanie prawa naukowego [f(g)->f(q)]
Przyporządkowanie sobie dwóch funkcji rozumiem tutaj jako "G wynika z Q, co najczęsciej ma miejsce w naukach opartych na teoriach naukowych? Czy też chodzi o jakieś konkretne równanie?

Co do metodologii badań psychologicznych to już intuicyjnie człowiek czuje, że zwiększanie próby poprawia zbiezność wyników badań z jakimś stanem prawdziwym. Oczywiście "intuicja" nie jest narzędziem naukowca, ale w tym wypadku bardzo ładnie potwierdzają tę intuicję, podstawy statystyki :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
Wundt
Posty: 9

Post#14 » 05 paź 2006, czw, 10:52

Przyporządkowanie sobie dwóch funkcji rozumiem tutaj jako "G wynika z Q, co najczęsciej ma miejsce w naukach opartych na teoriach naukowych? Czy też chodzi o jakieś konkretne równanie?


Nie użyłem akademickiego języka, ale jest to wzór na prawo naukowe, które powinno opisywać rzeczywistość jeżeli zachodzi jakieś zdarzenie G (funkcja g) to jednocześnie zachodzi jakieś zdarzenie q (funkcja q), czyli innymi słowy właśnie f(q) wynika z f(g)
Oczywiście prawdą jest, że prawa takie stosuje się w naukach postteoretycznych, czyli opartych na teoriach naukowych (ogólnych, ścisłych, weryfikowalnych). Niestety Psychologia jest jeszcze nauką preteoretyczną. Nie posiadamy jeszcze uguntowanych teorii naukowych. Jedynyim prawami w Psychologii są "Prawa Yerkesa-Dodsona sformułowane w 1908 roku opisują zależność między pobudzeniem emocjonalnym a poziomem wykonywania zadań (liczbą błędów). Jest to funkcja krzywoliniowa: do pewnego poziomu wzrost pobudzenia polepsza poziom wykonania (zmniejsza liczbę błędów), ale z dalszym wzrostem pobudzenia poziom wykonania obniża się.

Działanie tego prawa modyfikowane jest przez poziom trudności zadań: wykonanie zadań trudnych ma niższe optimum pobudzenia, natomiast wykonywanie zadań łatwych osiąga swoje maksimum przy wyższym pobudzeniu." (cytat pochodzi z portalu Wikipedia)

Co do naukowców, o których wspominasz nalezy ich demaskować i ośmieszać, a przede wszystkim obalać ich wyniki za pomocą dyskursu naukowego, bez względu na ich status, ani tytuł. Nawiązując do dyskusji na tym forum,gdzie porównywany jest doktorant "na pustyni" równy absolwentowi szkoły zawodowej, nalezy głośno powiedzieć, że Profesor oszukujący w badaniach stoi na równi z pospolitym złodziejem.

Tu powstrzymuję się od dalszej dyskusji, bo temat odbiega znacząco od pierwotnego (znany w nauce efekt off-topic :) ). Mam nadzieję, że będziemy mogli kontynuować dyskusję na podstronie dotyczącej etyki.

Jasmine
Posty: 14
Kontaktowanie:

Post#15 » 11 paź 2006, śr, 21:21

Witam...to mój pierwszy post i od razu musze przyznać, że jestem oczarowana powyższą wypowiedzią kolegi :lol: Wprawdzie trochę odbiega ona od tematu wyjściowego...ale widać potencjał krasomówczy :lol: Sama bawię się w tej humanistyznej piaskownicy, ale aż tyle zacięcia nie mam :lol: Szczere gratulacje...człowiek - dygresja to przecież dla nauki istne perpetum mobile, nieprawdaż?:P

Awatar użytkownika
Wundt
Posty: 9

Post#16 » 12 paź 2006, czw, 17:17

Hm....jakież to emocje musiał wzbudzić ten post, aby oczarować? Co do potencjału krasomówczego, to jest to jedyne drugie (po czasopismach naukowych) miejsce, które potraktowałem na tyle poważnie, aby nie pozostawiać po sobie śladu w postaci, rzuconych trzech czterech zdań, bez żadnej podbudowy, która umożliwiłaby mojemu potencjalnemu rozmówcy na ustosunkowanie się do wypowiedzi. Skoro już poświęcam czas i wysiłek na przekazanie paru słów ode mnie chciałbym, aby rozmowa toczyła się z korzyścią dla obydwu stron.
Właśnie po to zdecydowałem się pozostać badaczem (bo określenie pracownik nauki na tym forum w pewnym momencie przyjęło pejoratywne znaczenie) aby wymieniać się wiedzą z innymi i składać hołd prawdzie na temat rzeczywistości - zdając sobie sprawę jak pompatycznie to brzmi :)

Wróć do „Studia doktoranckie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron