PATENTY

Forum kontaktów przemysłu z uczonymi; inicjatywy gospodarcze
Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

PATENTY

Post#1 » 02 lis 2005, śr, 07:56

Moze patentowanie wszystkiego jest przesada ale w niektorych dyscyplinach (tych ktore zeby wprowadzic produkt na rynek trzeba wydac olbrzymie pieniadze, podczas gdy same koszty produkcji jego sa male) nie da sie zyc bez patentow.
Poprawka: mialo byc oczywiscie: setki, tysiace ludzkich krolikow doswiadczalnych.
do kontynuacji dyskusji zapraszam na forum:

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#2 » 02 lis 2005, śr, 07:59

Moja wykladnia jest taka ze siedze w dzialce i wiem, ze zeby wprowadzic lek na rynek trzeba 10 lat testow, ktore kosztuja majatek, sam produkcja leku zwykle jest smiesznie tania w porownaniu z kosztami poniesionymi zeby go wynalezc, a potem przetestowac w kolejnych fazach klinicznych, gdzie trzeba wynajac setki tysiace ludzi za pieniadze zeby sie temu poddali. Nie ma lekow wprowadzonych na rynek przez amatorow za darmo tak jak programy komputerowe, nie da sie wydac leku wlasnym sumptem jak plyty z muzyka. Bo na to trzeba kosztownych badan, a zaden kraj bez tego leku na rynek nie dopusci, zreszta nawet w przypadkach solidnie przebadanych lekow zdarzaly sie wpadki. Tak wiec nie ma co siac demagogii precz z patentami jak sie na tym nie znasz.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Patenty i MPA

Post#3 » 03 lis 2005, czw, 07:37

Mariuszu, w oczywisty sposób się mylisz.
Patenty to sztuczny wymysł ludzi, którym zależało na monopolizacji pewnych idei, pomysłów, rozwiązań itd.

Mogę się założyć, że w chwili zniesienia patentów liczba produkowanych i odkrywanych leków nie zmniejszyłaby się.
Jedyne co by się zmniejszyło to zyski firm farmaceutycznych i pensje specjalistów.
Po drugie należało by znieść wszelkie zakazy rozprowadzania leków niezbadanych - każdy obywatel ma prawo (jest wolny), by zjeść lek eksperymentalny. Jedynym ograniczeniem jest zakaz oszukiwania i kłamania - pacjent musi wiedzieć, że łyka lek eksperymentalny, który może go zabić...
Gdy zniesie się instrumenty monopolizacji rynku, rynek sam dopasuje sobie produkcję.
Badania będą finansowane z zysków (bo te zawsze będą, tyle że mniejsze) oraz z fundacji i grantów państwowych oraz prywatnych.
Oczywiście firmy farmaceutyczne będą mogły prowadzić kurację w ośrodkach zamkniętych, by nikt nie dowiedział się o składzie wynalezionego leku - po prostu nie będzie ustawowej ochrony wynalazków (poza prawem do przypisania sobie autorstwa).
W takim przypadku, gdy firma nie podzieli się tym co odkryła, zawsze inny naukowiec będzie mógł to odkryć niezależnie i udostepnić innym ludziom.
W ten sposób ludzie najlepiej dotąd zarabiający (specjaliści) będą musieli więcej pracować, by zarobić te same pieniądze, chyba, że będą umieli maksymalnie zarobić na swoim wynalzku bez potrzeby patentowania.
Odkrywca dobrego leku może zawsze zostać sławny, otrzymać propozycje zagrania w reklamie itd.
Sama produkcja też się będzie opłacać oryginalnemu twórcy, gdyż ludzie wolą kupić lek od firmy, która nad nim pracowała niż od firmy, która tylko kopiuje - oczywiście pod warunkiem, że różnica cenowa będzie niewielka (20 zł contra 25 zł).
Na tysiące sposóbów można zarabiać na pomysłach i wynalazkach bez patentów.

W średniowieczu, renesansie, baroku itd. nie istniały patenty i majątkowe prawa autorskie, a jednak rozwijała się sztuka, kultura, wynalazki...
Oczywiście z powodu braku komunikacji, ten rozwój trwał wolniej niż dziś, ale jednak Bach, Leonardo da Vinci, Newton jakoś żyli i nie musieli głodować...
Oczywiście nie byli dzięki swym dziełom milionerami (jak dziś np. Michael Jackson), ale byli bardziej zamożni niż zwykli ludzie i cieszyli się sławą oraz szacunkiem.

Z punktu widzenia ideologii patenty i majątkowe prawa autorskie (MPA) są złe, gdyż idea wynalazku, czy dzieła literackiego nie jest przedmiotem i nie może być monopolizowana, gdyż zawsze dane dzieło mogłoby zostać odkryte przez kogoś innego. To, że ktoś zrobił to pierwszy nie oznacza, że ma do tego wyłączne prawo - może jedynie wykorzystać pierwszeństwo, by dodatkowo sobie zarobić lub stać się sławnym...
Przecież superkomputer jest w stanie wygenerować wszystkie możliwe kombinacje liter lub nut i w ten sposób stworzyć wszystkie możliwe do stworzenia dzieła we wszystkich możliwych językach i dziedzinach...
Zatem "twórca" jest bardziej odkrywcą czegoś co potencjalnie istniało w naszym wszechświecie i niepowinniśmy nazywać go twórcą, bo nie tworzy tylko odkrywa...
Jak odkryjesz odległą planetę, to nie jest ona automatycznie twoja...
Co w przypadku, gdy przylatują kosmici i mówią nam, że oni wszystkie nasze wynalazki mieli o 30 lat wcześniej, więc teraz to my im mamy płacić licencje... :)
Takie przykłady na bezsens patentów można mnożyć...
Ale nawet jeśli przyjmiemy, że nasz wynalazca jest twórcą i stworzył coś nowego, co bez niego by nie powstało, to powstaje pytanie: do kogo należą idee?
Można mieć wyłączną własność na przedmiot, bo bez nakładu pracy i materii nie można go zduplikować, ale idea nie jest bytem i nie można jej ukraść. Skopiowanie idei nie wymaga właściwie pracy (poza entropią) i nie narusza staus quo odkrywcy/twórcy idei...
Odkrywca nic nie traci (najwyżej nie zyskuje). Gdy ktoś zabierze mi krzesło to mam stratę materialną, lecz gdy ktoś wykorzysta moją ideę, to ja nic na tym nie straciłem (jestem na zero, nie na minus).
Otaczający nas wszechświat i nasz umysł dają nam możliwość kreowania idei i nie może być tak, że każdą ideę, ktoś będzie monopolizował, bo pierwszeństwo w jej stworzeniu nie może być dla innych przeszkodą, by samemu odkryć/stworzyć tę samą lub podobną ideę.

Świat jest w stanie funkcjonować bez patentów i MPA, bo choć wydaje się to obrazoburcze, to zniesienie patentów przyniesie tylko wszystkim korzyść (poza samymi twórcami, którzy będą musieli się wziąć ostro do roboty).
Michael Jackson z pewnością spore pieniądze (choć nie tak wielkie) zarobi na koncertach, orygialnych pamiątkach, oryginalnych płytach itp. Nie będzie miał 100 mln dolarów, a może tylko(!) np. 500 tys. $...
Z pewnością jest to suma wystarczająco duża dla twórcy idei, by wynagrodzić jego pracę...
A ponieważ dzięki zniesieniu patentów i MPA wiele rzeczy potanieje, więc mniejsze przychody twórców nie koniecznie będą oznaczać gorszy poziom życia...

Niestety naukowcy również będą musili być bardziej pracowici, bo firmy nie będą już zdzierać z klientów duzej kasy, więc zniknie biurokracja, pionowa struktura itp. Laboratoria badawcze pomyślą o oszczędnościach (nie zawsze probówka do NMR za 50 zł musi być jednorazówką).
Poziom życia wyrówna się nieco - najbiedniejsze kraje będą mogły bez przeszkód się rozwijać i nie będą musiały płacić characzu w postaci opłat licencyjnych (no chyba, że dana technologia będzie tajna i na mocy prywatnej umowy trzeba będzie płacić za informacje).
Ostatnio zmieniony 18 wrz 2008, czw, 23:05 przez alchemik, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Re: Patenty i MPA

Post#4 » 05 lis 2005, sob, 10:30

Po drugie należało by znieść wszelkie zakazy rozprowadzania leków niezbadanych - każdy obywatel ma prawo (jest wolny), by zjeść lek eksperymentalny. Jedynym ograniczeniem jest zakaz oszukiwania i kłamania - pacjent musi wiedzieć, że łyka lek eksperymentalny, który może go zabić...

TO NAWET NIE GLUPIE.


Gdy zniesie się instrumenty monopolizacji rynku, rynek sam dopasuje sobie produkcję.
Badania będą finansowane z zysków (bo te zawsze będą, tyle że mniejsze) oraz z fundacji i grantów państwowych oraz prywatnych.
Oczywiście firmy farmaceutyczne będą mogły prowadzić kurację w ośrodkach zamkniętych, by nikt nie dowiedział się o składzie wynalezionego leku - po prostu nie będzie ustawowej ochrony wynalazków (poza prawem do przypisania sobie autorstwa).
W takim przypadku, gdy firma nie podzieli się tym co odkryła, zawsze inny naukowiec będzie mógł to odkryć niezależnie i udostepnić innym ludziom.

PROBLEM JEST GDY LEK WCHODZI NA RYNEK, JEDNA FIRMA WYDALA NA NIEGO SETKI MILIONOW DOLAROW, DRUGA KUPUJE LEK ANALIZUJE SKLAD I KOSZTEM KILKUTYSIECY DOLAROW UZYSKUJE TO SAMO I ZACZYNA PRODUKCJE Z KILKUMIESIECZNYM OPOZNIENIEM NIZ ODKRYWCA, PRZECIEZ SAM WIDZISZ ZE TO NONSENS.

W ten sposób ludzie najlepiej dotąd zarabiający (specjaliści) będą musieli więcej pracować, by zarobić te same pieniądze, chyba, że będą umieli maksymalnie zarobić na swoim wynalzku bez potrzeby patentowania.
Odkrywca dobrego leku może zawsze zostać sławny, otrzymać propozycje zagrania w reklamie itd.

NIE CHODZI O SPECJALISTOW I ICH ZAROBKI, NIE BADZMY SMIESZNI.
WYBRAZ SOBEI TAKA SYTUACJE TWOJA FIRMA INWESTUJE 10 LAT PRACY I OLBRZYMIE FUNDUSZE ZEBY ODKRYC NOWY RODZAJ PLASTIKU, UDAJE CI SIE ALE OD RAZU TEN PLASTIK ZACYZNA PRODUKOWAC KONKURENCJA I TO WIELE TANIEJ BO NEI MUSZA IM SIE ZWROCIC KOSZTY PONIESIONE NA BADANIA, JESTES BANKRUTEM.

Sama produkcja też się będzie opłacać oryginalnemu twórcy, gdyż ludzie wolą kupić lek od firmy, która nad nim pracowała niż od firmy, która tylko kopiuje - oczywiście pod warunkiem, że różnica cenowa będzie niewielka (20 zł contra 25 zł).

ALE ROZNICA RAZ BEDZIE WIELKA, BO TEN CO KOPIUJE NIE ZAINWESTOWAL GROSZA W ODKRYCIE LEKU I DWA LUDZIE KUPIA CO TANSZE.

Na tysiące sposóbów można zarabiać na pomysłach i wynalazkach bez patentów.

W średniowieczu, renesansie, baroku itd. nie istniały patenty i majątkowe

I NIE ISTNIAL TEZ PRZMYSL, TECHNOLOGIE, OWSZEM PATENTY ISTNIALY KAZDY ZAKLAD STRZEGL TAJEMNICY JAK COS OTRZYMAC ALE WTEDY NIE BYLO NOWOCZESNYCH METOD ANALIZY, TERAZ PODROBIENIE LEKU TO PESTKA. zLIKWIDOWANIE PANTOW WLASNIE DO TEGO SREDNIOWIECZA BY NAS DOPROWADZILO.

prawa autorskie, a jednak rozwijała się sztuka, kultura, wynalazki...
Oczywiście z powodu braku komunikacji, ten rozwój trwał wolniej niż dziś, ale jednak Bach, Leonardo da Vinci, Newton jakoś żyli i nie musieli głodować...

AKURAT WIEKSZOSC WIELKICH TWORCOW GLODOWALA TO KAZDY WIE, A NIE GLODOWALI CI CO MIELI MOZNYCH SPONSOROW, NIE GLODOWALI ALE TEZ NEI MIELI ZADNYCH KONKRETNYCH PEINIEDZY ZA TO ZROBILI, TAK SAMO ZYLI SOBIE CI CO TWORZYLI FATALNA MUZYKE ALE TEZ MIELI SPONSORA.

Oczywiście nie byli dzięki swym dziełom milionerami (jak dziś np. Michael Jackson), ale byli bardziej zamożni niż zwykli ludzie i cieszyli się sławą oraz szacunkiem.

NO ALE TO MUZYKA SZTUKA, NA TEN TEMAT SIE NEI WYPOWIADAM, TEGO CO SLUCHAM BEZ PATENTOW TEZ BY PRZETRWALO, ZGINOLBY TYLKO POP A TEGO MI NEI SZKODA.

Z punktu widzenia ideologii patenty i majątkowe prawa autorskie (MPA) są złe, gdyż idea wynalazku, czy dzieła literackiego nie jest przedmiotem i nie może być monopolizowana, gdyż zawsze dane dzieło mogłoby zostać odkryte przez kogoś innego. To, że ktoś zrobił to pierwszy nie oznacza, że ma do tego wyłączne prawo - może jedynie wykorzystać

TAK ALE NEI JELSI CHODZI O BIZNES, POZA TYM PATENT NEI TRWA WIECZNIE.
pYTANIE JEST INNE CZY UCZELNIE POWINNY MIEC PRAWO PATENTOWANIA?
PRZECIEZ KSOZYSTAJA Z PANSTWOIWYCH PEINIEDZY?
NO ALE PATENTUJA MOZNA POWIEDZIEC DLA PANSTWA.

pierwszeństwo, by dodatkowo sobie zarobić lub stać się sławnym...
Przecież superkomputer jest w stanie wygenerować wszystkie możliwe kombinacje liter lub nut i w ten sposób stworzyć wszystkie możliwe do stworzenia dzieła we wszystkich możliwych językach i dziedzinach...

TYLKO ZE TRZEBA NA TO MILION LAT I BILION KONESEROW DO TESTOWANIA CO JEST DZIELEM CO NIE. CO SIE DA SLUCHAC CZEGO NIE.

Zatem "twórca" jest bardziej odkrywcą czegoś co potencjalnie istniało w naszym wszechświecie i niepowinniśmy nazywać go twórcą, bo nie tworzy tylko odkrywa...


TO NIECH NAZYWA SIE ODKRYWCA CO ZA ROZNICA?

Jak odkryjesz odległą planetę, to nie jest ona automatycznie twoja...
Co w przypadku, gdy przylatują kosmici i mówią nam, że oni wszystkie nasze wynalazki mieli o 30 lat wcześniej, więc teraz to my im mamy płacić licencje... :)

mOZE BYSMY SIE NA TO ZGODZILI JAKBYM NAM COS ZAOFEROWALI W ZAMIAN, ZADEN KRAJ NIE MUSI NA SILE UZNAWAC PATENTOW TYLE ZE TEZ NEI BEDZIE UZNAWANY PRZEZ INNYCH.

Takie przykłady na bezsens patentów można mnożyć...
Ale nawet jeśli przyjmiemy, że nasz wynalazca jest twórcą i stworzył coś nowego, co bez niego by nie powstało, to powstaje pytanie: do kogo należą idee?

ok NO DOBRA A JESLI ZBUDUJESZ SAMOCHOD TO PRZECIEZ NIE DO CIEBIE NALEZY MATERIAL ZIEMSKI, CO ZIEMIE MASZ NA WLASNOSC.
wIEC KAZDY POWINIEN MIEC PRAWO GO SOBIE WZIAC.
ZASTAP SLOWO PATENT SLOWEM SAMOCHOD I ZROZUMEISZ ZE MOWISZ BEZ SENSU.

Można mieć wyłączną własność na przedmiot, bo bez nakładu pracy i materii nie można go zduplikować, ale idea nie jest bytem i nie można jej ukraść. Skopiowanie idei nie wymaga właściwie pracy (poza entropią) i nie narusza staus quo odkrywcy/twórcy idei...

ALEZ NARUSZA KOPIUJE SIE W MINUTE, TWORZY LATAMI.
nIE MYSL ZE JA SAM JESTEM FANEM PATENTOW, NIE POTRZEBUJE ICH JESTEM ZAINTERESOWANY TWORZENIEM NAUKI, PUBLIKOWANIEM TEGO DLA WSZYSTKICH, NIE CHCE NIC POZA TYM ALE NIE ZGODZE SIE ZE ZNIESIENIE PATENTOW MA SENS.

Odkrywca nic nie traci (najwyżej nie zyskuje). Gdy ktoś zabierze mi krzesło to mam stratę materialną, lecz gdy ktoś wykorzysta moją ideę, to ja nic na tym nie straciłem (jestem na zero, nie na minus).


BZDURA JESLI PRACOWALES NAD IDEA 10 LAT ZURZYLES KUPE DOBR MATERIALNYCH ZEBY JA WYTWORZYC, OLBRZYMIA KASE, TO IDEA STAJE SIE TOWAREM MATERIALNYM JAK SAMOCHOD.

Otaczający nas wszechświat i nasz umysł dają nam możliwość kreowania idei i nie może być tak, że każdą ideę, ktoś będzie monopolizował, bo pierwszeństwo w jej stworzeniu nie może być dla innych przeszkodą, by samemu odkryć/stworzyć tę samą lub podobną ideę.

ok MOWISZ TERAZ GIRNOLOTNIE I SIE ZGDZAM - IDEE - ALE MOWILISMY O LEKACH TO KONKRET NIE IDEA, OCZYWISCIE OPATENTOWANIE PRAWA GRAWITACJI TO NONSENS ALE PATENT LEKU TO KONIECZNOSC.


Świat jest w stanie funkcjonować bez patentów i MPA, bo choć wydaje się to obrazoburcze, to zniesienie patentów przyniesie tylko wszystkim korzyść (poza samymi twórcami, którzy będą musieli się wziąć ostro do roboty).

BZDURA NIE TWORCY A PRZEMYSL PADNIE. MICKEL JAKCOS ZGARNOL PROMILE TEGO CO ZGARNELA Y FIRMY NAGRANIOWE. ALE JUZ MOWILEM NIE CHODZI MI O MUZYKE, MOZE JESLI CHODZI O SZTUKE MASZ RACJE ALE NIE TECHNOLOGIE LEKI ITD.

Michael Jackson z pewnością spore pieniądze (choć nie tak wielkie) zarobi na koncertach, orygialnych pamiątkach, oryginalnych płytach itp. Nie będzie miał 100 mln dolarów, a może tylko(!) np. 500 tys. $...
Z pewnością jest to suma wystarczająco duża dla twórcy idei, by wynagrodzić jego pracę...
A ponieważ dzięki zniesieniu patentów i MPA wiele rzeczy potanieje, więc mniejsze przychody twórców nie koniecznie będą oznaczać gorszy poziom życia...

Niestety naukowcy również będą musili być bardziej pracowici, bo firmy nie będą już zdzierać z klientów duzej kasy, więc zniknie biurokracja, pionowa struktura itp. Laboratoria badawcze pomyślą o oszczędnościach (nie zawsze probówka do NMR za 50 zł musi być jednorazówką).
Poziom życia wyrówna się nieco - najbiedniejsze kraje będą mogły bez przeszkód się rozwijać i nie będą musiały płacić characzu w postaci opłat licencyjnych (no chyba, że dana technologia będzie tajna i na mocy prywatnej umowy trzeba będzie płacić za informacje).

TAK DOKLADNIE ZROWNAMY W DOL, TO CO MOWISZ TO KOMUNA.
TAJNA TECHNOLOGIA PRODUKCJI LEKU HE HE CYZLI DOPUSZCZASZ ODSTEPSTWA.
ALE ZWYKLE SAMA PRODUKCJA NIE JEST AZ TAK TRUDNA CO ZNALEZIENIE SAMEGO LEKU.
PROBLEM Z PATENTAMI WYMAGA NOWELICZACJI A;E NIE LIKWIDACJI PATENTOW.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Re: Patenty i MPA

Post#5 » 06 lis 2005, ndz, 07:36

Mariusz pisze:PROBLEM JEST GDY LEK WCHODZI NA RYNEK, JEDNA FIRMA WYDALA NA NIEGO SETKI MILIONOW DOLAROW, DRUGA KUPUJE LEK ANALIZUJE SKLAD I KOSZTEM KILKUTYSIECY DOLAROW UZYSKUJE TO SAMO I ZACZYNA PRODUKCJE Z KILKUMIESIECZNYM OPOZNIENIEM NIZ ODKRYWCA, PRZECIEZ SAM WIDZISZ ZE TO NONSENS.

Widzę jedynie, że Ty nonsensownie rozumujesz... :D
Bo rozumujesz, tak jak by to się działo w czasach patentów.
Po pierwsze, koszty badań byłyby niższe, gdyż specjaliści dostawali by niższe pensje. Po drugie firma farmaceutyczna może za DOBRY lek zarządać w pierwszych miesiącach jego produkcji olbrzymich sum za tabletkę (np. 1000 zł/opakowanie). Wtedy przez ten krótki okres zanim konkurencja nie rozpocznie produkcji firma pierwotna zarobiła by na tych bogatych pacjentach, którzy nie chcą z oczywistych względów czekac...
Jeżeli umiesz kombinować to wymyślisz wiele sposób, by bez patentów zarobić krocie...
Można naprzykład zaproponować terapię zamkniętą bez prawa wyjścia na zewnątrz kliniki, w której podaje się lek.
W ten sposób możesz leczyć ludzi swoim specyfikiem i konkurencja się nie dowie jaki jest skład leku.
Można wreszcie licząc na dobrą markę sprzedawać lek z niewielką przebitką względem potencjalnej konkurencji. Ta niewielka przebitka to kwestia marki (firma, która pierwsza odkryła lek jest sławna) i z tego można opłacić badania nowych leków.
Poza tym firma, która odkryła lek, zwykle oprocowuje dokładną technologię produkcji - odtworzenie całego procesu produkcyjnego u konkurencji, przy bardzo skomplikowanym związku, może potrwać nawet rok lub dwa... a to wystarczający czas, by wyższą ceną dokonać zwrotu kosztów...


NIE CHODZI O SPECJALISTOW I ICH ZAROBKI, NIE BADZMY SMIESZNI.
WYBRAZ SOBEI TAKA SYTUACJE TWOJA FIRMA INWESTUJE 10 LAT PRACY I OLBRZYMIE FUNDUSZE ZEBY ODKRYC NOWY RODZAJ PLASTIKU, UDAJE CI SIE ALE OD RAZU TEN PLASTIK ZACYZNA PRODUKOWAC KONKURENCJA I TO WIELE TANIEJ BO NEI MUSZA IM SIE ZWROCIC KOSZTY PONIESIONE NA BADANIA, JESTES BANKRUTEM.

To musisz tak kombinować, żeby nie stracić. Poza tym technologia otrzymywania będzie tajna. Co z tego, że konkurencja dostanie polimer.
Od struktury do syntezy to ogromna droga...
Inwestowanie dużych funduszy jest związanee z tym, że dzieki patentom specjaliści zarabiają ogromne pieniądze, a produkty i usługi dla researchu są bardzo drogie.


ALE ROZNICA RAZ BEDZIE WIELKA, BO TEN CO KOPIUJE NIE ZAINWESTOWAL GROSZA W ODKRYCIE LEKU I DWA LUDZIE KUPIA CO TANSZE.

To nieprawda: nawet biedni ludzie starają się kupić produkt lepszy (no chyba że różnica cenowa jest kolosalna). Gdyby oryginalna płyta CD z piosenkami M. Jacksona kosztowała o 5 zł drożej, to ja wybiorę oryginalną.
Ale jeśli ta płyta będzie droższa o 80 zł, to już raczej skuszę się na pirata... no chyba, że będę bardzo bogaty.
Jackson ma więc dwa wyjścia, albo brać mniejszą marżę i nastawić się na szeroki rynek, albo odwrotnie: zwiększyć cenę swoich płyt do 1000 zł/szt. - wtedy kupią tylko bogaci snobowie (których nie brakuje).


A ja zapytam: no to co, że ten co kopiuje nie wyda ani grosza?? Nikt nie kazał temu co wymyślił jakąś rzecz chwalić się niąlub jąsprzedawać w sposób umożliwiający kopiowanie.
Jak odkryjesz nową gwiazdę, to teoretycznie powinieneś brać kasę od ludzi za jej oglądanie - w końcu wydałeś pieniądze na sprzęt i czas na szukanie...
Opatentuj gwiazdę, jej położenie, właściwości...

Jeżeli ktoś ma ochotę wydać pieniądze na badania, to jego "problem" co zrobi z wynikami tych badań - musi sobie radzić, bo państwo odgórnie nie będzie go chronić. Wolna amerykanka...

I NIE ISTNIAL TEZ PRZMYSL, TECHNOLOGIE

Istniał przemysł i technologie, ale dla nas prymitywne, choć jak na ówczesne czasy bardzo trudne i zaawansowane. Do głowy by Ci nie przyszło, by saltetrę i kwas azotowy uzyskiwać ze zwierzęcych odchodów :D

OWSZEM PATENTY ISTNIALY KAZDY ZAKLAD STRZEGL TAJEMNICY JAK COS OTRZYMAC

Ale to nie PATENT!!
W moim systemie również masz prawo strzec swoich tejemnic. Możesz produkować cokolwiek inie mówić nikomu jak. Ale każdy wolny człowiek ma prawo zrobić sobie badania i dojść do wyników do jakich Ty doszedłeś, a może nawet lepszych...


ALE WTEDY NIE BYLO NOWOCZESNYCH METOD ANALIZY, TERAZ PODROBIENIE LEKU TO PESTKA. zLIKWIDOWANIE PANTOW WLASNIE DO TEGO SREDNIOWIECZA BY NAS DOPROWADZILO.

To tak jakbyś powiedział, że system Linux, który jest tworzony bez korporacyjnych wielkich środków na badania, a nawet jesli, to jest udostępniony za darmo, no więc Ty uważasz, że jest to oprogramowanie godne średniowecza??
Wiesz, z takim demagogicznym stwierdzeniem to powinieneś robić karierę w polityce :D :D
Nic nie cofa nas do średniowiecza, bo to co mamy nam pozostaje: wszystkie technologie, utwory itd.
A ludzie i tak będą tworzyć, jeśli nie dla wielkich pieniędzy to dla satysfakcji i sławy.

AKURAT WIEKSZOSC WIELKICH TWORCOW GLODOWALA TO KAZDY WIE, A NIE GLODOWALI CI CO MIELI MOZNYCH SPONSOROW, NIE GLODOWALI ALE TEZ NEI MIELI ZADNYCH KONKRETNYCH PEINIEDZY ZA TO ZROBILI, TAK SAMO ZYLI SOBIE CI CO TWORZYLI FATALNA MUZYKE ALE TEZ MIELI SPONSORA.

Ale dzięki globalizacji, komunikacji, internetowi, jesteś w stanie zarobić na piosence konkretne pieniądze (choć nie miliony). Jeżeli tworzysz dobrą myzykę, to możesz każdy utwór sprzedawać (w internecie) w oryginale za np. 10 gr/szt.
Ja osobiście kupię taki utwór od twórcy jeśli cena wyda mi się rozsądna...
Teoretycznie i tak cała ludzka twórczość jest dostępna w internecie...

NO ALE TO MUZYKA SZTUKA, NA TEN TEMAT SIE NEI WYPOWIADAM, TEGO CO SLUCHAM BEZ PATENTOW TEZ BY PRZETRWALO, ZGINOLBY TYLKO POP A TEGO MI NEI SZKODA.

A widzisz... :D


TAK ALE NEI JELSI CHODZI O BIZNES, POZA TYM PATENT NEI TRWA WIECZNIE.
pYTANIE JEST INNE CZY UCZELNIE POWINNY MIEC PRAWO PATENTOWANIA?
PRZECIEZ KSOZYSTAJA Z PANSTWOIWYCH PEINIEDZY?
NO ALE PATENTUJA MOZNA POWIEDZIEC DLA PANSTWA.


Ja jestem za totalną likwidacją patentów, ale każda firma może wymyśleć własną strategię, by zarboić na badaniach.

TRZEBA NA [obliczenia komputerowe] MILION LAT I BILION KONESEROW DO TESTOWANIA CO JEST DZIELEM CO NIE. CO SIE DA SLUCHAC CZEGO NIE.

Jesteś optymistą, bo mi wyszła liczba lat przewyższająca ilość wszystkich cząstek we wszechświecie :D
Nie ważne jest natomiast, czy jacyś koneserowie to będą czytać, czy też nie... Po prostu te dzieła istniały by w pamięci tego hiper-komputera i już, więc ktokolwiek by coś stworzył, to właściwie tylko dublowałby to co już zostałe (choćby przez przypadek) stworzony.

TO NIECH NAZYWA SIE ODKRYWCA CO ZA ROZNICA?

Różnica KOLOSALNA. Jako odkrywca Ameryki albo nowego pierwiastka, trafiasz do encyklopedii i na pierwsze strony gazet, ale to nie znaczy, że Ameryka lub dany pierwiastek należą do Ciebie... :)

mOZE BYSMY SIE NA TO ZGODZILI JAKBYM NAM COS ZAOFEROWALI W ZAMIAN, ZADEN KRAJ NIE MUSI NA SILE UZNAWAC PATENTOW TYLE ZE TEZ NEI BEDZIE UZNAWANY PRZEZ INNYCH.

Ha! Oczywiście, że by się zgodzili! Zgodzili by się uznać nasze prawo, ale to właśnie nasze prawo mówi, że liczy się pierwsza data patentu!
A więc ich patenty są ważne, a nasze nie... ;)
Oni nie muszą nic dawać - po prostu nawzajem uznajemy prawa patentowe i tyle, z tym, że oni mają przewagę, bo wszystko zrobili wcześniej o np. 30 lat...

ok NO DOBRA A JESLI ZBUDUJESZ SAMOCHOD TO PRZECIEZ NIE DO CIEBIE NALEZY MATERIAL ZIEMSKI, CO ZIEMIE MASZ NA WLASNOSC.
wIEC KAZDY POWINIEN MIEC PRAWO GO SOBIE WZIAC.
ZASTAP SLOWO PATENT SLOWEM SAMOCHOD I ZROZUMEISZ ZE MOWISZ BEZ SENSU.

NIE! NIE! I jeszcze raz NIE! :)
Musisz odróżnić przedmioty materialne od idei.
Gdy ktoś zabierze mi przedmiot, to ja mam stratę, ale jeśli tylko ktos skopiuje mój samochód (bo mu go pokazałem), to ja na tym nic nietracę, nadal mam swój samochód.

ALEZ NARUSZA KOPIUJE SIE W MINUTE, TWORZY LATAMI.

No to co? To jest problem twórcy jak zarobić na stworzeniu (odkryciu) czegoś...

ALE NIE ZGODZE SIE ZE ZNIESIENIE PATENTOW MA SENS.

Po prostu nie umiesz sobie wyobrazić świata bez patentów (jak w renesansie, by już nie wspominać średniowiecza).
Jesteś przyzwyczajony do tego, że jak coś odkryjesz wielkiego, to zarabiasz na tym krocie kasy, bez kiwnięcia palcem i masz zapewniony byt do końca życia dla siebie i swoim potomków...

A ja twierdzę, że samo odkrywanie i tworzenie może dać pieniądze, ale muszą to być pieniądze zarobione bez patentów, bez monopolizacji idei.
Można oczywiście ukrywać pomysły, ale zawsze ktoś inny ma prawo je odkryć i wykorzystać.

BZDURA JESLI PRACOWALES NAD IDEA 10 LAT ZURZYLES KUPE DOBR MATERIALNYCH ZEBY JA WYTWORZYC, OLBRZYMIA KASE, TO IDEA STAJE SIE TOWAREM MATERIALNYM JAK SAMOCHOD.

Oczywiście, że nie - nikt Ci nie kazał wkładać takich środków w odkrycie niematerialnej idei, czy pomysłu.
W wyidealizowanym przykładzie, do stworzenia pomysłu nie potrzeba w ogóle energii i materii - wystarczy samo myślenie (pomijam energię ciała ludzkiego).
Ale w rzeczywistości zużywa się wkład od długopisu, papier itd.
Ale to jest problem twórcy - nikt mu nie zakazuje tworzyć, ale też nikt mu nie pozwala monopolizować wzorów, idei, pomysłów, tak by inni ludzie nie mogli już nawet tegosami odkryć.

PATENT LEKU TO KONIECZNOSC.

Według mnie nie! Nie ma takiej konieczności... i mogę się założyć, że ilość wprowadzanych leków na rynek się nie zmniejszy!


BZDURA NIE TWORCY A PRZEMYSL PADNIE.

Nie padnie!! A co myslisz, że zrobią ci wszyscy ludzie i te wszystkie maszyny? Na złom nie pójdzie, bo jak będzie do kupienia za grosze, to ja kupię, zgarnę bezrobotnych R&D-owców i będziemy robić nowe leki.
Wolny rynek sam kontroluje ceny i przychody.
Nawet jesli mało zarobimy na tych nowych lekach, to przynajmniej będziemy mieli prestiż i sławę (co również, dzięki reklamie przekłada się na zyski).
Poznaj trochę ekonomię. Jedynym skutkiem będzie to, że na postdocu w Japonii będziesz zarabiał podobnie jak w Polsce :D


MICKEL JAKCOS ZGARNOL PROMILE TEGO CO ZGARNELA Y FIRMY NAGRANIOWE.

Akurat mówiłem o M.J., gdyż on ma (miał) własną firmę nagraniową :P


TAK DOKLADNIE ZROWNAMY W DOL, TO CO MOWISZ TO KOMUNA.
TAJNA TECHNOLOGIA PRODUKCJI LEKU HE HE CYZLI DOPUSZCZASZ ODSTEPSTWA.

Jakie odstępstwa?? Ja jestem przeciwny patentom, a tajemnica w biurku firmy, to nie moja sprawa jako państwa.
Państwo ma nie tworzyć głupiego prawa (czyli patentów i MPA).
A wolni obywatele mają prawo w tajemnicy produkować leki i nie zdradzać jaką używają techonolgię...
Ja po prostu wprowadzam najszerszą wolność w ramach państwa.
To nie mój problem, że brak ochrony patentowej pogarsza zyski firm farmaceutycznych. Jeżeli ludzie spostrzegą, że nie ma nowych leków na rynku, to będą mogli wpłacać na fundacje, by współfinansować odkrywanie leków.
Jako państwo mogę przyznać firmie nagrodę za wynalezienie nowego leku, gdyż to jako państwo, mam zysk z tego, że ktokolwiek produkuje lek (podatki). Mogę również więc zwolnić z podatku firmę, która wynalazła nowy lek...
W moim modelu państwa, posługuję się wobec uczciwych obywateli jedynie nagrodami, a nie karami i zakazami. A niestety patenty to rodzaj sankcji, kary, monopolu, zakazu...
Świat będzie musiał się jakoś dostosować... zawsze przejście do lepszego systemu, komuś wychodzi na stratę.
Jak likwidowano monarchię, to też byli stratni :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

tygrysek
Posty: 13

Post#6 » 07 lis 2005, pn, 17:28

witam,

i dziekuje za zaproszenie do dyskusji :-)
czego mialaby konkretnie dotyczyc moja opinia w sprawie patentow?
ja nie mam nic przeciwko patentowaniu konkretnych rozwiazan - wymysliles cos nowego to twoj zysk - jezeli ktos to chce uzyc/kupic to musi siegnac do kieszeni... natomiast problematyczne czesto jest pytanie co mozna a czego nie powinno sie patentowac. posluze sie tu przykladem z mojej dzialki - jezeli odkryjesz nowa substancje chemiczna i opiszesz jej dzialanie oraz proces syntezy wraz z zastosowaniem to patentujesz. ale czy mozesz opatentowac caly organizm (np. nowy szczep bakterii lub jakikolwiek inny) wiedzac, ze ten organizm cos "produkuje" co np hamuje rozwoj kom. rakowych - nie wiesz co to jest, nie wiesz jak to dziala ale chcac byc pierwszym - patentujesz caly organizm. czy to jest mozliwe - etyczne? taki przyklad widzialem w kaliforni. nabierasz wody morskiej w sloik, hodujesz co tylko sie uda z tej wody wyhodowac (ponad 90% to nieopisane mikroorganizmy), hodowle poddajesz lizie (rozwalasz komorki) i taki lizat po prostym frakcjonowaniu (albo i nie) dodajesz np do hodowli tkankowych, bakterii patogenicznych itd i patrzysz czy cos sie stalo - jak np gronkowiec przestal rosnac to masz moze jakis nowy antybiotyk - no i patentujesz caly organizm bez dalszego szukania co to moze byc. czy to jest fair? czy mozna opatentowac organizm? kiedys mnie to gryzlo...

pozdrawiam,
tygrysek

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Dylematy

Post#7 » 07 lis 2005, pn, 18:29

Ponieważ granica jest płynna i powstają dylematy (są one dowodem, że patenty to rzecz sztuczna, przeciwna zdrowemu rozsądkowi), więc najlepiej zlikwidować patenty w całości.
Zrobiłeś coś nowego, to kombinuj jak na tym zarobić. Państwo nie będzie cię wspomagać w postaci patentów, ale jesli twój wynalazek będzie pożyteczny dla społeczeństwa, to możesz dostać grant, nagrodę, wyróżnienie, czy zwolnienie z podatku...

Tak przyzwyczailiśmy się do patentów, że już nie umiemy sobie nawet wyobrazić świata bez nich.
Mariusz jak sobie już nawet próbuje wyobrażać, to zachowuje świat jaki jest dziś i wyrywa tylko patenty - wtedy powstają mu sprzeczności.
W świecie logicznym (a właściwie logitycznym), brak patentów nie oznacza braku zysku dla twórców. Oznacz tylko, że ten zysk będzie 100 albo 1000 razy mniejszy, a więc może i sprawiedliwszy.
Ale jak ktoś jest cwaniak i dobrze kombinuje, to i bez patentów utrzyma zarobki na dotychczasowym poziomie...
Ale reszta ludzkości nie będzie zdominowana przez wielkie konsorcja, które wykupiły większość patentów i licencji, a potem pobierają haracz od nas obywateli...
Bo naukowiec za ciekawy wynalazek dostanie milion USD zapłaty od korporacji, a korporacja tę inwestycje zwróci sobie na ludziach biorąc wieleset milionów USD w postaci wyższej ceny.
Gdyby nie było patentów, to być może twórca dostałby nawet więcej pieniędzy, bo nie było by pośrednika między nim a konsumentami...

Jeszcze raz powtarzam, że zysk będzie zależał tylko od inteligencji twórcy.

A jesli ktoś ma problem z wyobrażeniem sobie świata bez patentów, niech spojrzy na aplikacje GNU Licence:
Linux
OpenOffice
Gimp
itd.
to wszystko za darmo tworzą ludzie, którzy bez konieczności patentowania chcą cos zrobić. Brak patentów w tym przypadku nie oznaczał upadku twórczości. A wielu programistów tworzących darmowe oprogramowanie umie na tym zarobić.
Na podobnej zasadzie można by było nawet leki tworzyć... wszystko jest kwestią chęci i dobrego prawa.
Niestety w przeciwieństwie do oprogramowania, na które jeszcze nie wprowadzono patentów (choć są już zakusy na to), na leki łatwo jest uzyskać patent, więc sieć dobrowolnych badaczy leków nie ma dziś sensu, gdyż zawsze może znaleźć się ktoś, kto opatentuje cudze wyniki...
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#8 » 08 lis 2005, wt, 13:42

programy komputerowe to co innego, do stworzenia ich potrzebujesz jedynie glowy i komputera....
ale w sumie jednak czemu nie moznaby zlikwidowac patentow w ramach eksperymentu.
Ale wtedy trzeba by bylo przereformowac caly biznes i nauke, mysle ze z 10 lat chaosu. Ale moze warto? W kazdym razie obecna strukura firm farmaceutycznych by padla i przez jakies 10 lat nie byloby nowych lekow to pewne, potem moze by sie jakos biznes i regulacje prawne dostosowal ale moze tez nie i trzeba by bylo wrocic do patentow, pewnie na tym by sie skonczylo nie wczesniej to pozniej.
Tyle moge powiedziec bo klocic sie dluzej nie ma sensu, chyba ze ktos inny cos od siebie dorzuci, mysle ze ja I Adeviq powiedzieli dosyc.

PS. Moim zdaniem wraz z postepem mysl ludzka bedzie coraz drozsza i za sto lat moze kradziez samochodu nie bedzie przestepstwem ale kradosc ideii, pomyslu na pewno.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#9 » 08 lis 2005, wt, 14:32

Mariusz pisze:programy komputerowe to co innego, do stworzenia ich potrzebujesz jedynie glowy i komputera....

Dobry komputer jest czasem wart tyle co średniej jakości laboratorium leków :)

W kazdym razie obecna strukura firm farmaceutycznych by padla i przez jakies 10 lat nie byloby nowych lekow to pewne

A skąd wiesz, że wraz z likwidacją patentów na rynku naukowo-badawczym nie pojawiłyby się szybko nowe firmy?
Po drugie, zmiany prawa trzeba wprowadzać stopniowo i z uprzedzeniem, bo jednak zmiana prawa (nawet dobra) może być zaskoczeniem dla firm, które mimo, że korzystają ze złego prawa, ale to prawo to nie ich wina.
Dlatego ja wprowadzając takie przepisy ustanowiłbym np. 15-letni okres przejściowy, tak by firmy miały możliwość skorygowania swej polityki R&D.
Zresztą ja zajmuje się ogólnymi strategiami politycznymi i prawnymi, a konkretne rozwiązania techniczne pozostawiam już odpowiednim specjalistom :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#10 » 09 lis 2005, śr, 14:47

Taaak ostatnie zdanie powiedziales jak rasowy polityk, tylko potem w polsce sie okazuje ze idea byla ale zabraklo specjalistow ktorzy potrafilby ja wprowadzic sensownie w zycie ;)

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#11 » 09 lis 2005, śr, 14:56

a cena komputera w prownania z cena badan nad jakims lekiem jest smiesznie niska nawet jesli to jakis super komputer, cena raczej jest porownywalna z duzym centrum super komputerowym...no sorry dosyc, mielm juz przestac sie spierac.
Faktem jest, ze badania nad nowymi lekami sa drogie. Jest jednak pewna szansa, ze jakby zlikwidowac patenty, firmy by przetrwac musialyby znacznie obnizyc te koszty, np koniec z badaniem lekow na zwierzetach i placeniem chorym za ich testowanie, od razu moznaby wypuszczac na rynek i i po roku po podliczneiu liczby zgonow decydowac czy wycofac lek czy nie?
Ale bogate kraje na to nie pojda zeby uzywac niebezpiecznego leku wiec pewnie by sie robilo testy w trzecim swiecie albo na wiezniach. A njlpeij bez wiedzy pacjentow normalnei w szpitalach. Oczywiscie trzeba by zmusic rzad USA i wiele krajow Europejskich by finansowal badania ktore do tej pory sponsorowal rpzemysl bo mial z czego.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Finansowanie badań

Post#12 » 09 lis 2005, śr, 19:23

Jestem przeciwny jakimś wielkim grantom państwa w naukę, państwo powinno wspierać finansowo tylko dwie gałęzie nauki:
a) nauki podstawowe (bez wizji przyszłych zysków) - tylko prestiżowe granty i tylko najlepsi naukowcy, kilka zespołów pracujących w naprawdę ważnych zagadnieniach i mający dobry sprżet, aparaturę itd.
b) granty w naukach praktycznych (z wizją na zyski) - zakaz publikowania wyników w czasopismach naukowych (bez zgody urzędnika-menadżera), wykorzystywanie wyników badań głównie dla własnego (państwowego) przemysłu; w przypadku istnienia patentów, każdy wynik uzyskany na państwowej uczelni/instytucie musi być przez odpowiednich manadżerów patentowany i sprzedawany (ulgi dla krajowych odbiorców płacących podatki w danym kraju).

Nie może być tak, że za pieniądze podatników polska nauka darowuje bardzo drogie wyniki badań za darmo całemu światu. Zbyt wielu ludzi nie ma co jeść, by tak szastać publicznymi pieniędzmi. Szczególnie, że źle zarządzana polska nauka wydaje pieniądze na "ciakwostki" nie związane ze strategicznymi potrzebami Polski i polskiego przemysłu.
Dopóki nie ma w Polsce sprawnego przemysłu, który mógłby współfinansować ważne dla siebie badania, to albo trzeba szukać takich ośrodków za granicą (które zamówią odpowiednie badania) albo po prostu zamknąć prace badawcze i tylko prowadzić edukację.
W takim przypadku można pozostawić tylko kilka najlepszych zespołów badawczych, które rzeczywiście generują chociażby prestiż dla polskiej nauki.

Jeżeli chodzi o finansowanie badań leków po zniesieniu ochrony patentowej, to już wymieniłem takie źródła:
a) fundacje
b) stowarzyszenia
c) fundusze inwestycyjne
d) środki własne firm farmaceutycznych
e) kredyty bankowe
f) granty państwowe pod warunkiem upublicznienia wyników lub jeśli taki grant byłby traktowany jako inwestycja, to firma musiałaby płacić potem procent od zysków inwestorowi (jednak granty nie mogą być podstawą finansowania badań w firmach)
g) promesa upustu podatkowego

Poza tym każda firma będzie mogła tak jak mówiłem, zrobić zamknięte leczenie klinieczne swoim specyfikiem (takie sanatorium) i ciągnąć zyski z leku bez konkurencji.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#13 » 15 lis 2005, wt, 05:15

wymiekam, chesz wrpowadzic jakis nadkomunizm-gospodarczy
Ostatnio zmieniony 15 lis 2005, wt, 14:22 przez Mariusz, łącznie zmieniany 2 razy.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

Post#14 » 15 lis 2005, wt, 05:15

wymiekam, chesz wrpowadzic jakis nadkomunizm-gospodarczy

Cytuje: ie może być tak, że za pieniądze podatników polska nauka darowuje bardzo drogie wyniki badań za darmo całemu światu.

Przeciez chesz wlasnie sam zlikwidowac patenty!

Prosze Cie nei zapisuj sie do zadnej partii politycznej.

Na stronie polityki podaje program IV RP, spodoba Ci sie bardzo.

Mariusz
Posty: 276
Kontaktowanie:

RPIV

Post#15 » 15 lis 2005, wt, 14:35

Zeby bylo smieszniej ten program (sekcja POlityka) wszystkim sie podoba, no ale chyba nei musze dodawac ze jest nierealny.

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#16 » 15 lis 2005, wt, 15:30

Mariusz pisze:wymiekam, chesz wrpowadzic jakis nadkomunizm-gospodarczy

A czy mógłbyś powiedzieć co oznacza termin "nadkomunizm"? :D
Nie wiem czemu, ale niektórzy to mają tak, że jak znajdą jakieś określenie pasujące do czyichś poglądów (np. faszyzm, komunizm) to wystarcza im nazwanie tego, by już samą nazwą zwyciężyć w dyskusji.
Słowo "komunizm" nie jest dla mnie obraźliwe (wbrew intencji autora) :D
Ja mógłbym rzucić obraźliwe "demokracja", ale dla nikogo (na razie) nie brzmi to obraźliwie :D

Cytuje: ie może być tak, że za pieniądze podatników polska nauka darowuje bardzo drogie wyniki badań za darmo całemu światu.

Podkreśliłem wyraźnie, że dopóki są patenty, to Polska powinna wszystko (co wartościowe) patentować i sprzedawać za ciężkie pieniądze zagranicznym firmom (lub za nieco mniejsze pieniądze krajowym firmom).

Natomiast, gdy zlikwidujemy patenty, to nadal będzie można utajnić wyniki. Bo jak już podkreslałem: brak patentów nie jest przeszkodą, by wyniki badań utajnić przed konkurencją i czerpać z tego korzyści materialne. Brak patentów daje natomiast każdemu możliwość, by znaleźć i stosować rozwiązanie techniczne ukrywane przez jakieś firmy.

Prosze Cie nei zapisuj sie do zadnej partii politycznej.

Nie zamierzam. Uważam demokrację (a więc i walkę partii o władzę) za rzecz prymitywną i dążę do zreformowania demokracji lub zastąpienia jej innym systemem.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Wojtek
Posty: 9

Patenty

Post#17 » 27 lis 2005, ndz, 19:32

Przeczytałem to wszystko i mimo, że do mnie docierają argumenty alchemika, to jakoś nie mogę się przekonać.
Bo rozum mi mówi, że rzeczywiście nie powinno być patentów, ale z drugiej strony jakoś tak emocjonalnie odczuwam, że jest to coś "dziwnego".
Pewnie jesteśmy zbyt przyzwyczajeni do zastanej rzeczywistości, by godzić się na te (przecież rewolucyjne) zmiany...

Czas pokaże w jakim kierunku pójdzie ludzkość...
Każda odpowiedź rodzi tysiące pytań...

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Patenty

Post#18 » 18 sty 2006, śr, 13:52

Mariusz pisze:http://www.liberator.org.pl/l/html/modules.php?name=News&file=article&sid=2728

o patentach dyskusja, mozna przeczytac choc moim zdaniem napisane bardzo niestrawnie. Autorzy wiecej leja wody niz mowia cos konkretnego.


Powyższy tekst Mariusz napisał przez pomyłkę w nowym topiku, więc przeniosłem tutaj.

A swoją drogą bardzo ciekawy tekst :)
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

jomamoto
Posty: 1
Kontaktowanie:

Prawa nieznanych odkrywców

Post#19 » 09 sie 2007, czw, 12:31

Jakoś nikt tu jeszcze nie napisał jakie korzyści odnieśli by Ci, których nie ograniczały by prawa patentowe, czy autorskie. Ja już kilkukrotnie miałem jakieś pomysły ( i nadal przynajmniej jeden mam), które nadały by się do opatentowania, ale nie jestem wielką korporacją i nie mam funduszy na patentowanie w całym świecie. Jeśli zniesiemy patenty, to może ktoś inny wymyśli aspirynę czy penicylinę i nie trzeba będzie ponosić ogromnych nakładów na sprawdzanie czystości patentowej, bo po prostu patentów nie będzie. Jeśli wymyślę coś czego potrzebuje rynek, to po prostu zacznę to produkować, bez oglądania się na prawa patentowe. Prawa patentowe w czasie globalizacji uniemożliwiają wyrównywanie się poziomów rozwoju społecznego, bo biedne kraje muszą korzystac z patentów krajów bogatych tylko je dorabiając. Nie mogę wyprodukować w zasadzie niczego na rynek, bo zaraz się okaże że jakiś pasibrzuch już to opatentował, tylko mu się w ubogiej Polsce czy Zambii nie opłaca sprzedawać.

Jesłi chodzi o prawa autorskie to sprawa jest podobnie obłudna. Artyści tworzą koncerty Live Aid, a jednocześnie karzą łapać murzynów, sprzedających kopiowane płyty na paryskich czy nowojorskich placach.
Pewna piosenkarka się strasznie oburzyła że jak zniosą prawa autorskie to ona będzie musiała pieniądze zarabiać na koncertach.
Dopóki kopia na kasecie nie była identyczna oryginałowi można było robić sobie kopie legalnie. Można też nagrać sobie audycję z radia. Jak powstały kopie cyfrowe i internet to podnosi się straszne "halo".
Nie można juz nawet przedszkola nazwać imieniem "Kubusia Puchatka" bo trzeba płacić prawa autorskie spadkobiercom Milne i Disneyowi.
Nie można skserować podręczników, niedługo nie będzie można skserować notatek z wykładów.
Niedługo będę karany za to że jestem łysy jak Kojak.

Musimy zauważyć że głównymi beneficjentami prawa patentowego i prawa autorskiego są MONOPOLE!!! Tylko wielkie koncerny stać na przeprowadzenie wszelkich procedur patentowych i naciski na rząd i państwo by to ono było ochroniarzem i pilnowało ICH dobra. Stąd naloty policji na akademiki i inne równie bzdurne miejsca.
Praw autorskich w Polsce broni ZPAV, który jest jednym wielkim monopolem podobnie jak i RIAA w stanach zjednoczonych.

Musimy stworzyć organizację, która zniesie te przywileje monopolów i przywróci powszechne prawo do kopiowania.
--------------------------------------
Nikt Ci nie pomógł?
Zadzwoń do mnie!!

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

Post#20 » 09 sie 2007, czw, 13:55

No wreszcie ktoś docenił moją inicjatywę :)
A już myślałem, że pranie mózgu lub przyzwyczajenie do praw autorskich i patentów, sprawiło, że nikt nie może sobie wyobrazić szczęścia jakie czeka ludzkość, gdy te prawa zostaną zniesione.

Tak jak pisałem, wolność osobista da zawsze każdemu prawo do takich czynności, które uchronią wynalazcę przed szybkim skopiowaniem.
Ale nie będzie to już ochrona ustawowa, a najwyżej prywatne umowy, których skuteczność będzie mogła być weryfikowana jedynie na drodze cywilnej.
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Awatar użytkownika
alchemik
Site Admin
Posty: 585
Kontaktowanie:

ACTA

Post#21 » 06 lut 2012, pn, 01:21

Obecnie toczy się walka internautów z pakietem prawa znanym pod skrótem ACTA. Szkoda tylko, że dyskusja dotyczy kwestii praktycznego dociskania monopoli majątkowych praw autorskich, a nikt nie krzyknął, że w ogóle same te prawa są niemoralne i niepotrzebne.

Centrum Badawcze Logityki (obecnie część fundacji INSTYTUT PÓŁNOCNY) od zgoła 7 lat apeluje o zniesienie majątkowych praw autorskich i patentów (MPAiP).

Szkoda, że nasz głos jest niesłyszany w debacie publicznej, gdzie zwykle słychać tych co głośno krzyczą a nie tych co mówią mądrze (a mam nadzieję, że my właśnie staramy się mówić mądrze).
Nie boję się motyla Lorenza...
Ale kto powiedział, że ten motyl jest tylko jeden?

Wróć do „Biznes i Nauka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron