W jakim kraju są najciekawsze warunki postdocu?

Informacje gdzie znaleźć ciekawe miejsce na staż (postdok)

Ankieta: Jaki kraj uważasz za najlepszy na postdoc?

USA
3
43%
Japonia
1
14%
Francja
0
Brak głosów
Niemcy
0
Brak głosów
Kanada
0
Brak głosów
Australia
1
14%
Włochy
0
Brak głosów
Szwajcaria
0
Brak głosów
Kraje skandynawskie (Dania, Norwegia, Szwecja, Islandia)
2
29%
Belgia
0
Brak głosów
Holandia
0
Brak głosów
Chiny
0
Brak głosów
Rosja
0
Brak głosów
Inne
0
Brak głosów
Liczba głosów: 7

ogurek
Posty: 1

W jakim kraju są najciekawsze warunki postdocu?

Post#1 » 20 sie 2005, sob, 21:44

Ciekaw jestem, które kraje oferują najciekawsze warunki na staże podoktorskie.
Nie chodzi tylko o zarobki, ale i o atmosferę w pracy, warunki cywilizacyjne, poziom cen, dostępność literatury, wyposażenie pracowni itd.
Czy rozwój techniki jest zły?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

postdoc

Post#2 » 22 sie 2005, pn, 07:30

Ciekaw jestem, które kraje oferują najciekawsze warunki na staże podoktorskie.
Nie chodzi tylko o zarobki, ale i o atmosferę w pracy, warunki cywilizacyjne, poziom cen, dostępność literatury, wyposażenie pracowni itd.
_________________
Czy rozwój techniki jest zły?


przede wszystkim nie wyboiera sie kraju na postdoka, bo nie ma sie tylu ofert, jedzie sie tam gdzie Cie chca
no moze przesadzam ale nie wiele
po drugie nie wybiera sie kraju a osrodek, profesora, mozna w Stanach trafic na wrednego drania ktory kaze pracowac w niedziele i soboty, a w Japonii miec luzy, w Chinach byc polbogiem lub niewolnikiem, w Niemczech byc segregowany nazistowsko lub miec mila atmosfere w pracy itd
wiec nie wybieraj panstwa, a miejsce, laboratorium, np pierwsza uwaga jesli w labie sa sami Chinole z daleka od takiego miejsca, moznaby pisac i pisac moze jak sie wlaczy wiecej osob bedzie nawet ciekawie

Odpowiedz dwa
rozwoj techniki oczywiscie jest zly, przez niego mamy mniej wojen, za duzo ludzi, wszy gdzies wcielo, zyjemy dluzej i zdrowiej, itd

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Re: postdoc

Post#3 » 22 sie 2005, pn, 10:55

Mariusz pisze:przede wszystkim nie wyboiera sie kraju na postdoka, bo nie ma sie tylu ofert(...)

Oczywiście to racja co piszesz, ale moja ankieta jest trochę wyidealizowana, a po za tym zawsze są jakieś uwarunkowania dodatkowe wspólne dla danego kraju. Np. zarobki, klimat, ludzie, atmosfera pracy.


rozwoj techniki oczywiscie jest zly, przez niego mamy mniej wojen, za duzo ludzi, wszy gdzies wcielo, zyjemy dluzej i zdrowiej, itd

Pięknie powiedziane :D :D
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

postdoc

Post#4 » 22 sie 2005, pn, 11:48

No to USA nie da sie tak ocenic, bo co lab to inni ludzie, inne kolory skory nawet kultura religia, inne kraje juz latwiej, wiadomo ze w Niemczech jest ordnung a w Japonii pracoholizm ale to tez sa stereotypy.
Pewniki Japonski/Chinski jezyk pisany jest dla szalencow, wiec jest pewnien problem komukacyjny ale za to Japonczycy sa bardzo otwaci i mili, zreszta wszedzie poza Polska chyba pod tym wzgledem jest lepiej. Niestety atmosfera pracy w duzej mierze zalezy od lduzi wystarczy kilku postdokow chinskich czy arabskich i moze byc po milej pracy. Zarobki oczywiscie chyba najlepsze w USA, szczegolnie w tanim stanie ale uwaga, w malych stanach czesto warunki do pracy sa fatalne i istnieje niedofinansowanie podobne do polskiego, a wiec np synteza substratow komercyjncyh bo to wyjdzie taniej niz kupic. To co sie pisze o Stanach zwykle jest o tych czolowych uczlniach, a nie wiochach, a tam ludzie (na wiochy) tez trafiaja i bardzo sie potem dziwia.
na razie, musze wracac do pracy

tygrysek
Posty: 13

Re: postdoc

Post#5 » 22 sie 2005, pn, 17:31

Witam,

Mariusz pisze:No to USA nie da sie tak ocenic, bo co lab to inni ludzie, Zarobki oczywiscie chyba najlepsze w USA, szczegolnie w tanim stanie ale uwaga, w malych stanach czesto warunki do pracy sa fatalne i istnieje niedofinansowanie podobne do polskiego,


Bardzo sluszna uwaga. NIe zapominajcie, ze wybor miejsca na zrobienie post-docka jest wyjatkowo wazny i bedzie ciazyl na Waszej dalszej karierze. Jesli macie jechac do stanow, byle gdzie, to rownie dobrze mozecie zostac w Polsce albo wybrac sobie jakas smieszna uczelnie typu Universidad de Baleares na Majorce :-) Niewielu ludzi zdaje sobie sprawe, ze tu w usa jest tylko kilka dobrych osrodkow, ktore napedzaja swiatowa nauke. Reszta uniwersytetow to albo dobre osrodki dydaktyczne - gdzie badania sa tylko malym marginesem a stawia sie na edukacje - lub jest to kompletny syf i wiocha porownywalna do sredniej klasy polskich uczelni. Specjalnie pisze sredniej klasy, poniewaz sa w Polsce wydzialy i uczelnie mogace spokojnie konkurowac i wygrywac z amerykanskimi wioskowymi uniwerkami. Wazne jest jednak, zeby nie siedziec w miejscu przez caly czas edukacji - studia, doktorat i post-dock na jednej uczelni to katastrofa - widziana oczami zachodniego naukowca. To zaraz wzbudza pytanie - czy jestes az tak beznadziejnie slaby, ze nikt nigdzie nie chcial cie przyjac? No coz - odpowiedz czesto jest twierdzaca...
I prawda jest tez to co napisali poprzednicy - unikajcie labow prowadzonych przez chinczykow/japonczykow i ludzi z indii. Oczywiscie od kazdej reguly sa wyjatki ale generalnie mozecie mi wierzyc na slowo :-)
Jesli chodzi o finanse to sprawa jest dosc prosta - stypendium w usa na 1 roku post-docka to teraz ok $38k. To sa wytyczne NIH i wiekszosc szefow tyle placi. Jesli nie, to od razu wiadomo z kim macie do czynienia :-) Zaleznosc miedzy kasa a miejscem tez jest prosta - te 38k zapewni Wam zwyczajne zycie na bardzo dobrym uniwerku lub slodkie zycie pelne przyjemnosci, wycieczek i finansowego luzu gdzies na jakiejs wiosce w teksasie. Wiekszosc waszych wydatkow to mieszkanie - i ponownie - w slawnych miejscach zaplacicie min 2x drozej niz na wsi, czyli ok 1300$/miesiac za mieszkanie z 1 sypialnia. Za tyle samo mozna wynajac caly dom na wsi...
pozdrawiam
Tygrysek

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

postdoc

Post#6 » 23 sie 2005, wt, 05:38

zgadzam sie z Tygryskiem przynajmniej sam tak slyszalem od wielu osob, osobiscie to sprawdzilem tlyko ceny mieszkan w Iowa (stolicy), caly dom z basenem w cenie klitki w Japonii, zacheca nie da sie ukryc. Jeden moj znajomy zaliczyl trzy rozne miejsca w Stanach i calkowicie rozne podejscie do pracy, czlowieka, ceny... najbardzije przejechal sie na profesorze polskiego pochodzenia ... w kazdym razie trzy miejsca a wieksze roznice jak pisal niz pomiedzy sasiednimi krajami w Europie, tyle ze jezyk ten sam.

No i Stany jako nauka OK ale poza natura tam nie ma nic do zwiedzania, zadnej specjalnej kutury, to pustka, bez historii, nie mowiac o jedzieniu (no akurat chyba w Bostonie nie jest tak zle), moze przesadzam ale nie polecam Stanow za wszelka cene.

Jeszcze jedna sprawa, w Stanach warto sie pojawic, cv bez stazu w Stanach wyglada podejrzanie, ze to nei high class. Wiec wyglada, ze z musu trzeba te USA zaliczyc, nawet jesli sie nie rpzepada za Wielkim Bratem zza Oceanu.

node
Posty: 11

Re: postdoc

Post#7 » 24 sie 2005, śr, 17:39

Mariusz pisze:No i Stany jako nauka OK ale poza natura tam nie ma nic do zwiedzania, zadnej specjalnej kutury, to pustka, bez historii, nie mowiac o jedzieniu (no akurat chyba w Bostonie nie jest tak zle), moze przesadzam ale nie polecam Stanow za wszelka cene.


Wiesz, wygadywanie takich glupot o USA swiadczy tylko o kompletnym braku obycia.

Zwiedzac nie ma co??? Sama Utah i Arizona to temat na kilka wakacyjnych wypadow, nie wspomniawszy o Kalifornii.

Kultury nie ma??? Filharmonia w moim miescie jest uznawana za jedna z najpelszych na swiecie (nie wspomniawszy o odwiedzajacych slawach), balet ma bogaty repertuar z calego swiata, teatr ma bardzo dobre spektakle, nie wspomiawszy o wielu innych atrakcjach. Jak masz ochote na cos poludniowo-amerykanskiego, afrykanskiego hinduskiego a moze azjatyckiego, to otwierasz informator kulturalny (znajdziesz prawie w kazdej kawiarnii za darmo) i masz calkiem sensowna szanse ze akurat cos sie wydarzy w nadchodzacy weekend. Kina studyjne -- kilka. Czegos jeszcze ci brakuje???

Po prsotu Polacy twierdzac o kulturze amerykanskiej sobie kompleksy lecza... sorry to say that.

tygrysek
Posty: 13

Re: postdoc

Post#8 » 24 sie 2005, śr, 18:34

Witam,

Mariusz pisze: No i Stany jako nauka OK ale poza natura tam nie ma nic do zwiedzania, zadnej specjalnej kutury, to pustka, bez historii, nie mowiac o jedzieniu (no akurat chyba w Bostonie nie jest tak zle), moze przesadzam ale nie polecam Stanow za wszelka cene.


No tu sie kolega rozpedzil. Pewnie, ze stany to nie "promis lend" i "wiedzac, ze sa tam jakies plusy, trzeba pamietac zeby te plusy nie przeslonily nam minusow" :-D to jednak kultury i jedzenia to tu jest az za duzo :-)
Moim skromnym zdaniem, wielka zaleta usa jest to, ze mozesz zwiedzic prawie caly swiat nie ruszajac sie z 1 miasta (oczywiscie duzego). Masz tu ludzi ze wszystkich stron, wszystkie jezyki, sklepy, wystawy, restauracje i dzielnice, gdzie nagle wydaje Ci sie, ze jestes w innym kraju (np w polskich wszystko jest po polsku i kolesie w sklepie mowia - poprosze funcik salcesonu :-D a w chinskich czy Puerto Rico folklor po prostu zwala z nog - czasem doslownie, zwlaszcza po zmroku ;-) Tak wiec, nudzic sie tu na pewno nie bedziesz. A jezeli jeszcze lubisz pozwiedzac parki narodowe to po prostu czasu ci nie starczy.
pozdrawiam
Tygrysek

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

USA

Post#9 » 24 sie 2005, śr, 18:41

Muszę wesprzeć kolegę Node'iego, bo ma rację.
Co prawda sam w USA jeszcze nie miałem okazji być, ale spotkałem wiele osób, które wyjeżdżały do Stanów z przeświadczeniem, że jadą do krainy hamburgerów.
Gdy wrócili byli oczarowani Stanami, magią wielu miejsc, wspaniałą przyrodą, ciekawą architekturą.
Ponieważ w USA spotyka się prawie każdą nację, więc jest to prawdziwy tygiel kulturowy.
Nie bałbym się powiedzieć, że jest to prawdziwa bohema.
I tego się można właśnie spodziewać po bogatym i wielonarodowym państwie.
W końcu artystom najlepiej u boku hojnych sponsorów :D
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#10 » 25 sie 2005, czw, 08:05

no dobra nie bede sie klocil pojedziemy zobaczymy, moze za duzo powtarzalem co mowili inni sam nie sprawdajac, pogadamy za pare lat.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#11 » 25 sie 2005, czw, 08:33

Jeszce tylko jedno dodam jak siedzisz w Bostonie w Nowym Yorku to mozesz mowic o wspanialych Stanach relacje ze stanow srodkowych czesto sa mniej optymistyczne, a i oczarowani Stanmi nie sa wszyscy, wiecej znam pare osob oczarowanych Stanami oficjalnie ale jak blizej z nimi pogadac okazauje sie , ze poprostu sie zgrywaja i popisuja. Bo jakby to wygladalo wrocic na wakacje ze Stanow i mowic, ze jest fatalnie? Oczywsice w pewnych srodowiskach i tak wypada mowic, zeby nie zazdroscili za mocno.
No ale koniec dyskusji, pozyjemy zobaczymy, oczywiscie jak te kochane Stany znowu mi wizy nie uwala :twisted:
KONIEC

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Kultura w USA

Post#12 » 26 sie 2005, pt, 03:30

Mariusz pisze:relacje ze stanow srodkowych czesto sa mniej optymistyczne

No wiesz Mariuszu, wszędzie są regiony lepsze i gorsze kulturalnie.
Jak chcesz oglądać zabytki to raczej nie jedziesz do Wałbrzycha, tylko do Krakowa, Gdańska, Malborka czy choćby Wrocławia. :)

W każdym kraju zdażyć się może region mniej ciekawy kulturalnie, a szczególnie w USA, gdzie niektóre stany to tylko wielkie połacie pustyni :D
Ale pustynia to takie piękno naturalne, więc mimo wszystko też warto pojechać i zobaczyć na własne oczy.
Małe górnicze miasteczko, gdzieś na zadupiu w Stanach może być równie folklorystyczne dla nas, jak Wałbrzych dla niektórych Japończykow :)
Kultura to szerokie pojęcie i ciężko jest znaleźć ostrą granicę między kiczem a sztuką...
Nawet kultura hamburgera to też jakaś kultura - możemy się na to krzywić, ale dla niektórych nasz bigos to jakieś zgniłe odpadki (i normalni ludzie tego nie jedzą) :)
Kowboje, Disneyland, McDonald, Elvis - to takie stereotypy amerykańskie, ale najciekawsze jest to, że to właśnie te elementy amerykańskiej pop-kultury podbiły świat...
USA sprzedawało do Europy to co nam się podobało i dobrze się sprzedawało.
Możemy narzekać na amerykańskie westerny, ale naród wolał oglądać western niż "Rejs" :?
A jestem pewien, że Ameryka ma wiele do zaoferowania, dla wysublimowanego odbiorcy sztuki.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Wróć do „Staże podoktorskie (postdoc)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron